• facebook
  • rss
  • Góral buduje kościół

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 05/2015

    dodane 29.01.2015 00:00

    Jego parafia pod Lwowem nie jest zbyt duża. Wierni nie są zamożni, ale chcą mieć swoją świĄtynię.

    Ksiądz Piotr Worwa jest pallotynem, pochodzi z Nowego Targu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1999 roku i od razu rozpoczął pracę w różnych częściach Ukrainy. Jego pierwszą placówką był Dowbysz (na centralnej Ukrainie) – parafia i sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, gdzie przeżył siedem lat kapłaństwa. Potem były Sarny na Wołyniu, dwa lata jako wychowawca w seminarium pallotyńskim we Lwowie i praca duszpasterska w Żytomierzu. Obecnie pracuje we Lwowie-Brzuchowicach.

    Chcą normalnie żyć

    Od metropolity lwowskiego arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego otrzymał zadanie organizowania nowej parafii – pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. – Nasza parafia liczy około 40 osób, jednak wszelkie znaki na niebie i na ziemi potwierdzają, że jest możliwość rozwoju – mówi ks. Piotr.

    Żartuje, że dzięki tak małej liczbie wiernych już niemal połowę zabrał do swojego rodzinnego Nowego Targu, do którego zwykle przyjeżdża co kilka tygodni. – Ile jest wolnych miejsc w samochodzie, tyle osób ze mną podróżuje. Polska jest wciąż postrzegana jako kraj, w którym ma się lepsze perspektywy. Wielu młodych ludzi chce w naszej ojczyźnie uczyć się, studiować, podejmować pracę, widząc lepszą przyszłość dla siebie i swoich rodzin – twierdzi pallotyn.

    Ksiądz Piotr nie chce za dużo mówić o konflikcie na Ukrainie, choć działania zbrojne prowadzone we wschodniej części kraju dotyczą jego parafian. O życie obawiają się zwłaszcza młodzi mężczyźni. Unikają służby wojskowej. – We Lwowie życie toczy się w miarę normalnie. Jednak ten pozorny spokój od czasu do czasu jest przerywany pogrzebami młodych ludzi, którzy zostali powołani do wojska i zginęli na froncie. Wszyscy pragniemy pokoju, modlimy się o niego. Ludzie chcą normalnie pracować, żyć. Niestety dla wielu, zwłaszcza młodych, jest to dzisiaj bardzo trudne albo wręcz niemożliwe – ubolewa kapłan. Wspomina także o konfliktach w rodzinach po aneksji Krymu przez Rosję. – Dochodzi do kłótni przy rodzinnym stole. Rodziny zaczynają się nienawidzić. Ich członkowie zostali nagle w dwóch różnych krajach, po dwóch różnych stronach barykady – mówi lwowski duszpasterz.

    Relikwie w kopercie

    Mimo niespokojnej sytuacji na Ukrainie ks. Piotr cały czas intensywnie pracuje, a wspiera go patronka parafii, kiedyś mieszkanka Brzuchowic, która straciła pracę. Mama pocieszała ją, że na pewno św. Tereska jej pomoże. Modlitwa została wysłuchana.

    – Ona ciągle dokonuje między nami małych cudów. Niewątpliwie jednym z ostatnich jest też to, że pod koniec lata napisałem list do Lisieux, w którym prosiłem o relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus dla naszej parafii. I po dwóch tygodniach otwieram skrzynkę na poczcie, a tam koperta wysłana z Francji, normalną pocztą, nawet adres był niepełny, a w środku relikwie I stopnia św. Teresy – kawałek jej kości wraz z załączonym certyfikatem i listem – wspomina z radością ks. Piotr.

    Relikwie zostały 1 października 2014 roku uroczyście wprowadzone do kaplicy, a w przyszłości zostaną umieszczone w nowym kościele.

    Brzuchowice to podlwowska miejscowość. Liczy ok. 8 tys. mieszkańców, wśród których są osoby wyznania greckokatolickiego i prawosławnego. Jest też wielu protestantów i Świadków Jehowy. Spora część brzuchowiczan nie jest związana z żadną wspólnotą. Na osiedlu wciąż powstają nowe domy, wzrasta liczba mieszkańców. – Żniwo jest więc duże – cieszy się ks. Piotr.

    Podhalańskie wsparcie

    Przed pallotynem i jego wspólnotą stoi ważne zadanie – budowa kościółka.

    – Zamiast oczekiwanych 10 osób na Mszę św. niedzielną przychodzi w miarę regularnie 30 osób, a okazało się, że mogłoby być i więcej, jednak nasza domowa kapliczka jest za mała i za bardzo na uboczu. Stąd decyzja o budowie małej świątyni w innym miejscu i z lepszym dojazdem – mówi ks. Worwa. – Ziemia w podlwowskiej dzielnicy jest bardzo droga, więc oczywiście pojawiły się znowu wątpliwości, skąd znajdą się pieniądze na zakup ziemi. Nasi parafianie to prości ludzie, nie są bogaci. Jednak znając cuda, które działa św. Tereska, wierzyłem, że jeśli to jest wola Boża, to pieniądze się znajdą. I nie pomyliłem się – opowiada pallotyn.

    Znalazł się sponsor, została już zakupiona ziemia, miejsce jest dobre na budowę kościoła. Pół roku temu abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski, poświęcił krzyż i ziemię, na której ma powstać świątynia. Co ciekawe, w uroczystości wzięła udział delegacja parafian ze stolicy Podhala. – To na pewno był kolejny cud św. Tereski, że nowotarżanie z ks. Mirosławem z parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa akurat wtedy wybrali się na zwiedzanie Lwowa. Dobrze jest mieć poczucie wsparcia, zwłaszcza z rodzinnych stron – mówi ks. Piotr.

    Budujmy razem

    Każdy na miarę swoich możliwości może pomóc w budowie kościoła wspólnoty parafialnej pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus we Lwowie-Brzuchowicach. Liczy się każda złotówka. Oto numer konta, na które można dokonywać wpłat: 75102011270000120202344307.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół