• facebook
  • rss
  • Radość doskonała

    ks. Jacek Stryczek

    |

    Gość Krakowski 14/2015

    dodane 01.04.2015 00:00

    Odkrył ją ten, który uznawany jest za najwierniejszego ucznia Chrystusa – św. Franciszek.

    A może tylko nazwał to, co w Ewangelii jest oczywiste. Wyobraź sobie, że jesteś bratem zakonnym i idziesz do swoich. Jest wieczór, pada deszcz i śnieg. Jesteś przemoczony, głodny i bardzo zmęczony. Ale masz nadzieję, ze niedługo trafisz do swoich. Jesteś już u bram klasztoru. Pukasz. Nic. Jeszcze raz – słyszysz przekleństwa. I jeszcze – przecież nie możesz uwierzyć, że swoi mogą cię tak potraktować.

    A oni wtedy otwierają furtę i z kijami biegną, by cię pobić. Potłuczony leżysz gdzieś w przydrożnym rowie. Jest ci jeszcze zimniej, głodniej i bardziej smutno. Widzisz też światełko w oknie klasztorku i słyszysz śmiechy braci. Co wtedy czujesz? Jeśli radość – jest to radość doskonała. Czyli ma jedno jedyne źródło – w Bogu. Po ludzku nie można wygenerować z siebie wtedy nic optymistycznego. Jeśli jednak masz wtedy radość, możesz być pewien – jesteś uduchowiony. Czymże jest taka radość, jak nie chwałą zmartwychwstania, które było poprzedzone krzyżem: swoi go nie przyjęli. Jezus mówi: mnie prześladowali i was będą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół