Nowy numer 17/2018 Archiwum

Kapłan jak Słońce

Choć to mały zakątek Podhala, to właśnie tam zrodziło się bardzo dużo powołań kapłańskich i zakonnych, m.in. księży Franciszka i Tadeusza Juchasów.

W tym roku mija pierwsza rocznica odejścia ks. prał. Tadeusza Juchasa, który niemal przez 30 lat był kustoszem sanktuarium Królowej Podhala. Jego rodzonym bratem jest ks. prał. Franciszek Juchas, który obchodzi w tym roku 50-lecie kapłaństwa. To właśnie ci kapłani byli jednymi z orędowników powstania kaplicy w swojej rodzinnej miejscowości – Starem Bystrem. – Pomysł wybudowania kaplicy wziął się z chęci bycia w ciągłej bliskości z Bogiem – wspomina ks. Franciszek. 14 lipca minie 30 lat od poświęcenia kaplicy przez bp. Albina Małysiaka.

Prymicje w śmigus-dyngus

Teren, na którym została wybudowana kaplica, nazywany jest Stare Bystre-Skałka. Dawny proboszcz Czarnego Dunajca ks. Józef Burkat wraz z ks. wikarym Stanisławem Ulmanem skojarzyli podhalańską Skałkę z tą krakowską. Skałka administracyjnie przynależy do parafii w Czarnym Dunajcu. I to właśnie tam odbyły się niedawno główne uroczystości jubileuszu 50-lecia kapłaństwa ks. F. Juchasa i jego kolegi rocznikowego ks. Jana Nowobilskiego, wieloletniego proboszcza w Cichem Górnem. – Kapłan jest jak Słońce, ma takie same właściwości. Rozpala swoją wiarą i promieniami miłość do Boga – podkreślała w życzeniach dla jubilatów albertynka s. Teresa Krystyna Kwak, pochodząca rodem ze Starego Bystrego. Ks. Stanisław Czernik przypomniał z kolei, że postawa księdza proboszcza Franciszka zaowocowała wieloma powołaniami kapłańskimi. – Ja sam jestem tego przykładem. Pochodzę z Białego Dunajca, ale z części, która współtworzy parafię Poronin, gdzie byłeś, drogi księże Franciszku, przez wiele lat proboszczem – mówił młody kapłan. Ksiądz Franciszek, kiedy opowiada o swojej rodzinnej miejscowości, nie kryje łez wzruszenia. Wskazuje na ławkę w czarnodunajeckim kościele, w której siedział ze swoją mamą na Roratach jako mały chłopczyk. – Mama nasza zmarła w czasie burzy od uderzenia pioruna. Modląc się, prosiłem i ją, żeby jakoś to z nami było. I proszę, zaopiekowała się nami. Było nas dwóch księży, a i siostry sobie życie ułożyły porządnie – zaznacza z radością kapłan-gazda, który doskonale pamięta także dzień prymicji. – Odbywały się one w śmigus-dyngus. Fasiągami z Czarnego Dunajca pojechaliśmy na obiad do Starego Bystrego. Jeden z księży po drodze oblewał panny wodą. One postanowiły się mu odpłacić i na miejscu w Starem Bystrem wylały na niego całe wiadro wody. Nie miał wyjścia, musiał zrzucić sutannę. Ale tylko na chwilę, a nie na stałe – śmieje się ks. Franciszek. – Mało tego! Jeden z ujków tak się zapalił do polewania, że wziął wiadro z wodą i oblał jednego z członków rodziny. Doszłoby prawie do bitki, bo w tym wiadrze był muł, który trafił na piękną góralską cuchę gościa prymicji – wspomina kapłan.

Wieś na skale

Ksiądz Franciszek jest współredaktorem ciekawej publikacji o swojej rodzinnej miejscowości, która ukazała się nakładem wydawnictwa księży misjonarzy. To bardzo wciągająca lektura, zwłaszcza dla młodszego pokolenia parafian i ich rodzin. – Wyszukanie informacji z przeszłości na temat kapłanów i sióstr zakonnych ze Starego Bystrego nie było takie proste. Musiałem szukać m.in. w archiwum diecezji tarnowskiej. Wszak w XIX wieku Podhale należało właśnie tam – podkreśla ks. Franciszek. Publikacja przedstawia Stare Bystre z jego wszystkimi ważnymi obiektami, takimi jak szkoły, cmentarz, kapliczki i – przede wszystkim – kaplica na Skałce. Są też bardzo ciekawe statystyki i zestawienia. Stare Bystre zajmuje obszar ponad 2115 hektarów i ciągnie się na przestrzeni 7 km wzdłuż potoku Wielki Rogoźnik. Wieś w znacznej części „spoczywa” na skale wapiennej, która właśnie w tamtym miejscu kończy Podhalański Pas Skalicowy. Obecnie wieś liczy około 1600 mieszkańców i 445 domów. Niektóre z nich są zupełnie puste. To znak emigracji, jeszcze tej dawnej, do Stanów Zjednoczonych.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma