• facebook
  • rss
  • Kwadratowy świat

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 27/2015

    dodane 02.07.2015 00:00

    Jego oryginalne rysunki przez kilkadziesiąt lat były chętnie oglądane na łamach krakowskiego „Przekroju”. Wiele z nich pokazano teraz na wystawie jubileuszowej w galerii „Pryzmat”.

    Być już za życia legendą udało się niewielu, w tym również Adamowi Macedońskiemu – nie wahał się stwierdzić prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, podczas ubiegłorocznej uroczystości nadania znanemu plastykowi, poecie i działaczowi opozycyjnemu z czasów PRL tytułu honorowego obywatela podwawelskiego grodu.

    – To pierwszy od czasów Jana Matejki plastyk, który otrzymał ten zaszczytny tytuł. Mistrz Matejko jednak to wyróżnienie zwrócił w proteście przeciwko burzeniu zabudowań dawnego klasztoru duchaków. Rysunki Adama stanowią zaś plastyczny zapis rzeczywistości polskiej ostatnich 60 lat – mówi Michał Kozioł, znawca przeszłości Krakowa, obcujący z plastyczną twórczością Macedońskiego od 1957 r.

    Rzeczywistość zgeometryzowana

    Tytuł wystawy „Adam Macedoński do kwadratu. Rysunki z lat 1955–2015” jest nieprzypadkowy. „Kwadratowe ludziki” są bowiem znakiem rozpoznawczym rysunków artysty. – Geometryzuje całą przedstawioną przez siebie rzeczywistość. Kwadratowi są nie tylko ludzie, lecz także konie, koty i psy. Do tego wszystkiego zazwyczaj zwielokrotnia postacie, które na jego rysunkach tworzą grupy. Daje to ciekawe efekty – mówi Maciej Wojciechowski, wieloletni miłośnik twórczości plastycznej A. Macedońskiego. Można to zobaczyć na wystawie zaaranżowanej przez Andrzeja Dawidowicza. W grupie galopują kwadratowi ułani, grupy stoją w kolejkach, siedzą w teatrze, gonią się. I tylko „Kot straszny” jest samotny. – Ta wielokrotność ilustruje niekiedy u Macedońskiego istotę komunistycznego kolektywizmu, z którym zawsze walczył – podkreśla M. Wojciechowski. W pracach artysty nie brakuje jednak elementów humorystycznych. Widać to choćby na rysunkach: „No, pohulaj sobie trochę”, gdzie zgeometryzowana pani wyprowadza na spacer zgeometryzowanego pieska, który ma męską głowę i kończyny, „Gumowe schody kariery”, przedstawiające grupę mężczyzn wstępujących na schody, na których szczycie czekają na nich psy, „3 pany, 3 psy”, gdzie jeden z wyprowadzających szczerzy zęby do psów szczerzących kły.

    Ujmująca prostota

    – Starałem się zawsze, by rzeczywistość nie była przedstawiana na moich rysunkach w zbyt zawiły sposób. Dbałem jednak o to, by były one odzwierciedleniem epoki, w której przyszło mi żyć, z jej dramatami, cierpieniami, ale także nadziejami i radościami – mówi artysta. Oryginalność jego „kwadratowego świata” doceniono za granicą już w 1966 r., gdy jury europejskiej wystawy małych form plastycznych w Rzymie przyznało mu pierwszą nagrodę. W Polsce bywało z tym rozmaicie. Niektórzy z krytyków zarzucali, że rysunki A. Macedońskiego są zbyt proste, właściwie amatorskie. – Jego rysunki są proste, ale nie prostackie. Pokazanie zaś rzeczywistości za pomocą prostych środków plastycznych nie jest wcale łatwe – mówi plastyk Adam Rąpalski. – Prostota, czyli to, co jest najważniejsze w sztuce, jest czymś, co najbardziej ujmuje w kwadratowym świecie na rysunkach Adama Macedońskiego – dodaje malarz Jerzy Gładkowski.

    Anioły i czerwone serce

    Marian Eile, założyciel i wieloletni redaktor „Przekroju”, nie zawiódł się na młodym rysowniku, któremu oddał niegdyś do dyspozycji łamy tygodnika. „Cała jego twórczość nie dotyczy prawie nigdy poszczególnych jednostek, tylko grup ludzkich. Powiedziałbym, że jest to rysownik socjolog. On się wyłącznie zajmuje grupą. Czy to będą żołnierze, czy zakonnice prowadzące dzieci parami, ogonek dziś zwany kolejką, czy szarża ułanów, czy pochód – u niego bohaterem jest grupa ludzka, a nie człowiek pojedynczy. To było wielkie novum. I dla swoich tłumów wynalazł bardzo specyficzną formę tych kwadratowych ludzików” – wspominał w 1984 r. – Jestem głęboko wierzący. Nie unikałem więc w mojej twórczości plastycznej odniesień religijnych. Rysowałem m.in. anioły, do których rano i wieczór się modlę. Moim największym obrazem jest „Anioł pojednania”, mający 10 m wysokości i 4 m szerokości. Trafił do watykańskiej kolekcji Jana Pawła II. Na obrazie przedstawiającym zakonnicę pod parasolem umieściłem z kolei czerwone serce. Chciałem zaakcentować w ten sposób, że osoby konsekrowane są nosicielami miłości, którą jest przepełnione chrześcijaństwo – mówi A. Macedoński. Mimo sędziwego wieku, jest wciąż pełen wigoru i snuje plany artystyczne. – Chciałbym jeszcze namalować cykl dużych obrazów upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej – mówi. Wystawę „Adam Macedoński do kwadratu. Rysunki z lat 1955–2015” można oglądać do 6 lipca włącznie w galerii „Pryzmat” Związku Polskich Artystów Plastyków (Kraków, ul. Łobzowska 3).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół