• facebook
  • rss
  • Bezkresna pomoc dla Kresów

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    W pokoju przy krakowskiej ulicy św. Marka 6 piętrzą się paczki. – To dary, które zawieziemy na Wschód. Czekają na okazję – mówi Karol Chudoba, prezes Stowarzyszenia Pomocy Polakom na Wschodzie „Kresy”.

    Kilkadziesiąt osób ze stowarzyszenia od 20 lat organizuje podróże turystyczno-dobroczynne na Wschód, podczas których zawsze wiozą pomoc dla tamtejszych Polaków. Zorganizowano już kilkaset takich wyjazdów. Dzięki nim i ofiarności darczyńców wsparto kościoły, klasztory, polskie szkoły, przedszkola, domy dziecka oraz wiele osób indywidualnych na Białorusi, Litwie, Łotwie i Ukrainie. – Pomagaliśmy finansowo m.in. przy opracowywaniu projektu pierwszej na Białorusi polskiej szkoły w Grodnie – mówi K. Chudoba.

    – Przez te 20 lat zrobiliśmy wiele. Mieszkaliśmy podczas naszych wyjazdów u miejscowych Polaków. Było skromnie, ale gościnnie. Teraz sytuacja materialna Polaków na Wschodzie się poprawiła. Potrzeby wciąż są jednak wielkie. Obecnie zawozimy przede wszystkim lekarstwa i wszystko, co jest potrzebne dla młodzieży szkolnej: przybory dydaktyczne, odzież, sprzęt sportowy. Na Litwie jest dużo szkół polskich. Dobudowano do nich sale gimnastyczne. Wyposażaliśmy je w sprzęt sportowy – wyjaśnia prezes „Kresów”.

    Jego przygoda z polskością na Wschodzie zaczęła się na przełomie lat 80. i 90. ub. wieku. Inżynier metalurg, absolwent AGH, przez wiele lat pracował najpierw w kombinacie hutniczym w Nowej Hucie, potem zaś w krakowskim Instytucie Odlewnictwa. Gdy z powodów zdrowotnych przeszedł na rentę, został przewodnikiem „Orbisu” i jeździł z grupami turystycznymi po obszarach ówczesnego ZSRR.

    – W 1990 r. byliśmy w Winnicy. Grupa poszła na bazar, ja zaś chodziłem po mieście. Widziałem zamknięty kościół. Zobaczyłem w innym miejscu baraczek z krzyżem. Stała przed nim kobieta, która powiedziała mi, że są tu odprawiane nabożeństwa. Wierni spotykali się również przy dawnym kościele, by modlić się o jego zwrot. Poszliśmy w kilka osób i my, przyłączając się do tej grupy. Innym razem pojechałem wraz z chórem z Kielc do Wilna. Zabrałem ze sobą trochę modlitewników. Gdy chórzyści śpiewali w kościele kolędy, ludzie zaczęli płakać. Uznałem, że trzeba do tych Polaków przyjeżdżać – wspomina K. Chudoba.

    Szef „Kresów” działał w Sekcji Pomocy Polakom na Wschodzie, która na początku lat 90. istniała przy krakowskim Klubie Inteligencji Katolickiej. Zaczęto wtedy organizować wyjazdy pomocowe na Białoruś i na Ukrainę. – Później działaliśmy przy Stowarzyszeniu Pilotów Wycieczek Zagranicznych. W grudniu 1995 r. odbyło się zebranie założycielskie „Kresów”. Na początku następnego roku zostaliśmy zarejestrowani w sądzie. Od tego czasu zaczęły się regularne wyjazdy. Zgłaszali się na nie ludzie z całej Polski – mówi prezes stowarzyszenia. – Kiedy niespodziewanie zajechaliśmy w dniu św. Mikołaja do jednej ze szkół polskich na Litwie, jej dyrektor mówiła, że spadliśmy im z nieba, bo nie miała czym obdarować dzieci – wspomina K. Chudoba.

    Wszyscy członkowie stowarzyszenia działają bezinteresownie. Są wśród nich ludzie rozmaitych profesji, przede wszystkim osoby starsze. – Staramy się przyciągać również młodych. Umieszczamy komunikaty na uczelniach i w domach akademickich. Zgłasza się zazwyczaj po kilka osób. Jest ciągły przepływ, bo naturalną koleją rzeczy niektóre osoby po studiach albo wyjeżdżają z Krakowa, albo mają już mniej czasu na działanie. Niektórzy utrzymują się jednak dłużej – mówi Anna Biłyk-Mydlarz, polonistka, wieloletnia pracownica Biblioteki Jagiellońskiej.

    Do „Kresów” panią Annę przyciągnęły opowieści rodzinne. – Moja mama ukończyła średnią szkołę handlową we Lwowie. Tam mieszkał także jej przyrodni brat. Przyrodnia siostra mamy Janina Niewiadomska zginęła w 1918 r. w obronie Lwowa, biorąc udział jako sanitariuszka w walkach na Persenkówce. Jest pochowana na cmentarzu Orląt. Rodzice opowiadali mi, że ich ostatni przedwojenny urlop spędzili w czerwcu 1939 r. na Huculszczyźnie. Bardzo chciałam więc zobaczyć tę legendarną krainę. Wybrałam się tam właśnie z „Kresami”. Tak mi się spodobało, że kilka lat temu włączyłam się czynnie w działalność stowarzyszenia – mówi.

    W planach są kolejne wyjazdy na Białoruś, Litwę i Ukrainę. Na razie zaś członkowie „Kresów” są zajęci organizacją sympozjum podsumowującego dotychczasowe 20 lat działalności stowarzyszenia. Pod hasłem: „Łączy nas Polska. Dziś i jutro Polaków na Wschodzie” odbędzie się ono 18 i 19 lipca w auli Polskiej Akademii Umiejętności (ul. Sławkowska 17). Od rana do późnego popołudnia członkowie elit polonijnych z Litwy, Łotwy, Ukrainy i Białorusi będą przedstawiali stan i perspektywy życia polskiego na tamtych terenach. – Taka diagnoza pomoże i nam w rozeznawaniu potrzeb Polaków na Wschodzie – mówi K. Chudoba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół