• facebook
  • rss
  • Inkubator wiary

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    Przygotowania do ŚDM. Jest prosty sposób, by zrozumieć ideę Światowych Dni Młodzieży. Wystarczy porozmawiać z wolontariuszami z różnych kontynentów, którzy przyjechali, by pomóc je zorganizować.

    Podczas ŚDM w Krakowie przez dwa tygodnie pielgrzymom będzie pomagało 25 tysięcy wolontariuszy. Ale są i tacy, którzy swoją pracę rozpoczęli już teraz i będą pracowali przez okrągły rok. W sumie ma ich być... 19. To niewielka grupa, ale w niej jak w soczewce skupia się to, co w Światowych Dniach Młodzieży wydaje się najważniejsze – wiara, entuzjazm, optymizm, poczucie wspólnych marzeń i celów, pomimo różnic narodowościowych, językowych, kulturowych. Wolontariusze długoterminowi, bo o nich mowa, postanowili poświęcić rok swojego życia na przygotowanie ŚDM w Krakowie. Pracują przede wszystkim tam, gdzie potrzebna jest dobra znajomość konkretnego języka – m.in. w sekcji rejestracji (odbywa się ona po polsku, angielsku, włosku, francusku i hiszpańsku) i w sekcji komunikacji – wszystkie teksty muszą bowiem powstawać aż w 9 oficjalnych językach ŚDM.

    Drogi na Kanoniczą

    Do pracy w komitecie prowadzą bardzo różne ścieżki. Ekaterina z Kamczatki przyjechała do Polski już 5 lat temu – na studia. Doskonale mówi po polsku. Zajmuje się tłumaczeniami na język rosyjski. Stella propozycję wyjazdu do Polski dostała z Konferencji Episkopatu Włoch. Michele została wysłana przez Wspólnotę „Shalom” z Brazylii, by ewangelizować. Uznała pracę przy organizacji ŚDM za doskonałą ku temu okazję. Patricia, również z Brazylii, przyjechała za swoim narzeczonym mieszkającym w Polsce, którego poznała podczas ostatnich Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro. – Kiedy zdecydowaliśmy się pobrać, powiedziałam, że chcę zamieszkać z nim w Krakowie, ale muszę znaleźć sobie tu coś do roboty – mówi. Wybrała pracę w komitecie.

    Gabriel – kolejny Brazylijczyk – przyznaje, że po prostu „przyszedł i został”. W zeszłym roku podróżował po Europie, odwiedzając różne sanktuaria. Na jego trasie znalazła się m.in. Częstochowa, a wraz z nią Kraków. – Wszedłem do siedziby komitetu i zaproponowałem swoją pomoc. Pomyślałem, że jeśli nie ma nikogo do tłumaczeń, to może kiedyś, w jakiś sposób mógłbym się przydać. A oni na to: „Zostań z nami tutaj, mamy dla ciebie miejsce” – wspomina dzisiaj. Resztę swojej podróży spędził już u stóp Wawelu, przy ul. Kanoniczej, gdzie mieszczą się biura komitetu. Został najpierw na 4 miesiące, potem na trochę wrócił do Brazylii, by teraz znów pracować przy organizacji krakowskiego spotkania młodzieży. Od komitetu organizacyjnego wolontariusze otrzymują zakwaterowanie, bilet miesięczny, ubezpieczenie, pieniądze na jedzenie i miesięczne doładowanie telefonu komórkowego. To im wystarcza. – Nikt nie odlicza tutaj minut do wyjścia z pracy, ludzie chętnie zostają „po godzinach”, poświęcają wieczory, weekendy, wakacje. Każdy, kto tu przychodzi, robi to z serca i to widać – zapewnia Viktoria z Niemiec, która o byciu wolontariuszem marzyła już od Światowych Dni Młodzieży w Madrycie w 2011 roku.

    Polska jest wspaniała!

    Podobnie, jak w różny sposób docierali do komitetu organizacyjnego krakowskich ŚDM, wolontariusze zagraniczni w bardzo różny sposób myśleli o samej Polsce. Jedni przyjechali tu dużo wcześniej, inni mają tu rodzinę. Dla jeszcze innych był to „chłodny kraj ze srogimi zimami” albo „państwo w Europie, którego stolicą jest Warszawa, i z którego pochodził Jan Paweł II”. – Kiedy od narzeczonego dostałam albumy o historii i kulturze Polski, byłam pod wielkim wrażeniem – wspomina Patricia. Dziś przekonuje wszystkich, że to wspaniałe miejsce do odwiedzenia. Na razie mało popularne, przynajmniej wśród turystów z Brazylii, ale to może się zmienić po Światowych Dniach Młodzieży.

    Z kolei Michele wspomina, że pierwsze zdanie o naszym kraju, na jakie natrafiła, szukając informacji, brzmiało: „Polska jest naprawdę niezwykła”. – Dziś dokładnie to czuję – zapewnia. Nie chodzi zresztą tylko o wiedzę z książek i nowe znajomości. Komitet organizacyjny proponuje wolontariuszom wycieczki czy lekcje polskiego (prowadzi je narzeczony Patricii). – Niczego nie narzucamy, ale nasi goście chętnie się angażują w takie dodatkowe zajęcia – mówi Marzena Wójcicka, która opiekuje się wolontariuszami zagranicznymi. W planach są między innymi comiesięczne wyjazdy do miejsc takich, jak Wadowice, Oświęcim czy w góry (dla części wolontariuszy będzie to pierwsza okazja, by zobaczyć śnieg). – Był też czas na wspólne gotowanie. Razem ulepiliśmy około 200 pierogów – dodaje Marzena.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół