• facebook
  • rss
  • Z motyką na słońce

    Paulina Smoroń

    dodane 10.11.2015 11:53

    W bazylice oo. dominikanów o. Adam Szustak OP opowiadał o 5 językach miłości oraz podpowiadał, jak połączyć świat mężczyzn i kobiet.

    O. Szustak był pierwszym gościem zaproszonym przez grupę "Wino", działającą w ramach DDA "Beczka". Od dawna spotkania z dominikaninem przyciągają wiele młodych (i nie tylko) osób i poniedziałkowa prelekcja nie była od tego wyjątkiem. Na Facebooku swoją obecność zapowiedziało aż 2,1 tys. osób!

    Młodych na spotkanie przyciągnął również jego chwytliwy tytuł: "Z motyką na słońce, czyli jak dogadać się w związku". Jak nietrudno się domyślić, tematem przewodnim były relacje damsko-męskie.

    Już na samym początku o. Szustak wyjaśnił, że każdy z nas ma w sobie "zbiornik miłości", co inaczej można określić jako poczucie kochania. - Jedną z największych tragedii małżeńskich, które widzę, jest poczucie pustego zbiornika - mówił. Co zrobić, aby nigdy tej pustki nie zaznać? Warto mówić różnymi "językami miłości".

    Jest ich pięć. Pierwszy z nich to "język akceptacji". - Są ludzie, którzy czują się kochani przede wszystkim wtedy, gdy mówi się im słowa, które podkreślają ich wartość. Chodzi o ludzi, którzy muszą usłyszeć, że są niezwykli - wyjaśniał dominikanin.

    Drugim językiem miłości jest "język spędzania czasu". Porozumiewają się nim osoby, które czują się bardzo kochane wtedy, kiedy spędza się z nimi czas. Dla osób mówiących tym językiem ważne jest to, by koncentrować swoją uwagę właśnie na nich.

    Trzeci jest "język prezentu". To właśnie podarunek jest dla osób mówiących tym językiem dowodem miłości. - Tu nie chodzi o materializm. Ci ludzie mają taką strukturę emocjonalno-psychiczną, że potrzebują kontaktu z materialnymi rzeczami - wyjaśniał o. Szustak.

    Następny jest "język służby". Dla osób używających go wykonanie pewnych czynności jest równoznaczne z kochaniem.

    Ostatnim natomiast jest "język dotyku". - Nie chodzi tutaj o seksualność. Są ludzie, którzy odbierają miłość wtedy, kiedy mają fizyczny kontakt - kiedy się przytulają, trzymają za ręce itp. - tłumaczył.

    Tymi językami zarówno odbieramy, jak i okazujemy miłość. Jednak bardzo rzadko zdarza się, że osoby, które są w związku, mają ten sam język kochania. Jak zauważył dominikanin, z tej właśnie różnicy często wynikają małżeńskie problemy.

    Jednak o. Szustak ma na to prostą radę - trzeba nauczyć się obcego języka! Trzeba nauczyć się mówić językiem ukochanej osoby. Oczywiście, nie chodzi o to, by porzucić swój język, ale o to, by nauczyć się w innym języku tę miłość okazywać.

    Kolejną kwestią, którą poruszył dominikanin, jest potrzeba mówienia, która zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn wynika z innych zależności. Wszystko dlatego, że są oni całkowicie od siebie różni. - Kobieta mówi, bo musi. To nie jest nic obraźliwego! - zauważył. - Drogie panie - zwrócił się do zebranych kobiet - jesteście tak skonstruowane, że wy musicie przekazać na zewnątrz to, co się dzieje w waszym wnętrzu - tłumaczył.

    Mężczyzna z kolei mówi dlatego, że ma do przekazania jakąś informację. Jak zauważył o. Szustak, również ta różnica jest powodem wielu konfliktów w rodzinach. - Drodzy panowie, wy się musicie nauczyć słuchać tego, co mówią kobiety! Drogie panie, wy możecie zmuszać mężczyzn do mówienia, ale bez przesady! - doradzał.

    Ponadto wszystkim obecnym w kościele kobietom zdradził pewną tajemnicę. Podkreślał mianowicie, że największą potrzebą każdego mężczyzny jest to, żeby jego ukochana była jego największą fanką. - Jedną z najważniejszych rzeczy w męskości jest poczucie własnej wartości. W momencie, w którym mężczyzna nie widzi docenienia w oczach kobiety, z którą jest, zamyka się - przekonywał. - Taki facet ubiera się w pewnego rodzaju skorupę, bo on bardzo boi się zranienia - dodał.

    O tych i wielu innych kwestiach będzie można posłuchać na nagraniu z poniedziałkowego spotkania, które - jak zapowiadają organizatorzy - ukaże się już wkrótce.

    Grupa "Wino" spotyka się co tydzień, aby rozmawiać o relacjach, zarówno tych dotyczących związków, ale też przyjaźni czy relacji z Panem Bogiem. Jak podkreślają należące do niej osoby, chcą uczyć się tworzyć je jak najpiękniej. Dlatego też nie chcą zamykać się jedynie w swoim towarzystwie i co jakiś czas zapraszają gości, którzy dzielą się z nimi swoim doświadczeniem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • tambaran
      10.11.2015 17:46

      Cytat:
      Młodych na spotkanie przyciągnął również jego chwytliwy tytuł: "Z motyką na słońce, czyli jak dogadać się w związku".
      Przyznam się, żem nie młody, ale już stary, też mnie przyciągnął ten temat,
      bo jako ślązak , to mam już fantAZJę z tą
      MOTYKą,JAK to być może na, czy w słonku
      ,bo jeszcze SŁYSZę CHRypliwe głosy starych bab,co to Za motyka z tej piekarzowej itd. ty motyko nie milknęło
      no iteraz co to jest grane z tą motyką na słońce ????
      nie ujmując w niczym kaznodziei,dodalbym
      jeszcze jedną uwagę… nie bądźcie już na
      co dzień małymi dziećmi bawiącymi się w piaskownicy, i pomyślcie tylko, jak wam jeszcze daleko do nich...

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół