• facebook
  • rss
  • Beton zamiast zieleni

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 07/2016

    dodane 11.02.2016 00:00

    „ZIKiT do kitu!” – krzyczeli mieszkańcy Krakowa, którzy 3 lutego protestowali przed Urzędem Miasta.

    Ich zdaniem, to Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu – przez „nagminne klepanie WZ” – odpowiada m.in. za coraz większe zakorkowanie krakowskich ulic, brak miejsc parkingowych, zabudowywanie terenów zielonych i przyczynianie się do zwiększenia smogu (wysokie budynki budowane są często w tzw. korytarzach przewietrzania miasta). W pikiecie wzięli udział m.in. mieszkańcy ulic Bochenka, Tuchowskiej czy Skowronia. Jako prezent dla prezydenta Jacka Majchrowskiego chcieli przynieść... pustak.

    – Chcieliśmy, żeby politycy krakowscy postawili się w naszej pozycji. W swoich gabinetach na pewno mają kwiatki, rośliny zielone, a my, wyglądając z okna, mamy tylko i wyłącznie beton – wyjaśnia Piotr Matyska, mieszkaniec ul. Łużyckiej i uczestnik protestu. Budowlany akcent okazał się jednak zbyt ciężki (ważył ok. 30 kg). – Jeżeli prezydent nie zmieni swojej polityki, to będzie jeszcze okazja, żeby mu go wręczyć – dodaje P. Matyska.

    Ostatecznie, zamiast oryginalnej ozdoby na biurko, prezydent otrzymał jedynie petycję mieszkańców. „To miasto przestało być dobrym miejscem dla nas, wyborców. Miasto zaczęło służyć deweloperom i biznesowi, a my i przyszłe pokolenia będziemy ponosić tego konsekwencje (...). Dusimy się na naszych osiedlach, których naturalna wentylacja jest stale ograniczana poprzez nieprzemyślaną zabudowę” – napisano w dokumencie.

    – Protestujemy przeciwko zabudowie, o której można powiedzieć wprost, że jest do kitu. ZIKiT też jest do kitu, ponieważ twierdzi, że drogi są przejezdne i można przy nich budować takie bloki, które nie spowodują tak dużego ruchu samochodowego, a mieszkańcy będą mieli gdzie spacerować – mówiła podczas protestu Agnieszka Mędrek, organizatorka pikiety. – Tymczasem życie pokazuje, że ludność, która została zagęszczona w tak małym miejscu, nie ma gdzie wyjść na spacer – podkreślała.

    – Musimy trzymać się litery prawa, jeśli chodzi o decyzje administracyjne związane z budownictwem – komentuje sprawę Jan Machowski z biura prasowego magistratu. Podkreśla, że w przypadku m.in. ul. Tuchowskiej, której mieszkańcy licznie uczestniczyli w proteście, miasto nie mogło nie wydać zgody na inwestycję. – Zapoznamy się z przedstawioną petycją. Zdajemy sobie sprawę, że wiele postulatów jest sensownych – zapewniał J. Machowski.

    Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu sprawę WZ (warunków zabudowy, w oparciu o które deweloperzy realizują inwestycje tam, gdzie nie ma przyjętego planu zagospodarowania przestrzennego) skomentował w opublikowanym na swojej stronie internetowej oświadczeniu. Podkreślono w nim, że ZIKiT to tylko jedna z kilku jednostek opiniujących warunki zabudowy, i to tylko pod kątem uzbrojenia terenu i dostępu do drogi publicznej. „Jeżeli ruch, który będzie generować inwestycja, wymaga rozbudowy układu drogowego, ZIKiT zawiera umowę z inwestorem i dopiero wtedy wydaje opinię do WZ. Ostatecznie to Wydział Architektury decyduje, czy warunki zabudowy zostaną wydane i czy w danym miejscu powstanie inwestycja” – wyjaśnia Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół