• facebook
  • rss
  • „Płatki Róż” śpiewają chorał

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 07/2016

    dodane 11.02.2016 00:00

    Z ciszy kościelnego wnętrza rozlega się nagle jednorodny żeński śpiew. Dźwięki i łacińskie słowa pieśni unoszą się po sklepienie świątyni.

    To wokalne „Płatki Róż”, czyli „Flores Rosarum”, wykonują śpiewy XVI-wiecznego antyfonarza panien benedyktynek w Staniątkach. Śpiewy staniąteckie w ich wykonaniu, nagrane również na wydaną przez firmę Dux płytę „Venite, exultemus Domino”, zainaugurowały na początku lutego obchody 800-lecia opactwa benedyktynek w Staniątkach. Przez wieki siostry śpiewanymi modlitwami chorałowymi wielbiły Boga.

    Przemawiają do serca

    – Z ciszy i w ciszy powstawały w ciągu wieków liczne melodie znajdujące się w dawnych rękopisach. Fascynują one dziś wielu badaczy i zachwycają słuchaczy. Przemawiają jednak także do serca tych, którzy poszukują światła na drodze swojego życia – mówi s. prof. Susi Ferfoglia, organistka i chórmistrzyni, badaczka chorału gregoriańskiego, założycielka żeńskiego zespołu wokalnego „Flores Rosarum. Ta Włoszka, absolwentka konserwatorium w Trieście, od 20 lat mieszka w Krakowie. Tutaj ukończyła Akademię Muzyczną w klasie organów, tutaj wykłada w Międzyuczelnianym Instytucie Muzyki Kościelnej UPJPII i w Archidiecezjalnej Szkole Muzycznej im. kard. Franciszka Macharskiego. Należy do Wspólnoty Loyoli, bezhabitowego zgromadzenia założonego w 1982 r. w Słowenii. Fascynacja muzyką św. Hildegardy z Bingen, ogłoszonej w 2012 r. doktorem Kościoła, oraz pragnienie wykonywania utworów tej XII-wiecznej mistyczki i kompozytorki zachęciły s. Susi do stworzenia żeńskiego zespołu wokalnego. – Nazwa zespołu pochodzi z antyfony św. Hildegardy, zaczynającej się od słów: „O, vos, flores rosarum” (O, wy, płatki róż). Ponieważ nasze wspólne śpiewanie zaczęło się w 2007 r. właśnie od utworów św. Hildegardy, uznałyśmy, że ta nazwa do nas pasuje – mówi s. Susi. Obecny skład zespołu „Flores Rosarum” tworzą: s. Susi, kierownik artystyczny, Adrianna Bujak, Magdalena Jaworek, Maria Klich, Anita Pyrek, Katarzyna Śmiałkowska i Katarzyna Wiwer. Wszystkie są absolwentkami krakowskiej Akademii Muzycznej, doświadczonymi wokalistkami, niektóre także chórmistrzyniami oraz instrumentalistkami. Ich mistrzostwo w wykonywaniu chorału jest tym bardziej godne uznania, że aby je osiągnąć, musiały zapomnieć to, czego uczono ich na studiach wokalnych. Śpiew chorałowy różni się bowiem zupełnie od śpiewu operowego czy oratoryjnego. – Jest jednogłosowy, wykonywany bez dyrygenta i towarzyszenia instrumentów. Chorał gregoriański jest rzeczywiście śpiewem wspólnotowym. Trzeba dużo pokory, żeby śpiewać tę modlitewną muzykę. Trzeba zapomnieć o sobie, słuchać zaś przede wszystkim innych – mówi s. Susi. Niełatwa jest też praktyka wykonawcza. Członkinie zespołu „Flores Rosarum” śpiewają utwory chorałowe przede wszystkim z rękopisów muzycznych. Odczytywanie umieszczonych na 4 liniach neum, czyli znaków oznaczających dźwięki, nie jest proste. Trzeba bowiem przyzwyczaić wzrok do charakteru pisma kopisty przepisującego rękopis.

    Matka Stefania z kołatką

    Długo więc pracowały nad rękopisem pieśni staniąteckich, pochodzących z wykonanego w 1536 r. „Antyfonarza napisanego za przełożeństwa Ksieni Doroty Szreniawskiej”. To najstarszy rękopis muzyczny benedyktynek w Staniątkach, zawierający śpiewy z poszczególnych okresów roku liturgicznego. W 1518 r. w pożarze, który strawił klasztor staniątecki, benedyktynki straciły swoje księgi z rękopisami śpiewów. Ksieni Szreniawska zwróciła się wówczas do benedyktynów tynieckich z prośbą o przepisanie antyfonarza. Tyniecki kopista Tomasz przepisał dla nich śpiewy z tzw. Graduału tynieckiego. Nie są znani autorzy kompozycji chorałowych. Na początku XIX w. antyfonarz staniątecki został podzielony na mniejsze woluminy. – Powód był prozaiczny – mówi s. Susi. Wyjaśniono to w dopisku umieszczonym w pierwszej części podzielonego antyfonarza: „Ta księga miała w sobie nieco ciężaru, więc teraz rządząca Najprzewielebniejsza w Bogu Panna ksieni Apolonia Wizanna Szmidowiczówna mająca wzgląd na słabość sił młodzieży teraźniejszej rozdzielić na dwie kazała. A było to w roku 1800”. – Na naszej płycie zaprezentowałyśmy głównie antyfony i responsoria związane z codzienną modlitwą chóralną benedyktynek. Wielu z tych śpiewów nie można już usłyszeć w trakcie liturgii z powodu zmian, które w niej nastąpiły, najpierw po Soborze Trydenckim, a potem po Soborze Watykańskim II – tłumaczy s. Ferfoglia. Na płycie, prócz „Płatków Róż”, śpiewają również siostry benedyktynki. Można usłyszeć w ich wykonaniu „Ave Maria”. Gwiazdą nagrania okazała się ksieni opactwa, matka Stefania Polkowska. – Zastanawiałyśmy się, jak najlepiej nagrać kołatki towarzyszące niektórym śpiewom. Matka Stefania wzięła je po prostu do ręki i, mówiąc: „A w naszym klasztorze robi się to tak”, zaczęła kołatać z wigorem. Nagraliśmy to i okazało się, że kołatki brzmią doskonale – śmieje się s. Susi. Część ze śpiewów nagranych na płytę zaprezentowano również 7 lutego podczas koncertu inaugurującego jubileusz 800-lecie opactwa św. Wojciecha w Staniątkach. Płyta ze śpiewami staniąteckimi jest początkiem cyklu przedstawiającego muzykę z małopolskich klasztorów żeńskich.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół