• facebook
  • rss
  • Bóg mówi: Chodź do mnie. Dzisiaj!

    Monika Łącka

    dodane 20.02.2016 23:14

    Gościem 3. części rekolekcji ŚDM "Dla nas i całego świata" był o. Adam Szustak OP. Przekonywał, że Jezus nie oczekuje, iż od razu staniemy się święci i bezgrzeszni. On chce nas tego nauczyć.

    Takiego tłumu w łagiewnickiej bazylice Bożego Miłosierdzia już dawno nie było - 20 lutego ogromna liczba młodzieży, ale też osób w średnim wieku i starszych, wypełniła całą świątynię: od przedsionka kościoła, do stopni ołtarza. Przyjechali nie tylko z Krakowa i okolic, ale także z różnych stron Polski, o czym świadczyły rejestracje samochodów zaparkowanych w każdym możliwym miejscu. Zjawili się nie tylko po to, by posłuchać o. Adama Szustaka, znanego rekolekcjonisty i youtubera, ale przede wszystkim po to, by uwielbić Jezusa - najpierw podczas Eucharystii, a następnie podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.

    - Wyobraź sobie, że będąc w kościele, siedzisz w domu Jezusa: widzisz Jego kuchnię, sypialnię, pokój gościnny. W tych trzech pomieszczeniach dzieją się trzy ważne rzeczy. W kuchni Matka Boża piecze właśnie chleb na zakwasie, ale najpierw daje odrobinę zaczynu do mąki i odstawia to, by się "zakwasiło". Gdy będziecie uwielbiali Chrystusa, On też da wam odrobinę zakwasu, czyli łaski, ale część z was po powrocie do domu nawet nie zauważy, jaki dar macie w sercu. A ten zakwas ma w sercu pracować, rosnąć i pęcznieć, by wszystko się w was zakwasiło - po Bożemu - tłumaczył o. Szustak podczas konferencji przygotowującej do adoracji Najświętszego Sakramentu.

    Nawiązując do biblijnej sceny burzy na morzu, gdy uczniowie obudzili śpiącego Jezusa, bojąc się, że zatoną, o. Adam przekonywał, że i w naszym życiu jest podobnie. Walcząc z problemami, też często myślimy: giniemy, a Ty śpisz i nas nie ratujesz. - A jednak Jezus nas ratuje. Dopuszcza burzę, nawet to, że woda będzie nas zalewała, ale wystarczy jedno Jego słowo, by wszystko się uciszyło. Zło traktuje bowiem jak psa, któremu mówi: "Cisza". A nas pyta: "Czemu macie tak małą wiarę?" - mówił rekolekcjonista.

    Z kolei ołtarz porównał do pokoju gościnnego, do którego Jezus zaprasza każdego z nas. Chce nas tu karmić chlebem, mówiąc, że nas kocha, że jesteśmy Jego najcenniejszymi owieczkami, nawet jeśli jesteśmy grzesznikami i dawno nie byliśmy u spowiedzi (do której jednak warto pójść). - Podczas ostatniej wieczerzy Jezus podał chleb nawet Judaszowi. Ten jednak nie rozumiał tego gestu. Każda Msza św. jest ostatnią wieczerzą, na którą Jezus nas zaprasza, by podać chleb i wlać w serce zaczyn. Co z tym zrobimy? - pytał o. Szustak.

    Z kolei podczas Mszy św., w kazaniu, gość rekolekcji podkreślał, że Bóg dając ludziom 10 przykazań, zawarł z nimi specyficzne przymierze. - Obiecał wtedy, że będziemy Jego ludem. A jeśli będziemy się trzymać blisko Niego, będziemy się do Niego przyznawać, to On wykona w nas te 10 przykazań. Pomoże żyć zgodnie z nimi - przekonywał o. Adam. Problem w tym, że nikt nie może powiedzieć, że nigdy nie złamał ani jednego przykazania. W czym więc jest problem, i czy wszyscy trafimy do piekła? A może Bóg dał nam zadanie niewykonalne?

    - Nie. Bóg mówi i prosi: chodźcie do mnie i bądźcie blisko mnie, nawet z grzechem, a ja was powoli nauczę czystości, uczciwości, prawdomówności, świętości. Trzeba więc przewartościować swoje myślenie, bo nie chodzi o to, żeby od tej chwili pozbyć się wszystkich grzechów, być idealnym, świętym i dopiero wtedy przyjść do Jezusa. To się nie uda, bo za 5 minut znowu zrobimy coś głupiego. Chodzi o to, żeby dziś przyjść do Jezusa Miłosiernego, który czeka w każdym kościele. Pewnie trzeba będzie się napracować, żeby sporo rzeczy wyprostować, i ta praca będzie bolesna, ale to ma sens​ - nauczał o. Szustak, dodając, że oprócz 10 przykazań Bóg dał nam jeszcze jedno zadanie do wykonania. - To zadanie hardcorowe, bo Jezus nakazał nam kochać swoich wrogów, choćby nawet życie nam zniszczyli. Niewykonalne? Wykonalne, jeśli tylko będziemy blisko Boga, zobaczymy, że jesteśmy Jego córkami i synami. Tak samo jak ten baran, który zrobił nam krzywdę. On też jest naszym bratem, i dlatego trzeba go kochać - tłumaczył o. Adam.

    Podczas pierwszej części dzisiejszego spotkania, czyli rozmowy z prowadzącymi ją blogerami: Mateuszem Ochmanem i Tomaszem Adamskim, o. Adam nawiązał z kolei do postaci dwóch kolejnych postaci z projektu "Miasto świętych": św. Jacka Odrowąża i sł. Bożego Piotra Skargi, oraz do kolejnych uczynków miłosierdzia: przyjmować w dom podróżnych i pouczać nieumiejętnych. - Chrześcijaństwo potrzebuje dziś ostrości i radykalizmu, ale nie takich, które odpychają. Potrzebuje katolików, którzy będą wyraźni i dający świadectwo, a nie tacy, z którymi nie wiadomo, co zrobić, bo są letni. Jeśli masz wroga - miłuj go. Chciej jego zbawienia. To jest prawdziwy radykalizm. Skarga prawdziwie rozdawał miłość i pomagał ludziom. Nie bał się też - podobnie jak Jezus - ostrych słów - zauważył o. Adam przypominając jednak, że Jezus łajał tylko jedną grupę ludzi: faryzeuszów, saduceuszów, a nawet swoich uczniów. - Do tych, którzy mówili, że czynią cuda w Jego imię, potrafił powiedzieć: nie znam was. Ale tłumu: grzeszników, ludzi stojących gdzieś daleko, nigdy nie ganił. Dlatego trzeba łajać jak Jezus i Skarga tych, którzy mienią się chrześcijanami, a żyją jak świnie. Grzesznikom trzeba natomiast najpierw pokazać miłość i przyprowadzić do Kościoła, a dopiero potem wyjaśnić co jest źle w ich życiu i wyciągnąć ich na prostą - przekonywał o. Szustak.

    Czwarta część rekolekcji "Dla nas i całego świata" odbędzie się w sobotę 19 marca (początek o godz. 16.30), a gościem będzie ks. Artur Godnarski - m.in. założyciel i przewodniczący Wspólnoty św. Tymoteusza - Katolickiego Stowarzyszenia w służbie Nowej Ewangelizacji, koordynator ekipy Ogólnopolskiej Inicjatywy Ewangelizacyjnej Przystanek Jezus (1999-2013).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół