• facebook
  • rss
  • Jak grzech stał się drogą do Jezusa

    Monika Łącka

    dodane 04.03.2016 22:55

    W czasie nabożeństwa pokutnego na Piaskach Nowych bp Grzegorz Ryś przekonywał, że nasze grzechy mogą zniknąć w spotkaniu z Jezusem.

    Wraz z zebranymi w kościele Matki Bożej Różańcowej rozważał on fragment Ewangelii opowiadający o cudzołożnicy przyłapanej na grzechu, którą chciano ukamienować. Jezus jednak na to nie pozwolił, pytając oskarżycieli, który z nich jest bez grzechu.

    - Pięknie jest być pobłogosławionym tym fragmentem Ewangelii, bo w tej kobiecie każdy może zobaczyć siebie - zauważył bp Ryś, dodając, że przez trzy wieki nie było go w Piśmie Świętym. - Kościół był bowiem przerażony i zgorszony opisanym grzechem. W starożytnym Kościele cudzołóstwo było bowiem grzechem nieodpuszczalnym. A Jezus przebaczył tej kobiecie, uniewinnił ją - mówił, tłumacząc, dlaczego grzech dla kobiety cudzołożnej był nie przegraną i nie oznaczał śmierci, ale stał się początkiem jej drogi do Jezusa.

    - Przegranym jest mężczyzna, z którym ona zgrzeszyła, ponieważ uciekł, zostawił ją samą, kiedy stała upokorzona przed Jezusem i przed tłumem mężczyzn chcących jej śmierci. On uciekł i nie ma go w Ewangelii, więc nie poznał Dobrej Nowiny. A Jezus przyszedł do grzesznika, czyli do kobiety - i darował jej winę, dał jej nowe życie. Na tym właśnie polega skandal miłosierdzia - podkreślał bp Grzegorz.

    Wcześniej jednak wyjaśnił, na czym polega "zła nowina", czyli grzech. - Człowiek często deklaruje, że wierzy w Boga, modli się, chodzi do kościoła, a nagle coś lub ktoś inny ląduje w jego życiu na pierwszym miejscu. W momencie grzechu na pierwszym miejscu nie jest już Bóg, i wcale nie oznacza to, że przestajemy w Niego wierzyć. My Go tylko wtedy odrzucamy. Ulegamy kłamstwu i pokusie, czyli dajemy się oszukać szatanowi. A on drwi z nas i patrzy na nas z góry. Jezus natomiast nigdy nie patrzy na grzesznika z góry. On patrzy od ziemi, spogląda na nas w górę z miłością - przypominał, dodając, że w chwili grzechu często wydaje nam się, że chwyciliśmy szczęście za nogi, a tak naprawdę ze wstydu nie potrafimy spojrzeć sobie w twarz. - Grzech jest bowiem bankructwem, upokorzeniem człowieka, ciężką chorobą jego duszy i śmiercią. Jest zabójstwem samego siebie - mówił z naciskiem biskup Ryś, zastanawiając się także, co pisał na ziemi Jezus w ewangelicznej scenie z kobietą cudzołożną.

    - Można to rozumieć w dwojaki sposób. Być może Jezus pisał wtedy na ziemi imiona kobiet, przypominając mężczyznom chcącym ukamienować cudzołożnicę ich własne grzechy. I dlatego wszyscy się wycofywali, nikt nie rzucił w nią kamieniem. Piękniej tłumaczy to jednak św. Augustyn, przekonując, że Jezus pisał na ziemi słowo cudzołóstwo, które zamazywał wiejący wiatr. A wiatr jest symbolem Ducha Świętego. W efekcie grzech tej kobiety zniknął w spotkaniu z Jezusem. W naszym życiu jest podobnie - to, co przeraża i zabija, czyli nasze grzechy, mogą zniknąć w spotkaniu z Jezusem - mówił biskup krakowski. - Znacie lepszą Ewangelię? To wszystko, czym jestem przerażony w swoim życiu, może zniknąć w ten sposób, na moich oczach. Nie ma. To się dzieje w spotkaniu z Nim" - powiedział, podkreślając, że nie można mówić, że przebaczenie Jezusa było i jest łatwe.

    - To jest ważne, żeby widzieć sakrament pokuty w pełnej prawdzie. To nie jest tak, że my się nawracamy i grzechy nam są darowane. Grzechy nam są darowane dlatego, że jeszcze kiedy jesteśmy grzesznikami, to Jezus umiera za nas na krzyżu. To jest cena za nasz grzech - Jego śmierć. I nie mówcie, że to jest tanie, bo nikt z nas nie jest w stanie wycenić życia Jezusa Chrystusa. I kiedy to odkrywam, to odkrywam miłość, która jest miłosierdziem, bezinteresownością i szaloną wiernością człowiekowi, która mnie nawraca" - zakończył, zachęcając wszystkich, by podczas Doby dla Pana (ale też i zawsze w przyszłości) nie bali się przystąpić do spowiedzi. Jezus jest bowiem naszym usprawiedliwieniem, a nie oskarżeniem.

    Doba dla Pana w kościele na Piaskach Nowych zakończy się w sobotę 5 marca Mszą św. o godz. 18 i wielkopostnym koncertem uwielbienia w wykonaniu zespołu Matula Band. Do tego czas trwać będzie spowiedź i adoracja Najświętszego Sakramentu. O wyznaczonych godzinach czytane będą także fragmenty Ewangelii i komentarz do nich, odmawiane będą litanie, Różaniec i Koronka do Bożego Miłosierdzia. Odprawione zostaną również trzy Msze św.

    Szczegółowy program można znaleźć na www.24hdlapana.pl.

    Czytaj także:

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Toma_Didymos
      05.03.2016 11:53
      Tytuł artykułu brzmi heretycznie. Grzech nie prowadzi do Boga a wręcz przeciwnie odłącza człowieka od Boga. W zamyśle autorki pewnie było nakreślić fakt, że zetknięcie się z prawdą o naszym grzechu prowadzi do Boga a to już co innego. Niemniej sam artykuł ciekawy i wartościowy z tym, że na prawdę lepiej jest być wyczulonym na takie sformuowania bo od nich bierze się dużo zamętu w Kościele a rózne przeciwne Kościołowi ugrupowania tylko czekają na jakieś słowa czy gesty niejednoznaczne ze strony Kościoła, hierarchów itd. aby podchwycić i zasiać zamęt.
    • Toma_Didymos
      05.03.2016 15:30
      Bez urazy. Nie chcę nikogo piętnować i nie jestem żadnym teologiem a raczej zwykłym szarym szeregowym katolikiem w dodatku strasznie grzesznym. Myślę, że po prostu Ks.Bp. Grzegorz Ryś dokonał pewnego skrutu myślowego. To bynajmniej wynika z całej treści jego słów. Coś w myśl sytuacji z przypowieści o synu marnotrawnym.

      "Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca." Łk 15, 17-20a
      Można powiedzieć- rozczarowanie grzechem. Syn marnotrawny zobaczył w prawdzie swoją sytuację, podliczył straty (bynajmniej nie chodzi tylko o głód), zobaczył co stracił porzucając tak dobrego Ojca i pożałował. Żal wzbudził tęskonotę a to dało mu siły wrócić. Wspomnienie miłości Ojca wprawiło go w ruch. Myślę, że chyba o to tutaj chodzi.
    • Twin
      05.03.2016 23:46
      @mlacka, niestety źle sformułowany tytuł wywołał sporo zamętu na deon.pl i jego FB. Cieszę się, że w GN jesteście tak wyczuleni na dobro czytelnika. Na FB Ddeonu już pojawili się "tropiciele herezji" biskupa Rysia ze swoimi mądrościami. Przykre.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół