• facebook
  • rss
  • Chcę zrozumieć, dlaczego wierzę

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 23/2016

    dodane 02.06.2016 00:00

    Przyjadą do Krakowa ze wszystkich stron świata. Spędzą tu dwa tygodnie. W pierwszym będą przechodzić niezbędne szkolenia, a w drugim – służyć pielgrzymom.

    W komitecie śmiejemy się, że kiedyś to Europa ewangelizowała Amerykę Południową, a teraz to mieszkańcy tego kontynentu mogą ewangelizować nas. I pewnie tak będzie podczas ŚDM, bo mają w sobie dużo entuzjazmu, a ich wiara jest żywa. Co więcej, nie odłączają jej od spraw zwykłej codzienności. My trochę tej radości straciliśmy i często zamykamy wiarę w kościele, a na co dzień o Bogu nie pamiętamy – mówi Joanna Wichowska z Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016.


    Asia od listopada jest wolontariuszką długoterminową, a jej zadaniem była rekrutacja wolontariuszy hiszpańskojęzycznych. Na ŚDM – podobnie jak Marzena Wójcicka, koordynatorka wolontariatu międzynarodowego – była dwa razy – w Madrycie i w Rio. Obie nie mają wątpliwości, że w ich duchowym życiu coś zmieniło się wtedy na lepsze. Z kolei wymieniając z wolontariuszami niezliczoną liczbę e-maili i innych wiadomości oraz rozmawiając przez Skype’a, zdążyły trochę poznać tych, którzy wkrótce zjawią się pod Wawelem.


    Z Chin do Częstochowy


    Najwięcej wolontariuszy krótkoterminowych przyjedzie z Ameryki Południowej – z Brazylii i Kolumbii. Na drugim miejscu są młodzi z południa i zachodu Europy – z Hiszpanii, Włoch, Portugalii, ale i z Francji, a na trzecim – z Ameryki Północnej. Nie zabraknie też ochotników z Azji i Afryki.

    
– Oni naprawdę cieszą się, że będą mogli przyjechać i wnieść w organizację ŚDM cząstkę siebie. Duże wrażenie robiły na mnie rozmowy z Brazylijczykami, którzy, słysząc, że przeszli rekrutację, płakali z radości i wzruszenia. Może także dlatego, że ostatnie ŚDM były w ich kraju i teraz chcą się podzielić tym, co przeżyli. Bo kto raz był na ŚDM, chce znów spotkać młodych, którzy wyznają te same wartości – przekonuje M. Wójcicka, a Joasia dodaje, że rekrutacja pokazała jej, iż każdy ma swoją drogę do Boga.

    
– W pamięci utkwiła mi np. dziewczyna z Argentyny, która studiuje, pracuje i jeszcze potrafi znaleźć czas, żeby jeździć do odległych, ubogich miejsc i tam z innymi wolontariuszami pomagać dzieciom w nauce czy organizować różne zbiórki pieniędzy – opowiada Joasia.


    Za serca najmocniej chwycił jednak wszystkich chłopak z Chin, który wyznał, że Bóg jest w jego życiu najważniejszy, a żeby móc przyjąć chrzest, pojechał do Portugalii. – Wiedząc, że chce przyjechać do Polski na ŚDM, postanowił też, że zostanie w naszym kraju i zamieszka w pobliżu Częstochowy, by być blisko Matki Bożej. Dla nas to historia wręcz nie do pojęcia, bo nie znamy tak głębokiej religijności – zauważa J. Wichowska.


    Wiara – dar od  Boga


    Jak przyznają dziewczyny, wśród wolontariuszy są także osoby niewierzące albo takie, które oddaliły się nieco od Boga. Chcą jednak pomagać, a w ŚDM widzą coś, co je pociąga. – W Rio jako wolontariuszka pracowałam z dziewczyną, która była bardzo daleko od Kościoła, i choć podczas ŚDM nie nawróciła się, to jednak zaczęła inaczej patrzeć na Kościół i zastanawiać się nad wiarą. Być może później ją odnalazła – wspomina Joasia.


    Wie coś o tym Clara Retta, wolontariuszka długoterminowa z Argentyny, która w KO ŚDM działa od lutego. Zajmuje się tłumaczeniami z języka angielskiego na hiszpański i jest jedną z osób odpowiedzialnych za hiszpańskojęzyczną stronę ŚDM.


    – Kiedyś byłam w parafialnym chórze i angażowałam się w wiele kościelnych spraw. Później oddaliłam się od Boga. Trzy lata temu, podczas ŚDM, mieszkałam w Brazylii, ale nie brałam w nich udziału. Gdy mama zaproponowała mi, bym przyjechała na krakowskie ŚDM, pomyślałam, że to nie tylko zaproszenie, bym wróciła do Polski (byłam tu już dwa razy), ale i do wyprostowania relacji z Bogiem – opowiada.


    Do przyjazdu długo się przygotowywała, modląc się i wyciszając się. – Teraz rozumiem już, że wiara to dar Boga dla mnie i przestrzeń, w której człowiek może być prawdziwie szczęśliwy – zapewnia Clara.


    Z kolei pochodząca z Francji Eva Fiolet (której korzenie ze strony mamy są na Śląsku) wspomina, że decyzję o wolontariacie w Krakowie podjęła trzy lata temu. Mieszkała tu przez pewien czas w ramach studenckiego programu Erasmus i w Łagiewnikach oglądała transmisję z Rio, gdy Franciszek mówił: „Do zobaczenia w Krakowie”. – Widziałam wtedy, jak wszyscy się cieszyli, i chciałam przyjechać na ŚDM, by doświadczyć tej radości. W Polsce, w przeciwieństwie do Francji, dużo ludzi żyje bowiem wiarą – mówi.


    Gdy była nastolatką, jej rówieśnicy byli niewierzący, a czasem nawet śmiali się z wiary. – Ja wyniosłam ją z domu, ale czułam, że chcę zrozumieć, dlaczego wierzę, chodzę do kościoła i kim jest dla mnie Bóg. Bardzo zbliżyłam się wtedy do Jezusa, a teraz, gdy pracuję w komitecie, ta relacja jeszcze się pogłębia. ŚDM to będzie Boży czas! – cieszy się Eva.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół