• facebook
  • rss
  • Wiara i życie bez rozdźwięku

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 33/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    Zmarły 2 sierpnia kard. Franciszek Macharski, metropolita senior archidiecezji krakowskiej, został 5 sierpnia pochowany w krypcie biskupów krakowskich w katedrze wawelskiej. – Księże kardynale Franciszku, dziękujemy ci za wszystko – powiedział na pogrzebie kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.

    W pogrzebie, oprócz członków Episkopatu Polski, w tym kardynałów, wzięli również udział przedstawiciele najwyższych władz państwowych, m.in. prezydent RP Andrzej Duda i premier Beata Szydło. Na wzgórzu wawelskim zgromadziło się kilkuset duchownych oraz tysiące wiernych archidiecezji krakowskiej, chcących pożegnać swojego pasterza, który przez ponad ćwierć wieku kierował diecezją. W piątkowy ranek trumnę, która poprzedniego wieczora została ustawiona w głównej nawie katedry wawelskiej, przeniesiono na plac przed katedrą. Tam odmówiono przy niej modlitwę brewiarzową i odprawiono Mszę Świętą. Po jej rozpoczęciu ks. Paweł Ptasznik odczytał list papieża Franciszka, skierowany po śmierci kard. Macharskiego do kard. Stanisława Dziwisza. „Jestem wdzięczny Opatrzności, że dane mi było nawiedzić go podczas niedawnej wizyty w Krakowie. W tym ostatnim etapie życia był bardzo doświadczony cierpieniem, które znosił z pogodą ducha. Również w tym doświadczeniu pozostał świadkiem zawierzenia dobroci i miłosierdzia Boga. Takim pozostanie w mojej pamięci i modlitwie. Niech Pan przyjmie go do swojej chwały!” – napisał w liście Ojciec Święty.

    O swoim poprzedniku mówił przewodniczący Eucharystii kard. Dziwisz. Wspominał on kard. Franciszka jako zwiastuna chrześcijańskiej nadziei, propagatora kultu Miłosierdzia Bożego oraz inicjatora dzieł miłosierdzia w archidiecezji krakowskiej. Mówił o nim jednak przede wszystkim jako o człowieku wiary. – To ona kształtowała jego duchowość, modlitewne skupienie, kontemplacyjne zanurzenia w Bogu, mistyczne przeżycia, ale także pasterską wrażliwość na drugiego człowieka, wyobraźnię miłosierdzia, towarzyszącą obecność w życiu innych ludzi oraz ducha służby i poświęcenia. Między jego wiarą a życiem nie było rozdźwięku, dlatego szybko stał się autorytetem w środowisku krakowskim, w Polsce i Kościele – powiedział.

    Po Mszy św. trumnę z ciałem kard. Macharskiego wnieśli do katedry księża z ostatniego rocznika wyświęconego przez kard. Macharskiego w 2005 roku. Następnie złożono ją na posadzce przed konfesją św. Stanisława, a po odmówieniu modlitw pogrzebowych, pokropieniu wodą święconą i posypaniu ziemią zniesiono do krypty biskupów krakowskich pod konfesją. Przy biciu wawelskiego dzwonu Zygmunt o 12.43 kard. Macharski spoczął m.in. obok zmarłego w 1951 r. kard. Adama Sapiehy, który udzielał mu święceń kapłańskich, oraz zmarłego w 1894 r. kard. Albina Dunajewskiego, który był z nim spokrewniony. W uroczystości złożenia trumny do krypty uczestniczyli członkowie rodziny zmarłego, kardynałowie, biskupi, prezydent RP, marszałek Senatu, premier rządu, prezydent Krakowa, wojewoda małopolski i marszałek województwa małopolskiego oraz rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    Krakowianie żegnali się z kard. Macharskim przez kilka dni. Metropolita senior zmarł 2 sierpnia. Tego samego dnia trumna z ciałem została przewieziona do sanktuarium św. Brata Alberta „Ecce Homo”, gdzie po rezygnacji z funkcji metropolity mieszkał kard. Franciszek. Mszę św. przy trumnie metropolity seniora odprawił 2 sierpnia wieczorem bp Grzegorz Ryś. 3 sierpnia rano trumna została przewieziona do kaplicy Domu Arcybiskupów Krakowskich, po południu zaś przeniesiono ją do znajdującego się naprzeciw kościoła franciszkanów. Była to świątynia bliska sercu zmarłego. To w niej 2 kwietnia 1950 r. przyjął święcenia kapłańskie. Trumna z ciałem kardynała znajdowała się tam do popołudnia 4 sierpnia. Tysiące ludzi przychodziło, by się przy niej pomodlić. 4 sierpnia o godz. 17 abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, przewodniczył tu Mszy św. za duszę kard. Franciszka, a po niej uformował się kondukt żałobny. Trumna z ciałem zmarłego została przewieziona karawanem konnym na Wawel. Karawan wjechał na dziedziniec od strony ul. Bernardyńskiej, stamtąd zaś 6-osobowe grupy strażaków, Bractwa Kurkowego, górali, Rycerzy Kolumba oraz kapłanów na przemian niosły trumnę do katedry. Tam pozostała do rana, gdy zaczął się ostatni etap pogrzebu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół