• facebook
  • rss
  • Śpiewali arie i łamali nogi

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 33/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    Światowe Dni Młodzieży były przede wszystkim wydarzeniem duchowym. Obfitowały jednak w rozmaite anegdotyczne historie, nadające się do zbioru „kwiatków”.

    Młodzi pielgrzymi zaskakiwali niekiedy swoich gospodarzy. Państwo Małgorzata i Marek Turchanowie przyjęli u siebie w podkrakowskim Mietniowie 16 Filipińczyków, pochodzących w większości z Manili, stolicy kraju. Zakwaterowali się w przerobionym z dawnego garażu domowym „klubie”, gdzie często odbywają się imprezy muzyczne organizowane przez gospodarza, chórzysty wielickiego chóru Camerata, i pełno jest instrumentów. Przed przyjazdem pielgrzymów niektóre instrumenty wyniesiono, by zrobić miejsce gościom, pianino elektryczne przesunięto zaś do kąta.

    Rozśpiewani pielgrzymi

    Młodzi pielgrzymi zainteresowali się nim, pytając, czy mogą kiedyś na nim zagrać. Wychodzili z domu wcześnie, wracali późno, skupieni na modlitewnym udziale w ŚDM. Któregoś wieczora do uszu gospodarzy dobiegły grane perfekcyjnie na pianinie tony jednego z utworów Chopina. Za chwilę, ku ich zdziwieniu, zabrzmiała aria operowa, śpiewana mocnym, dobrze postawionym głosem. Okazało się, że większość pielgrzymów to studenci Konserwatorium Muzycznego Uniwersytetu Katolickiego św. Tomasza w Manili. – Przez cały ich dalszy pobyt nasz dom wypełniały muzyka i śpiewy. Chłopcy grali na gitarach, kontrabasie, pianinie elektrycznym i wspólnie śpiewaliśmy anglojęzyczne piosenki. Goście okazali się bardzo ciepłymi, przyjaznymi, a przede wszystkim niezmiernie religijnymi ludźmi. Swoją emanującą dobrocią wystawiali prawdziwe świadectwo wiary i człowieczeństwa – wspomina Maciek Turchan, syn gospodarzy. – Nasz kraj bardzo im się podobał. Pielgrzymi zachwycali się kolorytem Krakowa oraz gościnnością i empatią samych krakowian, nie tylko katolików. Gener Luciano, ich opiekun, opowiadał mi, jak wraz ze swoją grupą zgubił się na krakowskim dworcu. Chciał jechać do Oświęcimia, lecz nie wiedział, gdzie kupić bilety, o której jest odjazd pociągu itp. Wtedy poznał młodego mężczyznę, który – jak się później okazało – był zatwardziałym ateistą. Mimo to mężczyzna kupił Filipińczykom bilety, zaprowadził ich na właściwy peron i dał kilka wskazówek dotyczących podróży do Oświęcimia. Pielgrzymi nie mogli wyjść z zachwytu, jak osoba niewierząca mogła okazać taką bezinteresowność i chęć pomocy innym – dodaje Maciek. Żałuje, że dni młodzieżowej modlitwy i radości minęły tak szybko. Może jednak nadarzy się kolejna okazja do spotkania z radosnymi Filipińczykami. – Naszych gości zachwycał fakt, że w Polsce ludzie dużą wagę przywiązują do swojej rodziny i tego, by na co dzień być blisko siebie. U nich ojciec najczęściej wyjeżdża do dużego miasta, by móc pracować, podczas gdy dziećmi w tygodniu opiekuje się tylko matka. Zaprzyjaźniliśmy się do tego stopnia, że 50-letni Gener zaprosił nas na swój ślub, który odbędzie się w grudniu w Manili. W uroczystościach ma wziąć udział aż 700 osób. Już zaczynam więc odkładać pieniądze na bilet lotniczy – mówi M. Turchan.

    Kości pękały z wrażenia

    Niekiedy emocjonalne okazywanie radości przynosiło niespodziewane skutki. W okolicach krakowskiego kościoła karmelitów Na Piasku, gdzie w środę 27 lipca odbywały się katechezy w języku włoskim, zwracała uwagę grupka młodych pielgrzymów. Dwóch z nich pchało wózek, na którym siedział ich kolega z wysoko obandażowaną nogą. – Zbyt mocno radowaliśmy się wczoraj na Błoniach. Poślizgnąłem się i upadłem. W rezultacie muszę teraz chwilowo jeździć na wózku, z usztywnioną i obandażowaną nogą. Ale to wszystko dla Pana Boga – powiedział z uśmiechem Francesco z Rzymu. Okazał się niejedyną „ofiarą” ŚDM-owej radości. Filipinka Nora Urgel przyszła w poniedziałek 1 sierpnia do Księgarni św. Stanisława przy ul. Wiślnej, by kupić przed powrotem jakieś dewocjonalia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że wspierała się o kulach i widoczny był gips usztywniający nogę złamaną w kostce. – Moi przyjaciele żartują, że złamałam nogę z wrażenia, słysząc słowa papieża Franciszka skierowane do młodych – mówiła Filipinka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół