• facebook
  • rss
  • Auto do szlaków specjalnych

    Łukasz Kaczyński

    |

    Krakowski 37/2016

    dodane 08.09.2016 00:00

    Franciszkanie posługujący na misjach w Andach dostaną nowy samochód terenowy. Wielkim sukcesem zakończyła się inicjatywa „Samochód dla Pariacoto”, którą prowadziła krakowska Fundacja „Brat Słońce”.

    Misjonarze w Peru mają pod swoją opieką 73 wioski, niektóre z nich zlokalizowane na wysokości nawet 4000 m n.p.m. Aby dotrzeć do mieszkających tam Indian, bracia muszą nieraz pokonywać ostre zakręty nad przepaściami czy strome podjazdy. Bardzo często drogi, po których się poruszają, z powodu ulewnych deszczów zmieniają się w lawiny błotne. – Szlaki, po których jeździmy, nie przypominają zwyczajnych dróg – są pełne dziur i bardzo wąskie. W sytuacji spotkania innego samochodu i braku miejsca na wyminięcie obowiązuje niepisana zasada, że auto zjeżdżające musi przepuścić samochód jadący pod górę – opowiada peruwiański misjonarz br. Piotr Hyma. – Często trzeba się cofać do miejsca, gdzie taki manewr jest możliwy do wykonania. Pamiętam, że raz musiałem jechać na biegu wstecznym aż przez kilka zakrętów nad urwiskami – wspomina.

    Misjonarze posługują mieszkańcom sakramentami, budują kaplice i prowadzą postulat dla kandydatów na franciszkanów. Opiekują się również stołówką dla najbiedniejszych dzieci i szkółką wyrównawczą. Takie zadania powodują, że codzienne narzędzie pracy braci – samochód – ulega szybkiemu wyeksploatowaniu. Pilną potrzebą stał się zatem zakup nowego środka transportu, umożliwiającego nie tylko bezpieczne dotarcie do celu, ale także przewiezienie np. materiałów budowlanych czy środków medycznych. Na odpowiedni terenowy samochód potrzeba było aż 120 tys. zł.

    Zbieraniem pieniędzy zajęła się Fundacja „Brat Słońce”, powołana przez krakowską Prowincję św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Akcję fundraisingową organizowała po raz pierwszy. – To było spore wyzwanie, wymagające olbrzymiego nakładu pracy, niemniej jednak udało się! – ocenia Magdalena Surmacz, dyrektor fundacji. Trudno nie mówić o sukcesie. W niewiele ponad trzy miesiące, dzięki ulotkom, plakatom, specjalnej stronie internetowej, licznym kwestom, koncertom charytatywnym oraz udziałowi znanych ambasadorów – Krzysztofa Hołowczyca i Przemysława Babiarza, udało się zabrać prawie 145 tys. zł.

    Zakonnicy z Peru nie kryją radości z takiego obrotu sprawy. – Dziękujemy przede wszystkim w imieniu tych, do których dojedziemy szybciej, sprawniej i bezpieczniej – mówi o. Jacek Lisowski, misjonarz pracujący w Pariacoto od 12 lat. Suma, która została zebrana jedynie z indywidualnych darowizn, pozwala nawet na zakup dodatkowego wyposażenia. – Umożliwi nam zwłaszcza wzmocnienie kabiny, co jest niezmiernie ważne w przypadku dachowania – będzie szansa, że przeżyjemy. Będziemy też mogli zamontować klimatyzację, co pozwoli na zamknięcie okien podczas jazdy w tumanach kurzu – dodaje o. Jacek.

    Nowy samochód został zamówiony w Ameryce Południowej, gdzie produkowane są pojazdy dostosowane do tamtejszych warunków. Auto zostanie przekazane franciszkanom pod koniec października. Dyrektor Surmacz zaznacza, że w kampanii chodziło nie tylko o zakup samochodu terenowego. – Udało nam się zwrócić uwagę na to, jak ważna, ale i trudna oraz niebezpieczna jest praca polskich misjonarzy za granicą. Wzrost wiedzy o codziennej pracy ewangelizacyjnej na misjach wśród odbiorców kampanii to duża wartość dodana akcji – podsumowuje.

    Zakonnicy z Pariacoto kontynuują misję charytatywno-ewangelizacyjną błogosławionych misjonarzy z Polski – Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka, którzy 25 lat temu ponieśli w tej miejscowości śmierć męczeńską, zamordowani przez terrorystów z organizacji Świetlisty Szlak. To właśnie oni patronowali całej inicjatywie – jak widać, niezwykle skutecznie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół