• facebook
  • rss
  • Spotkanie z marzeniem Franciszka

    Miłosz Kluba

    |

    Gość Krakowski 47/2016

    dodane 17.11.2016 00:00

    – Tak jak miłosierdzie nie pozwala się zdefiniować, tak też nie pozwala się ograniczyć do szpitala, do szkoły, do jadłodajni, do  noclegowni – mówił w Krakowie abp Rino Fisichella z Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji.

    To właśnie miłosierdzie było tematem XI Dni Jana Pawła II, które wspólnie zorganizowały krakowskie uczelnie. – Musimy dbać o duchowe dziedzictwo Krakowa, gdzie Pan Jezus przekazał s. Faustynie orędzie dla całego świata, dotyczące Bożego miłosierdzia. Częścią owego dziedzictwa jest Jan Paweł II, którego spuścizna jest niemała, skoro stała się kanwą wielostronnej prezentacji podczas krakowskich dni jego imienia – mówił kard. Stanisław Dziwisz, rozpoczynając tegoroczne DJP2. Przypomniał, że myśl o miłosierdziu Bożym była obecna w działaniu i nauczaniu papieża. To właśnie temu tematowi była przecież poświęcona jedna z jego pierwszych encyklik.

    Podczas Dni Jana Pawła II (od 7 do 9 listopada) rozstrzygnięto konkursy literacki i fotograficzny, a także debatowano podczas sesji naukowych poświęconych mediom czy muzyce. Głównym wydarzeniem była jednak sesja „Miłosierdzie”, która 9 listopada odbyła się w auli Collegium Novum UJ. Bp Grzegorz Ryś przypomniał w jej trakcie obowiązującą już w V–VI wieku zasadę, by np. stypendia otrzymywane przez biskupów dzielić na 4 części, przeznaczane dla biskupa i jego rodziny, dla duchowieństwa, ubogich oraz na utrzymanie i odbudowę kościołów. Dziesięć wieków później do sprawy kościelnych pieniędzy podchodzono zupełnie inaczej, zakładając, że najważniejszym przeznaczeniem ofiar wiernych jest „ozdoba, chwała i wsparcie kościelnej władzy, papieża w szczególności”. – To nie utrata proporcji, to utrata sensu. Instytucja przesłoniła sobą Boga i ubogich – mówił bp Ryś. Dodał jednak, że współczesny Kościół powraca do zagubionej tradycji. Dzisiejszy Kodeks prawa kanonicznego mówi bowiem, że dobra doczesne ma on wykorzystywać „dla osiągnięcia właściwych sobie celów”. Tymi celami są: organizowanie kultu Bożego, zapewnienie godziwego utrzymania duchowieństwa oraz innych pracowników kościelnych, prowadzenie dzieł apostolatu i miłości, zwłaszcza wobec biednych. – Cele kościelnej własności znów są cztery. Pytanie, czy przeznaczone dla nich materialne środki odpowiadają znaczeniu i randze każdego z nich. Czy poświadczona przynajmniej siedmiowiekową tradycją miara kościelnych dochodów, przeznaczonych na cele ściśle charytatywne – jedna czwarta – musi być traktowana jako relikt? Szukając odpowiedzi, spotkamy się w którymś momencie z marzeniem papieża Franciszka: „Pragnę Kościoła ubogiego dla ubogich” – przekonywał bp Ryś.

    Wśród gości środowej konferencji był także abp Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji. Zwrócił uwagę na dwa wymiary miłosierdzia – jego silną obecność w liturgii oraz „miłosierdzie jako świadectwo”. – Podczas liturgii wierny oddaje się kontemplacji miłosierdzia Bożego – mówił abp Fisichella. – Liturgia nie odwraca od życia miłosierdziem, wręcz przeciwnie – umożliwia mu urzeczywistnianie się – tłumaczył. Wyjaśniał, że miłosierdzie działa jako „niepokój serca” i wymaga nie tylko „próby zinterpretowania siedmiu uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała, które już znamy, ale zdolności do odkrycia oraz wymyślenia nowych dzieł”. – Nie możemy się nigdy przyzwyczaić do miłosierdzia. Tak jak miłosierdzie nie pozwala się zdefiniować, tak też nie pozwala się ograniczyć do szpitala, do szkoły, do jadłodajni, do noclegowni. Miłosierdzie jest przede wszystkim niespokojnym sercem, które szuka nieustannie Oblicza Chrystusa w obliczu brata – mówił arcybiskup.

    Nowe pomysły na realizowanie uczynków miłosierdzia wpływają także na jego lepszy „marketing”. Jak podkreśla prof. Krzysztof Gurba z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, który o medialności miłosierdzia mówił 8 listopada podczas konferencji „Media: przestrzeń i narzędzie miłosierdzia”, by dzieła miłosierdzia dobrze się „sprzedawały” w mediach, konieczne jest spełnienie kilku warunków. Nie wystarczy odwołać się do emocji, z czym mamy do czynienia przez sam temat. – Newsy są medialne przez swoją niezwykłość, niepowtarzalność czy spektakularność. Trzeba więc spowodować, żeby te działania wyróżniały się w formie i treści – wyjaśnia medioznawca. – Trzeba także pamiętać, przygotowując jakąś akcję charytatywną czy humanitarną, by pokazać historie konkretnych ludzi, tzw. human stories – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół