• facebook
  • rss
  • Zawsze mam nadzieję

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 07/2017

    dodane 16.02.2017 00:00

    Czego potrzebuje pacjent z chorobą nowotworową? Na pewno szuka lekarza, który serdecznie go przyjmie, ciepło się uśmiechnie i poświeci mu choć kilka minut więcej na rozmowę.

    Wie coś o tym lek. med. Joanna Streb, która w zawodzie pracuje ponad 20 lat, a od kilkunastu przyjmuje w poradni onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Chorych zjednuje sobie ciepłym uśmiechem i pogodą ducha. Jej pacjenci mówią też, że w tej trudnej specjalizacji doktor Joanna, lekarz z powołania, potrafi znaleźć w sobie tyle wiary i siły, by walczyć do końca o każdego pacjenta, a gdy możliwości medycyny kończą się, zamienia się w doradcę, psychologa oraz terapeutę... Taką wrażliwością na drugiego człowieka pani doktor zapracowała sobie na wyjątkowe wyróżnienie – tytuł Miłosiernej Samarytanki Roku 2014. Jak przyznaje, lubi swoją pracę, a onkologią interesowała się od zawsze, jednak przed laty nie było jeszcze takiej specjalizacji. Najpierw J. Streb postawiła więc na medycynę rodzinną, a później na chemioterapię. W końcu jednak dopięła swego, bo ciekawość, jak skutecznie leczyć tych, którzy walczą o życie, zwyciężyła.

    – Choroba nowotworowa jest ciężkim doświadczeniem, z którym trudno się pogodzić, zwłaszcza, jeśli jest już w stadium zaawansowanym i nie zawsze da się ją wyleczyć. A wiele osób wciąż neguje pierwsze objawy i przychodzi, gdy jest bardzo późno. Zadaniem onkologa jest wyjaśnić choremu, jaki ma rodzaj nowotworu, jakie są rokowania i możliwości leczenia. To trudne dla obu stron, a szczególnie dla pacjentów, których podziwiam, bo po pierwszym szoku muszą znaleźć w sobie siłę do przejścia przez ciężką terapię – mówi pani doktor. – To normalne, że po usłyszeniu diagnozy każdy jest przybity i boi się przyszłości. Tak jak i to, że pod wpływem stresu chory nie zawsze słyszy i rozumie, co mówi lekarz. Dlatego właśnie potrzebuje on empatii i dłuższej rozmowy. Problem w tym, że pacjentów jest tak dużo, że trudno znaleźć dla wszystkich dodatkowy czas – przyznaje J. Streb.

    Jak więc sama go znajduje? – Kosztem rodziny i swojego wolnego czasu. Często umawiam się też z pacjentami na dyżurze, bo wtedy łatwiej znaleźć chwilę, by wyjaśnić ich wątpliwości. To ważne, bo gdy pacjentowi brakuje wewnętrznego spokoju i wiary w to, że wyzdrowieje, to nawet najlepsze leki mogą nie wystarczyć – tłumaczy. Co ważne, trzeba też umieć szanować wolę chorego. – Zdarza się, że ktoś jest zmęczony leczeniem i skutkami ubocznymi – np. kobiety z rakiem piersi mówią czasem, że mają dość i nie chcą dalszej chemii. Na siłę ich do tego nie namawiam, tylko staram się motywować i zawsze mam nadzieję, że pojawi się nowy lek i uda się pomóc, albo chociaż przedłużyć życie – opowiada J. Streb i podkreśla, że nieoceniona jest także współpraca z bliskimi. – Często przychodzą do mnie mężowie pacjentek, prosząc, bym porozmawiała z nimi „po wojskowemu”, bo tylko to pomaga im postawić się do pionu – opowiada dr Streb. Doktor Joanna nie ukrywa też, że przywiązuje się do wielu pacjentów, zwłaszcza do tych, których leczenie trwa bardzo wiele lat. – Gdy więc choroba w jakimś momencie postępuje i nie widać szansy na sukces, to osobiście mnie to dotyka i zasmuca. A na odejście i na to, że zostało już tylko uśmierzanie objawów choroby, trzeba przygotować nie tylko chorego, ale również rodzinę – wyjaśnia. Nie kryje, że to sytuacje, które dla każdego onkologa są dużym obciążeniem emocjonalnym. – Strata boli – przyznaje. Skąd więc pani doktor bierze siłę do ciężkiej pracy? – Na pewno ważny jest pierwiastek religijny – wierzę, że oprócz lekarza choremu pomaga Pan Bóg. Siłę dają też wyleczeni pacjenci – także ci, którzy wygrali mimo słabych rokowań. Cieszą w końcu spotkania z chorymi, którzy doceniają wysiłek lekarza – mówi J. Streb.

    Pomóż znaleźć miłosiernych

    Wolontariat św. Eliasza, Arcybractwo Miłosierdzia i Okręgowa Izba Lekarska w Krakowie zapraszają do udziału w plebiscycie „Wybieramy Miłosiernego Samarytanina Roku 2016”. Głosować można w dwóch kategoriach: pracowników służby zdrowia, dla których pomoc chorym nie jest tylko pracą zarobkową, ale powołaniem, oraz osób szlachetnych, które bezinteresownie pomagają innym, a ta pomoc wypływa z potrzeby serca. Plebiscyt trwa do 10 marca, a głosując, należy podać imię i nazwisko, nr telefonu, adres (np. szpitala) osoby, którą chce się wyróżnić oraz (koniecznie!) kilka zdań uzasadnienia. Głosować można listownie (Wolontariat św. Eliasza, 30-608 Kraków, ul. Por. Wąchały 5), e-mailowo (biuro@eliasz.org.pl), telefonicznie (od poniedziałku do piątku od godz. 11 do 17 pod numerami 885 512 500 lub 12/ 263 61 56) oraz korzystając z formularza na: www.eliasz.org.pl. Finałem akcji będzie gala, która tradycyjnie odbędzie się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół