• facebook
  • rss
  • Niebo bez pośredników

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 08/2017

    dodane 23.02.2017 00:00

    Liczba obsługiwanych tras z Kraków Airport za sprawą irlandzkiej taniej linii wzrośnie do 50. To dobra wiadomość dla indywidualnych turystów. Co na to biura podróży i inni przewoźnicy?

    Na niedawnej konferencji prasowej linia Ryanair ogłosiła nową siatkę połączeń z Kraków Airport. Branża lotnicza już nazwała ten fakt wydarzeniem roku. Dlaczego następuje taka ekspansja akurat ze stolicy Małopolski? – Konsekwentnie negocjujemy uruchamianie nowych połączeń tak, aby oferta była dostosowana zarówno do potrzeb pasażerów biznesowych, jak i tych, którzy samodzielnie planują wypoczynek. Jest to odpowiedź na zapotrzebowanie rynku, czyli zmianę sposobu organizacji wyjazdów urlopowych – mówi Radosław Włoszek, prezes Kraków Airport. – Cieszymy się z nowych kierunków, ale już teraz dostrzegamy ogromną zmianę w podejściu klientów, którzy chcą sobie sami dopasować termin wyjazdu, szukają na własną rękę noclegów. Oferty w pakiecie z przelotem nie są już tak doceniane – mówi Krzysztof Sutor z jednego z nowotarskich biur podróży.

    Polecieć na krótko

    Zarówno nowe połączenia, jak i te, które już znajdują się w ofercie krakowskiego lotniska, umożliwiają pasażerom zaplanowanie podróży do krajów basenu Morza Śródziemnego, do Afryki, na Bliski Wschód, a także do Portugalii, Szwajcarii czy południowych Niemiec. Wielkim plusem rozszerzenia siatki połączeń z Krakowa jest zyskanie stałego i regularnego połączenia ze stolicą Portugalii, co było od lat oczekiwane na południu Polski. Zapewne hitem będzie też jedyne z Polski regularne połączenie do afrykańskiego Marrakeszu. Samoloty na wielu kierunkach pozwalają na zorganizowanie wyjazdu weekendowego – można wylecieć w czwartek, a wrócić w niedzielę. – Podczas bukowania biletów w atrakcyjnych cenach pamiętajmy o jednym – tak naprawdę na miejscu będziemy mieć do dyspozycji np. tylko dwa całe dni. Bo lot z Krakowa jest wieczorem w czwartek, a wylot z powrotem – wczesnym rankiem w niedzielę – zauważa K. Sutor. Taka sytuacja jest m.in. z lotami na Majorkę. – Za ok. 200 zł możemy kupić bilet tam i z powrotem, nocleg zorganizować sobie jak najbliżej lotniska i wyjazd może być całkiem udany, choć krótki – dodaje pracownik biura podróży. Ale bywają kierunki, jak np. Lourdes, w przypadku których loty są tak ułożone, że zyskuje się czwartkowe popołudnie i niedzielne przedpołudnie.

    Nowe miejsca pracy

    Ryanair trzyma rękę na pulsie, także jeśli idzie o loty krajowe. W tej chwili z Krakowa możemy poleć do Gdańska dwa razy w tygodniu. W związku z wypełnieniem samolotu niemal w 100 proc. będzie dołożony jeszcze jeden rejs w tygodniu. Wydaje się, że tania linia jest bezkonkurencyjna zarówno w stosunku do Polskiego Busa, jak i połączeń kolejowych. Dla porównania – najtańszy przejazd pociągiem z Małopolski nad Bałtyk to 60 zł (przy założeniu, że korzystamy ze zniżek, np. Karty Dużej Rodziny), a na pokład samolotu wejdziemy już za ok. 30–40 zł. – Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wcześniejsze przybycie na lotnisko, kontrolę bezpieczeństwa, to i tak zyskujemy na czasie. Samolot w powietrzu będzie niecałą godzinę – mówi Monika Pabisek z Kraków Airport. Cieszy również fakt rozwoju linii lotniczej w kontekście nowych miejsc pracy, które wkrótce powstaną. Z badań Międzynarodowej Rady Lotnisk (ACI – Airports Council International) wynika, że każdy milion obsłużonych pasażerów na lotniskach międzynarodowych to 750 bezpośrednich miejsc pracy w tym regionie.

    LOT wraca do gry

    Prezes Kraków Airport przyznaje, że Ryanair wyrósł na najważniejszą linię lotniczą w porcie, bo w minionym roku obsłużył 2,2 mln osób, co stanowiło 44 proc. wszystkich pasażerów krakowskiego portu. – Każda linia lotnicza jest dla nas ważna, rozmawiamy z wszystkimi, którzy chcą realizować od nas swoje połączenia. Współpraca z bazowym przewoźnikiem Kraków Airport jest zarówno dla nas, jak i dla linii lotniczej Ryanair bardzo istotna. Krakowski port jest 6. w Europie pod względem liczby realizowanych połączeń przez irlandzkiego przewoźnika – dodaje prezes Kraków Airport. Do gry w Małopolsce wraca jednak także, po kilku latach przerwy, polski narodowy przewoźnik lotniczy. LOT już od lipca wznawia bezpośrednie połączenia między Chicago a Małopolską. Bilety, choć nie należą do najtańszych, sprzedają się świetnie. – To nie jest tylko połączenie dla górali. Korzystają z niego chętnie także Słowacy i Czesi, a nawet obywatele zza wschodnich granic naszego kraju – mówi K. Sutor. Warto też zwrócić uwagę na innego przewoźnika – linię EasyJet, która z Polski operuje tylko z Krakowa. Na pokładzie pomarańczowych samolotów polecimy, np. za 100 zł (tam i z powrotem), na główne lotnisko w Wenecji.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół