• facebook
  • rss
  • Dlaczego dopiero teraz?

    Ks. Ireneusz Okarmus

    dodane 08.03.2017 20:14

    Daleki jestem od wydawania wyroków w sprawie byłej zakonnicy, Małgorzaty Niedzielskiej, która pozwała do sądu zgromadzenie, w którym była 13 lat. Po zapoznaniu się z tą smutną historią nasuwa mi się jednak kilka pytań.

    Przed krakowskim Sądem Okręgowym w wydziale cywilnym 7 marca rozpoczął się proces byłej zakonnicy Małgorzaty Niedzielskiej (wyraziła ona zgodę na podawanie nazwiska) przeciwko Domowi Zakonnemu Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi z siedzibą w Krakowie o rentę i zadośćuczynienie za utracone zdrowie.

    Małgorzata Niedzielska domaga się od zgromadzenia 1,5 tys. zł miesięcznej renty i 82 tys. odszkodowania. Uzasadnia to tym, że "13 lat pobytu w zakonie zrujnowało jest stan zdrowia". Sąd zarządził rozpoznawanie wniosku bez udziału publiczności, a po wysłuchaniu argumentów obu stron i po naradzie wyłączył jawność procesu.

    Nie znaczy to jednak, że sprawa nie nabrała już rozgłosu medialnego. Zanim bowiem rozpoczął się proces, sprawa została już odpowiednio przygotowana medialnie przez "Duży Format", w którym dzień wcześniej ukazał się artykuł pod bardzo nośnym medialnie tytułem: "Zakonnica niewolnica". To z niego dowiadujemy się, że Małgorzata Niedzielska urodziła się w 1975 roku. Mając 17 lat, z własnej woli, rozpoczęła nowicjat w Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, a mając 24 lata złożyła śluby wieczyste. Po 13 latach od wstąpienia do zgromadzenia (a miała wtedy 16 lat - po roku złożyła prośbę o rozpoczęcie nowicjatu), z własnej woli przestała być siostrą zakonną. Kolejnych 13 lat minęło, zanim M. Niedzielska postanowiła pozwać swoje zgromadzenie.

    Czytając tę smutną historię życia byłej zakonnicy przychodzą mi do głowy różne refleksje. Z jednej strony daleki jestem od wydawania wyroków, gdyż Małgorzata Niedzielska jest przykładem dramatu niespełnionego powołania, o czym sama mówi, podkreślając, że nie chciała odejść ze zgromadzenia - chciała być siostrą zakonną, ale czuła, że zdrowotnie nie daje rady.

    Nie mogę jednak powstrzymać się od pytań, jakie przychodzą mi do głowy. Dlaczego dopiero teraz, po 13 latach od opuszczenia klasztoru, zdecydowała się pozwać zgromadzenie do sądu? Co wpłynęło na taką decyzję? A może lepiej zapytać, kto jej to doradził i przekonał do takiego kroku? Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że w pozwaniu zgromadzenia przed sąd chodzi Małgorzacie Niedzielskiej tylko o dobro innych sióstr, i o to, aby siostry przełożone zmieniły się i nie popełniały już błędów względem swoich podwładnych.

    Jak na dłoni widać, że przypadek Małgorzaty Niedzielskiej jest wykorzystany do kolejnej akcji medialnej, mającej na celu podważenie wiarygodności i sensowności istnienia zakonów. Tylko patrzeć, jak za niedługo ukażą się następne teksty, w których ktoś z byłych zakonników czy zakonnic poskarży się redaktorom na swych byłych przełożonych, którzy zniszczyli mu (jej) życie. Wobec takich narracji łatwo ulec złudzeniu, że za klasztornymi murami żyją zniewolone osoby, co zresztą sugeruje tytuł tekstu w "Dużym Formacie". A jeśli tak, to zrozumiały byłby postulat, aby zlikwidować zakony, jako nikomu niepotrzebne miejsca więzienia kobiet (idących tam z pobudek religijnych), w których bezduszne przełożone znęcają się nad biednymi siostrami. Tym, którzy choć przez moment ulegliby pokusie takiego myślenia, chcę powiedzieć, że w żadnym klasztorze Kościoła Katolickiego nikt nikogo nie trzyma na siłę, a ten komu się nie podoba reguła zgromadzenia czy zakonu w każdej chwili możne odejść, czego przykładem jest właśnie Małgorzata Niedzielska, której nikt przecież nie zatrzymywał na siłę!

    Proces przed sądem w Krakowie ma charakter precedensowy i dlatego jest bardzo ważny - choćby z tego powodu, że wiele jest osób, które po decyzji przełożonych musiały opuścić klasztor z powodów swoich deficytów intelektualno-osobowościowych. I one także mogłyby teoretycznie zaskarżyć swoje byłe zgromadzenia zakonne, że złamały im życie. I co wtedy?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Riv
      02.07.2017 18:39
      Niby ksiądz pisze, że nie chce wydawać sądu a jednak wydaje ksiadz sąd. A na pytanie dlaczego teraz? Proszę ksiedza ofiary jakiegokolwiek wyzysku, przemocy bardzo długo potrafią tkwić w tych relacjach. Nie raz do końca życia i nigdy nie złożą skargi. Wstyd, lęk, nadzieja "że jednak bedzie dobrze" to wszystko wplywa na to że skargi wplywaja bardzo często bo bardzo dlugim czasie. Dlatego też takie osoby często potrzebują terapi. Dotyczy to nie tylko zakonów a wszelkich takich przejawów "toksycznych" relacji. A w przypadku tej konkretnej osoby należy zaznaczyć, że jednak nikt jej z zakonu nie usunął. Przecież musiała przejść postulat, nowicjat, juniorat. Więc zdaje się że skoro osoby odpowiedzialne za formację ocenily że ta osoba ma powolanie to je albo ma albo rozeznawaly to powołanie osoby niekompetentne. Więc dlaczego jest to wg księdza "niespełnione" powołanie? Przecież decyzję o dopuszczeniu do ślubów podejmowali przelozeni w oparciu o opinię mistrzyniń (postulatu później nowicjatu a na koniec junioratu) i całych wspólnot zakonnych w których przebywała ta osoba jako juniorystka. Jest co najmniej kilkanaście sióstr z jej zgromadzenia które oceniły że ma powołanie. Więc może jest to zmarnowane przez zakon powołanie. I na koniec, proszę księdza, przyjąć 17 letnie dziecko do zakonu to naprawdę potrzeba niedojrzalych przełożonych żeby zrobić coś takiego. 17 letnia osoba w żaden nie jest dojrzała i przyjmowanie osób w takim wieku do zakonu jest skrajnie nieodpowiedzialne. I to też wyjaśnia dlaczego tak długo czekała z oskarżeniem. Przecież była w zakonie od 17 roku życia. Czy łatwo jest w takiej sytuacji odejść z zakonu? To nie była nawet osoba pełnoletnia.
    • Mila38
      03.07.2017 21:32
      Byłam w zakonie przez 3 lata. Rzeczywiście bardzo trudno znaleźć czas w ciągu dnia np. na upranie bielizny. Przełożone bardzo często, gdy zgłasza się jakąś dolegliwość: albo insynuują symulację choroby albo ignorują zgłoszenia, czasem wysyłają do lekarza, wtedy jednak często jest to odroczone w czasie, nawet jeśli pilnie potrzebna jest pomoc (złamanie itp.). To tylko przykłady. Niestety takie są fakty.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół