• facebook
  • rss
  • Grzechy złożone w krzyżu

    Monika Łącka, Paulina Smoroń

    |

    Gość Krakowski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Prawie 22 tys. osób z całej archidiecezji przeżywało na Tauron Arenie spotkanie z Bogiem, który nikogo nie chce potępić.

    Dlaczego na miejsce rekolekcji została wybrana sportowo-widowiskowa hala, a nie kościół? Bp Grzegorz Ryś odpowiada krótko: – Nie mamy kościoła, który by pomieścił kilkanaście tysięcy osób. Zależy nam też na tych, którzy rzadko chodzą do kościoła i może łatwiej jest im przyjść na stadion. A skoro rok temu pierwsza odsłona akcji „Młodzi i Miłosierdzie” (jej pomysłodawcą są właśnie bp Ryś i Sekretariat ds. Nowej Ewangelizacji) okazała się sukcesem, to trzeba było iść za ciosem. 28 i 29 marca organizatorzy „M&M2” nie kryli radości, że rekolekcje, których głównym przesłaniem była wolność płynąca z krzyża Chrystusa, cieszyły się dużym zainteresowaniem.

    Z kolei gimnazjaliści oraz uczniowie szkół ponadgimnazjalnych mówili zgodnie, że budujące były dla nich nie tylko historie nawróceń, które słyszeli ze sceny, lecz także świadectwa ich rówieśników, którzy wręcz lgnęli do Boga. Zarówno we wtorek, jak i w środę rekolekcje rozpoczynał krótki koncert zespołu niemaGOtu, a później uczestnicy na kilka sposobów rozważali słowa: „Ja ciebie nie potępiam”.

    O swoim nawróceniu opowiadał m.in. Sebastian, który kilka lat temu tylko imprezował, poznawał kolejne kobiety, pił alkohol, brał narkotyki, kradł i popełniał inne grzechy. W końcu trafił do więzienia. Dopiero tam zobaczył zło, w którym tkwił. Wtedy wrócił do Jezusa. – Dziś mówię wam, że Jezus może was wyciągnąć z dołu, w którym tkwicie, jeśli tylko zrobicie krok ku Niemu. Jeśli będziecie dalej siedzieć w fotelu, to nic z tego – przekonywał.

    Młodzież słuchała też fragmentu Ewangelii według św. Jana, opowiadającego o kobiecie złapanej na cudzołóstwie, a komentował go bp Ryś, który tłumaczył, że choć Jezus ostatecznie dał tej kobiecie nowe życie, wcale jej nie usprawiedliwił i nie powiedział, że nic się nie stało. – On napisał na piasku słowo „cudzołóstwo”, a więc uświadomił kobiecie jej grzech, jednak w świątyni wiał wiatr (Duch Święty), który go zamazywał. Grzech znikał w spotkaniu z Jezusem. Kobieta została od niego uwolniona, ponieważ Jezus wziął jej grzech, by dać się z nim przybić do krzyża. I dziś Jezus prosi każdego z was: „Daj mi swój grzech” – przekonywał.

    Po pierwszej części spotkania wypełnionej Bożym słowem przyszedł czas, by każdy z uczestników sam doświadczył miłości, która jest silniejsza niż śmierć. Nie ma na to chyba lepszego sposobu niż sakrament pokuty. Zanim jednak młodzi wyznali Bogu grzechy, mogli Mu je oddać. I to dosłownie. Na kartkach zapisali to, co od Boga ich odciąga, i to, z czym dotąd nie mogli sobie poradzić. Następnie ruszyli, by złożyć je na krzyżu. Następnie wielu z nich prosiło o modlitwę wstawienniczą i przystępowało do spowiedzi, która była najważniejszą częścią rekolekcji.

    – Pan Jezus teraz jest tutaj i my możemy stanąć przy Nim z naszym grzechem. Każdy z nas ma doświadczenie grzechu, który nas zabija i sprawia, że jesteśmy samotni oraz że inni nas osądzają, chcą nas potępić i ukamienować. Jezus chce nam ten grzech wypisać przed oczami, a jednocześnie chce ten grzech od nas wziąć i ponieść w swoim ciele na krzyż – tłumaczył bp Ryś.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół