• facebook
  • rss
  • Niezłomny żołnierz Kościoła

    Dominika Cicha

    |

    Gość Krakowski 18/2017

    dodane 04.05.2017 00:00

    – Gdyby nie bohaterstwo bp. Baraniaka, nie byłoby wielkiego Prymasa Tysiąclecia, nie byłoby papieża Jana Pawła II, a Kościół w Polsce prawdopodobnie podzieliłby los Kościoła w Chorwacji, na Węgrzech czy w Czechosłowacji – przypomina metropolita krakowski.

    27  miesięcy w mokotowskim więzieniu, ponad 145 przesłuchań, bicie, głodzenie, przetrzymywanie nago w lodowatej, wilgotnej celi bez światła, odmawianie pomocy lekarskiej... Choć znęcało się nad nim ponad 30 funkcjonariuszy UB, bp Antoni Baraniak nie dał się złamać. Nie podał żadnej informacji, która mogłaby oskarżyć prymasa Wyszyńskiego. Podobno powtarzał sobie bez przerwy: „Baraniak, ty się nie możesz ześwinić”. Mimo niezłomnej postawy, bohaterski biskup wciąż pozostaje mało znany. Jego historię postanowili przypomnieć organizatorzy sympozjum, które odbyło się 24 kwietnia w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie.

    Wzięli w nim udział m.in. abp Marek Jędraszewski, dr hab. Filip Musiał oraz reżyser Jolanta Hajdasz. Związki abp. Baraniaka z archidiecezją krakowską nie ograniczają się jedynie do tego, że jego wychowanek, człowiek, któremu udzielił święceń kapłańskich i który napisał o nim dwutomową książkę, jest obecnie metropolitą krakowskim. Tu bowiem zaczęła się jego droga kapłańska. Urodzony w 1904 r. w Wielkopolsce, jako 16-letni młodzieniec wstąpił do salezjanów w Kleczy Dolnej koło Wadowic. Potem w Krakowie odbył studia teologiczne i tu, po kolejnych studiach, w 1930 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pod Wawel wracał chętnie, szczególnie w czasach, gdy metropolitą był Karol Wojtyła.

    Nie dał się złamać

    W 1933 r. został powołany na sekretarza i osobistego kapelana kard. Augusta Hlonda. Po jego śmierci dalej sprawował tę funkcję u boku kard. Stefana Wyszyńskiego. Sakrę biskupią przyjął w 1951 roku. Jako gnieźnieński biskup pomocniczy pracował w sekretariacie prymasa Polski. Kiedy w nocy z 25 na 26 września 1953 r. do pałacu arcybiskupów warszawskich przy ul. Miodowej wkroczyli funkcjonariusze UB, aresztowany kard. Wyszyński sądził, że to bp Baraniak zastąpi go w pełnieniu obowiązków. Jednak kilka godzin później także i on został zatrzymany i przewieziony do więzienia na ul. Rakowiecką.

    Oparcie prymasa

    Po wielu miesiącach bp Baraniak trafił do szpitala więziennego. Zdiagnozowano u niego m.in. zapalenie wyrostka robaczkowego i zapalenie dróg żółciowych. Mimo choroby wciąż był przesłuchiwany. Już nigdy nie powrócił do pełnego zdrowia. W 1955 r., prawdopodobnie, żeby uniknąć skandalu związanego z jego możliwą śmiercią w komunistycznym więzieniu, bp Baraniak został przewieziony do miejsca odosobnienia w Marszałkach, a później do Krynicy Górskiej. W 1957 r. objął rządy w diecezji poznańskiej, otrzymawszy nominację od Piusa XII. Zmarł po długiej chorobie w 1977 roku. Podczas jego pogrzebu prymas Wyszyński powiedział: „Domyślałem się, że mój względny spokój w więzieniu zawdzięczam jemu, bo on wziął na siebie jak gdyby ciężar całej odpowiedzialności prymasa Polski. To stworzyło między nami niezwykle silną więź. Wyraża się ona z mojej strony w głębokim szacunku dla tego człowieka, a zarazem w serdecznej wdzięczności wobec Boga, że dał mu tak wielką moc, iż mogłem się na nim spokojnie oprzeć”.

    Teczki na Baraniaka

    – Arcybiskup Baraniak to jeden z najbardziej zasłużonych, a w stosunku do zasług najbardziej zapomniany, bohaterski kapłan, którego przez analogie do losów tysięcy prześladowanych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Polsce możemy nazwać żołnierzem niezłomnym Kościoła – mówi J. Hajdasz. Jej poruszający film „Żołnierz Niezłomny Kościoła”, który zobaczyli uczestnicy sympozjum, został zainspirowany „Teczkami na Baraniaka” – dwutomowym dziełem poświęconym inwigilacji poznańskiego metropolity, które zostało opracowane przez abp. Jędraszewskiego. Metropolita krakowski rozpoczął pracę z dokumentami dotyczącymi abp. Baraniaka, zachęcony w latach 90. XX w. przez Jana Pawła II. – Nie wiedzieliśmy naprawdę, co on przeszedł. Ale ponieważ wtedy miałem wszelkie formalne możliwości, żeby pracować w archiwach IPN, miałem tytuł profesorski, zacząłem badać to, co zostało po nim w IPN poznańskim i to, co ocalało w IPN warszawskim – wspominał. Metropolita krakowski jest przekonany, że ten niezłomny kapłan odegrał ogromną rolę w historii Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół