• facebook
  • rss
  • Berło od Matki

    ks. Ireneusz Okarmus

    |

    Gość Krakowski 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    – W dziejach Ludźmierza nie będzie już większego wydarzenia, chyba tylko koniec świata – mówił często do swoich parafian ks. Tadeusz Juchas w czasie, gdy ta podhalańska miejscowość przygotowywała się na przyjęcie Jana Pawła II.

    O tym, że to podhalańskie sanktuarium maryjne gościć będzie następcę św. Piotra, wszyscy dowiedzieli się z oficjalnego komunikatu, ogłoszonego 8 stycznia 1997 roku. Kilka dni później, w niedzielę 12 stycznia, ks. Juchas – proboszcz i kustosz sanktuarium w Ludźmierzu – w ogłoszeniach parafialnych napisał, że „przygotowanie do tego historycznego wydarzenia powinno iść drogą modlitwy, przemiany wewnętrznej i duchowego doskonalenia”.

    Wędrujące różańce

    Proboszcz zaapelował do każdej rodziny z parafii o dziesiątek Różańca w intencji dobrego przeżycia spotkania z namiestnikiem Chrystusa na ziemi. W efekcie wspólnota w Ludźmierzu stała się miejscem intensywnej modlitwy różańcowej. Powstawały liczne róże Żywego Różańca – dziecięce, młodzieżowe i rodzinne, a 2 lutego od tronu Gaździny Podhala – jak również nazywana jest Matka Boża Ludźmierska – delegaci z parafii Podhala, Spisza i Orawy odebrali 300 różańców, które dzień wcześniej poświęcił bp Jan Szkodoń. Miały one wędrować od rodziny do rodziny, aby ludzie modlili się wspólnie w domach w intencji owoców pielgrzymki Jana Pawła II. Ksiądz Juchas postanowił również, że w każdą środę, aż do przyjazdu Ojca Świętego, o 20.45 będzie odprawiany w kościele Apel Jasnogórski, połączony z modlitwą i rozważaniem tekstów Jana Pawła II. – Dopiero na fundamencie takiego duchowego przygotowania można było podjąć ogrom zadań organizacyjnych.

    Entuzjazm mieszkańców Ludźmierza i ich zaangażowanie w pracę były ogromne – wspomina ks. Zbigniew Bielas, który był wówczas wikariuszem w ludźmierskim sanktuarium, a jednocześnie jedną z najważniejszych osób komitetu organizacyjnego. – Ludzi nie trzeba było zachęcać do pracy, każdy zdawał sobie sprawę z wyjątkowości wydarzenia – wspomina Ewa Iwulska ze Związku Podhalan. Wszyscy cieszyli się też, że Ojciec Święty po Mszy św. w sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem, nawiedzeniu parafii Najświętszej Rodziny i krótkim odpoczynku w Księżówce przejedzie do Ludźmierza samochodem z dachem panoramicznym przez Gubałówkę, Ząb, Bustryk, Sierockie, Bańską Wyżną i Niżną oraz Maruszynę.

    Dopiero za szóstym razem

    Nikt, kto dobrze znał Jana Pawła II, nie dziwił się, że na trasie jego szóstej pielgrzymki do ojczyzny było sanktuarium, w którym od 6 wieków znajduje się łaskami słynąca figura Matki Bożej. Z tym miejscem związał się on przecież mocno jeszcze jako metropolita krakowski – bywał tutaj co najmniej kilka razy w roku, a już jako papież nie krył, jak bliski jego sercu jest kościół, w którym Maryja jest czczona przez podhalański lud. Papież Polak bardzo chciał nawiedzić Ludźmierz już podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, w roku 1979, jednak wtedy było to niemożliwe, a spotkanie z milionową rzeszą ludzi odbyło się na lotnisku w Nowym Targu. I tam jednak nie zabrakło figury Matki Bożej Ludźmierskiej, która niejako przywędrowała na spotkanie z tym, który zawierzył Jej całe swoje życie. Druga pielgrzymka, w czerwcu 1983 r., także miała ludźmierski akcent. W czasie Mszy na krakowskich Błoniach Jan Pa- weł II poświęcił bowiem nowe korony dla Królowej Podhala, bo poprzednie zostały skradzione podczas włamania do kościoła. W 1991 r. Gaździna Podhala znowu spotkała się z Ojcem Świętym na szlaku jego pielgrzymowania po Polsce. Wprawdzie nie doszło do jego oczekiwanego przyjazdu do sanktuarium, ale w Wadowicach papież poświęcił kopię słynnej figury, która znajduje się teraz niedaleko Chicago, w amerykańskim Ludźmierzu. W 1997 r. właśnie od tronu Gaździny Podhala Jan Paweł II chciał pożegnać się z polską ziemią i ludem, który tak bardzo kochał.

    Nawet niebo  się wzruszyło...

    Sobota 7 czerwca 1997 r. zapisała się w pamięci mieszkańców Ludźmierza jako niezwykły i niepowtarzalny dzień. – Dla nas historia naszej wioski liczy się na czas przed wizytą i po wizycie Ojca Świętego. Nie mieszkamy przecież w metropolii, a jednak spotkał nas taki zaszczyt – mówi Ewa Iwuska. Ludzie już od rana przybywali tłumnie na plac przy ołtarzu polowym, a jeszcze dzień wcześniej wydawało się, że nie będzie wielkiego zgromadzenia, co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy osób. Ks. Zbigniew Bielas wspomina, że do 6 czerwca rozprowadzono tylko ok. 50 tys. biletów. – Prawdopodobnie niezwykła atmosfera papieskiej Mszy pod Wielką Krokwią, która była odprawiona w piątek, spowodowała, że ostatnie na Podhalu otwarte spotkanie z namiestnikiem Chrystusa przyciągnęło tłumy. Każdy, kto tylko mógł, pospieszył do Ludźmierza, nawet nie mając karty wstępu. W sektorach mieliśmy przygotowane miejsca dla 220 tys. ludzi. Służby porządkowe wpuszczały najpierw tych z biletami, ale do dalszych sektorów także wszystkich bez biletów – opowiada. O 14.00 wejścia na plac zostały zamknięte, a ok. 15..00 rozpoczęła się Msza św., której przewodniczył kard. Marian Jaworski, biskup Lwowa. W pobliżu ołtarza, udekorowanego tysiącami biało-żółtych kwiatów, umieszczona została cudowna figura Matki Bożej Ludźmierskiej. – Eucharystia wprowadziła ludzi oczekujących papieża w nastrój modlitewnego skupienia. O 17.15 miał się rozpocząć Różaniec, transmitowany na cały świat przez Radio Watykańskie. Odbył się on jednak z prawie półgodzinnym opóźnieniem. Gdy wreszcie Jan Paweł II pojawił się na podwyższeniu ołtarza polowego, dwustutysięczny tłum przywitał go gromkim, wielokrotnie powtarzanym zawołaniem: „Ty jesteś Piotrem!”. Nie chcieliśmy, aby było to jakieś banalne: „Sto lat!”, ale zawołanie streszczające sens i religijny powód tego zgromadzenia – wspomina ks. Paweł Kubani, który wówczas prowadził komentarz liturgiczny. Po wykonaniu pieśni „Zawitaj, Królowo Różańca Świętego” zaczęła się modlitwa różańcowa pod przewodnictwem papieża. Pierwszy dziesiątek odmówiono po łacinie, ale pozostałe na wyraźne życzenie Jana Pa- wła II były już mówione po polsku. Po modlitwie Ojciec Święty wygłosił kazanie, w którym wskazał na rolę sanktuarium Królowej Podhala w życiu polskiego Kościoła, jak również na charyzmat tego miejsca, w którym pielgrzymi czerpią „ze źródła życia duchowego, jakim jest modlitwa różańcowa”. Powiedział też, że „rytm różańcowych pacierzy odmierza czas na tej podhalańskiej ziemi – przenika go i kształtuje”. Spotkanie u stóp Pani Ludźmierskiej zakończyło się wręczeniem Ojcu Świętemu kopii berła Matki Bożej, a on pobłogosławił nim zebranych, którzy prosili: „Zostań z nami!”. Ten dar nawiązywał do znanego epizodu z dnia koronacji figury Matki Bożej w 1963 roku, gdy arcybiskup krakowski Karol Wojtyła zdążył złapać berło, gdy wypadło ono z ręki Królowej Podhala. Po udzieleniu wszystkim apostolskiego błogosławieństwa Jan Paweł II, żegnany owacyjnie, odjechał na nowotarskie lotnisko. Dopiero wtedy spadł deszcz, choć nad Turbaczem chmurzyło się już od kilku godzin. Z kolei po kilkunastu minutach na niebie pojawiła się tęcza. 7 czerwca 2017 r. mieszkańcy Ludźmierza będą wspominać to wszystko z wdzięcznością w sercu. Będą też prosić Boga przez wstawiennictwo świętego papieża, by zawsze błogosławił Podhale. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół