• facebook
  • rss
  • Uniwersalna lokalność

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    Tworzą wiejski nowoczesny teatr parafialny. Za patrona obrali sobie skromnego zakonnika z pobliskich Wadowic.

    W niedzielę 11 czerwca w wadowickim kościele karmelitów bosych odbędzie się zakończenie na szczeblu diecezjalnym procesu beatyfikacyjnego działającego tu niegdyś o. Rudolfa Warzechy (1919–1999). Kilka godzin później we dworze w pobliskim Stryszowie położonym w Beskidzie Makowskim swój kolejny spektakl zaprezentuje tamtejszy Teatr Młodych, noszący od 2012 r. imię zmarłego w opinii świętości zakonnika.

    Jasełka i misterium

    Zgodnie z nazwą tworzą go przede wszystkim osoby młode, przeważnie uczniowie gimnazjów i szkół średnich. – W naszym zespole jest kilkudziesięciu aktorów, głównie młodych, lecz są także reprezentanci starszego pokolenia. Nie musimy ich werbować. Przychodzą sami. Najmłodsza aktorka ma kilka lat, najstarszy aktor – ponad sześćdziesiąt. Łączy nas bardziej chęć przekazywania czegoś istotnego niż wyżywanie się w aktorstwie. Ostatnio przybyło troje aktorów, dwoje z Krakowa i jedna dziewczyna z Izdebnika – mówi Mirosław Płonka, stryszowianin, student wiedzy o teatrze i historii sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 10 lat kierujący teatrem. Ich przygoda ze sceną zaczęła się w 2007 r., gdy ówczesny proboszcz parafii pw. św. Jana Kantego w Stryszowie ks. Zbigniew Kaseciak zaproponował, by powstała parafialna grupa teatralna. Na jej czele stanął 15-letni zapaleniec Mirek Płonka, który od dziecka fascynował się teatrem. Brał m.in. udział w warsztatach prowadzonych przez krakowskiego aktora Marcina Kobierskiego, akuszera licznych grup teatralnych na terenie archidiecezji krakowskiej. Młodzi zaczęli od ożywienia tradycji wystawiania jasełek i misteriów wielkopostnych. Teksty czerpali z żywych na ich terenie tradycji kalwaryjskich. Potem przyszedł czas na spektakle autorskie młodego szefa teatru. – Od mojej mamy słyszałem wielokrotnie opowieści o ojcu Rudolfie. Pracowała w wadowickim szpitalu, gdzie był kapelanem. Z tych opowieści wyłaniała się postać kogoś, kto swą świętość realizował zwyczajnie, w codziennym działaniu – mówi M. Płonka. – W 2008 r. zacząłem pracować nad dramatem związanym z postacią o. Warzechy. W 2009 r. odważyłem się go pokazać memu mentorowi teatralnemu Marcinowi Kobierskiemu, który uznał go za „nieprzegadany”, i w październiku 2010 r. odbyła się premiera „Dziecięcia róży”. Prezentowaliśmy go w Stryszowie, Wadowicach i Krakowie. W 2012 r. postanowiliśmy, że nasz teatr będzie nosił imię o. Rudolfa – dodaje szef Teatru Młodych.

    Lokalne realia

    Ćwiczą głównie w salce parafialnej przy kościele. Czasem próby odbywają się również w miejscach występów, np. we dworze w Stryszowie. – 11 czerwca w tym dworze, który jest oddziałem muzealnym Zamku Królewskiego na Wawelu, będziemy brali udział w Święcie Ogrodów. Będzie to wielki happening. Zaczniemy o godz. 18 polonezem. Potem, już we dworze, odegramy „Intrygę naprędce” – jednoaktówkę Aleksandra Fredry, następnie zaprezentujemy pokaz tańca krakowskiego i śląskiego. Na zakończenie zostanie odśpiewana „Pieśń Wawelu”, kończąca tak bliskie mi „Akropolis” Wyspiańskiego – wylicza M. Płonka. Wiele spektakli Teatru Młodych jest tworzonych bardzo nowocześnie. Zawarta w nich uniwersalność jest przykrawana do lokalnych realiów. Tak było np. z wystawieniem „Ożenku” Gogola, zrealizowanego w realiach stryszowskich z lat 50. XX w., i ze spektaklem „W piekle się nie mieści” na podstawie „Igraszek z diabłem” Jana Drdy. Odniesienia do lokalności widać również w nowoczesnej formie spektaklu „R.I.P.”, będącego opowieścią stryszowian o Stryszowie. – Jestem pod wielkim wrażeniem „Akropolis” Wyspiańskiego. Ten dramat misteryjny, narodowy oddziałuje na naszą lokalność. Katedra na Wawelu, gdzie dzieje się akcja „Akropolis”, pełni u Wyspiańskiego trzy funkcje: nekropolii, świętego miejsca kultu i miejsca pamięci. W prawie każdej miejscowości można znaleźć miejsce lub miejsca odpowiadające takim funkcjom. W naszym stryszowskim przypadku to cmentarz, kościół parafialny i dwór. Akcja toczyła się więc we dworze. W „Akropolis” ożywają rzeźbione anioły z katedry wawelskiej. U nas zaś były to anioły z cmentarza stryszowskiego, z nagrobków członków rodzin związanych z właścicielami Stryszowa: Gorczyńskich i Bieniewskich. „Akropolis” zderzyłem w tym przedstawieniu z fragmentami „Dziadów” Mickiewicza – wyjaśnia M. Płonka. Na świętowanie jubileuszu 10-lecia teatru przyjdzie czas w październiku. Na razie aktorzy myślą o najbliższych przedstawieniach, m.in. o teatralnym uczczeniu 250. rocznicy kanonizacji św. Jana Kantego, który patronuje ich parafii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół