• facebook
  • rss
  • Czuliśmy, że to może być dobre miejsce

    Łukasz Kaczyński

    |

    Gość Krakowski 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Co można kupić za jednego jakuba? Gdzie dostaniesz stypendium i nauczysz się śpiewać gospel, lepić garnki i grać na perkusji? Takie rzeczy tylko w Więcławicach Starych.

    To Strażnica Kultury, nad którą pieczę sprawuje Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Dzieci i Młodzieży „Pełna Chata”. Jej początki sięgają grudnia 2005 roku, kiedy mieszkańcy Więcławic wspólnie z parafią św. Jakuba oraz Parafialnym Klubem Sportowym Jakub szukali sposobu, by wypełnić wolny czas tamtejszej młodzieży.

    Dużo zajęć, mało miejsca

    Wszystko zaczęło się od zespołu Jakubowe Muszelki, który powstał z inicjatywy Leszka Hinca. – Stworzyłem go z moimi dziećmi. Próby, przygotowywanie piosenek i radosne śpiewy w kościele sprawiły, że naszą grupą zaczęły interesować się też pociechy znajomych – wspomina.

    Wraz z dziećmi pojawili się rodzice, świadomi tego, że życie kulturalne na wsi nie jest tak bogate jak w mieście. – Zorganizowaliśmy więc wspólnie świetlicę popołudniową przy parafii, działającą raz w tygodniu, wypełnialiśmy też dzieciom czas w ferie i wakacje. Krok po kroku uczyliśmy się, jak zagospodarować przestrzeń wokół nas, by młodzi mogli realizować swoje pasje i pomysły – opowiada. Parafia, przy której działała świetlica, znajduje się przy Szlaku św. Jakuba. Kolejnym działaniem była więc organizacja wędrówek. Z czasem pomysłów przybywało – dzieci mogły szkolić język angielski, uczestniczyły w zajęciach muzycznych i tanecznych. – Wtedy stwierdziliśmy, że nasze zaangażowanie trzeba sformalizować, by móc zdobywać dofinansowanie na nowe projekty – wyjaśnia L. Hinc. Stowarzyszenie nazwano „Pełną Chatą” od tytułu jednej z piosenek Dzieci z Brodą, którą wykonywały Jakubowe Muszelki. Okazało się jednak, że organizacja nie ma swojego kąta, w którym mogłaby realizować kolejne projekty. Spotkanie założycielskie odbyło się w remizie. Choć działali tam strażacy, znaczna część budynku była opuszczona. – Pamiętam, że siedzieliśmy w kurtkach, a wszystko wokół nas było w opłakanym stanie. Jednak czuliśmy, że to może być dobre miejsce – mówi.

    Na wushu i altówkę

    Strażacy postanowili podzielić się budynkiem remizy, jednak początkowo nie było pieniędzy, by wyremontować poszczególne pomieszczenia. Z czasem i ten problem rozwiązano, a gmina wzięła na siebie opłaty za energię, wodę czy gaz. – Po 3 latach udało się stworzyć miejsce, w którym możemy realizować stałe działania. To właśnie nasza Strażnica Kultury – tłumaczy L. Hinc. Nowe miejsce dało nowy zapał, a on – nowe projekty – od Kantoru Międzypokoleniowego aż po znane w całej Polsce warsztaty gospel. – Ten rodzaj muzyki pomaga budować moje wnętrze. Wychwalam głosem Boga i nie może być silniejszego świadectwa o tym, kim On dla mnie jest – mówi 17-letnia Celina, która brała udział w tegorocznych warsztatach. Oprócz aktywizacji mieszkańców gminy stowarzyszenie szukało sposobu na realne wsparcie utalentowanej młodzieży. Tak powstał fundusz stypendialny św. Jakuba. – Pieniądze zdobyliśmy od darczyńców indywidualnych i instytucjonalnych. Prowadziliśmy akcje informacyjne w kościołach i szkołach. Sami także prowadzimy zbiórki – mówi L. Hinc.

    W ubiegłym roku udało się zebrać 20 tys. zł, dzięki którym ufundowano 7 stypendiów w 3 kategoriach – nauka, kultura i sztuka oraz sport. Wśród wyróżnionych są mistrzowie szermierki czy sztuki walki wushu, ale też wirtuozi gry na altówce czy skrzypcach. – Już prowadzimy nabór na ten rok szkolny. Żeby zdobyć pieniądze, wymyśliliśmy nawet, że będziemy wybijać naszą własną monetę – jakuba, z której dochód wesprze program stypendialny – dodaje. Na mieszkańców gminy już niebawem będą czekać nowe atrakcje – warsztaty fotograficzne, zajęcia z garncarstwa, warsztaty perkusyjne. W planach jest stworzenie w Więcławicach stałego chóru gospel. Zakończono też prace nad akustyką i nagłośnieniem w sali Strażnicy Kultury, która służy warsztatom tanecznym i gospelowym. – Na próby przychodzi kilka osób, ale dajemy z siebie wszystko. To dobry sposób na odreagowanie po szkole, a także uczenie się systematyczności i pracy nad sobą. Lubię tańczyć i daje mi to wiele radości – opowiada Justyna, która chętnie uczestniczy w zajęciach tańca hip-hop.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół