• facebook
  • rss
  • Dłońmi badam kształt kamienia...

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 43/2017

    dodane 26.10.2017 00:00

    Ponad 80 lat temu bose stopy Bronka Chromego, idącego latem pieszo z matką do Krakowa z odległych Leńcz, zostawiały ślady w pyle. Z tamtej wyprawy chłopiec zapamiętał, że parzyły go rozgrzane kamienie na Rynku. I choć tamte ślady już zniknęły, to Chromy pozostawił po sobie pod Wawelem trwały, artystyczny ślad.

    Tu bowiem ów wybitny rzeźbiarz, zmarły 4 października w wieku 92 lat, tworzył przez kilkadziesiąt lat. Pochowany 17 października na krakowskim cmentarzu Salwatorskim, swoją wielką wyobraźnię artystyczną łączył z rzemieślniczą precyzją. „W brązie odlewam swoje wizje i marzenia” – powiedział przyjacielowi Andrzejowi Kobosowi. Jego rzeźby są dziś wizytówkami podwawelskiego grodu. Nie bez powodu artysta mówił, że swoją twórczością spłaca dług Krakowowi.

    Dostępne jest 6% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół