• facebook
  • rss
  • Na grobach tych, którzy nie mieli domu

    mk

    dodane 04.11.2017 14:56

    Bezdomni, podopieczni Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, uporządkowali sześć grobów tych, którzy w ostatnich dniach życia też zmagali się z bezdomnością.

    - Jako pracownicy i wolontariusze Dzieła odwiedzamy groby osób bezdomnych na cmentarzu Batowickim. Widać, że są zaniedbane, że raczej nikt ich nie odwiedza - mówi Justyna Nosek z Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. - Dlatego wpadliśmy na pomysł, żeby się nimi zaopiekować.

    W całej akcji wzięli udział podopieczni działającego w Dziele Centrum Integracji Społecznej. Prowadzone w podkrakowskim gospodarstwie Dzieła prace zaczęły się już we wrześniu. Z pozostałych m.in. po dostawach do kuchni transportowych palet powstały płotki, którymi później otoczone zostały już uporządkowane mogiły. Prace nad przygotowaniem płotków, którymi później otoczone zostały groby   Prace nad przygotowaniem płotków, którymi później otoczone zostały groby Arch. Dzieła Pomocy św. Ojca Pio

    - Było przy tym trochę pracy, cięcia, malowania - przyznaje J. Nosek. - Do tej pory sześć grobów udało się gruntownie wyremontować - oprócz zamontowania płotków robiliśmy tam nowe nasypy ziemi, sadziliśmy kwiaty, krzewy - opowiada.

    Jak dodaje, podopiecznym Dzieła Pomocy akcja bardzo się spodobała. Dlatego prace będą kontynuowane.

    - Jest tam wiele grobów, które czekają na odnowienie i na pewno będziemy się nimi zajmować - zapowiada Justyna Nosek.

    - Miło się teraz patrzy na te groby, bo to przecież osoby, które znamy. Jest wreszcie gdzie zapalić znicz - w odpowiednim do tego miejscu, a nie w gąszczu krzaków - przyznaje. Jedna z mogił przed rozpoczęciem prac   Jedna z mogił przed rozpoczęciem prac Arch. Dzieła Pomocy św. Ojca Pio

    Pracownicy Dzieła Pomocy św. Ojca Pio nie tylko odwiedzają groby osób bezdomnych (a od niedawna starają się je odnawiać). Biorą też udział w pogrzebach osób, które były pod ich opieką.

    - To są trudne momenty, bo zdarza się, że jesteśmy jedynymi osobami, które przychodzą. Czasem nie ma nawet rodziny - mówi Justyna Nosek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół