Nowy numer 21/2018 Archiwum

Tajemnicze głosy anielskie

Najmłodsi są w drugiej klasie szkoły podstawowej, najstarsi – w siódmej. Jeszcze starsi na chwilę musieli opuścić grupę, bo przechodzą mutację, ale wrócą – już jako tenorzy i basy.

Razem śpiewamy, bawimy się i modlimy, a także pomagamy innym się modlić. I cały czas się rozwijamy, występując w parafii i przed większą publicznością, na przykład podczas koncertów z okazji Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych w Auditorium Maximum, gdzie towarzyszymy „Psalmodii”, chórowi UPJPII – mówią chórzyści Pueri Cantores Sancti Joseph.

Muzyka i wychowanie

– Obecnie śpiewa 25 chłopców, a w trzecią niedzielę Adwentu podczas Mszy św. przyjmiemy kolejnych 10 i mamy nadzieję, że to nie koniec. Póki co, odwiedzamy nowohuckie szkoły i wyławiamy talenty, ale może dobre imię chóru sprawi, że to chętni do śpiewania będą pytać o możliwość dołączenia do nas – zaznacza ks. Grzegorz Lenart, od września opiekun duchowy chóru założonego 3 lata temu przez pochodzącego z diecezji siedleckiej ks. Piotra Radzikowskiego. Pomysł ks. Piotra był strzałem w dziesiątkę, bo zrodził się unikat na skalę całego miasta.

– To, że udało się go stworzyć w Nowej Hucie, uważam za fenomen – przekonuje ks. Robert Tyrała, profesor UPJPII, od 2009 r. prezydent Międzynarodowej Federacji Pueri Cantores. Jego zdaniem, chór gwarantuje nie tylko wysoki poziom nauczania muzyki kościelnej, ale i wychowanie do kultury oparte na chrześcijańskich wartościach. To fundament na całe życie. Ten fakt doceniają również rodzice i cieszą się, że ich synowie w ubiegłym roku szkolnym mieli zapewnione lekcje języka hiszpańskiego. – W tym uczą się francuskiego. Kiedyś były też zajęcia z logiki i matematyki, a przez cały czas nie brakuje również sportu – do wyboru są piłka nożna, koszykówka, a nawet boks. Dzieci nie mają więc tylko czasu na siedzenie przy komputerze – opowiadają. To wszystko nie byłoby jednak możliwe, gdyby ks. Adam Podbiera, proboszcz parafii, nie założył Fundacji „Ars Bonum”, wspierającej chór na różne sposoby.

Boży pierwiastek piękna

– Nie da się ukryć, że chłopcom czasem jest trudno, bo trzeba pogodzić naukę szkolną z obowiązkowymi próbami trzy razy w tygodniu (we wtorki, piątki i soboty o godz. 19), ale są zdolni i mają świadectwa z paskiem – podkreśla ks. Lenart. – Ciężko pracujemy, bo kochamy śpiewać – zapewniają Adam, Filip i Jurek. – Śpiewam prawie od urodzenia, nawet do tłuczka do mięsa, który udaje mikrofon. Gdy dowiedziałem się o przesłuchaniach do chóru, było jasne, że muszę na nie iść. Dostałem zaproszenie na próby – cieszy się Filip, a Jurek opowiada, że bycie w chórze uczy pewności siebie i elokwencji. – Występ przed dużą publicznością wymaga odwagi. W szkole niektórzy koledzy śmieją się, że śpiewamy muzykę kościelną, ale nie przejmuję się tym, bo to moja pasja, która ma sens – przekonuje Adam. Taka postawa musi przynosić dobre owoce. – Chłopcy tworzą mocną grupę, która potrafi wykrzesać z siebie niesamowitą energię. Staramy się przekazywać im – w Bożym Duchu – pierwiastek piękna, który poczuli, i dlatego w próby wkładają dużo serca. Jest też między nimi iskierka pozytywnej rywalizacji i sukcesy dodają im skrzydeł – mówi Agata Nawrot, absolwentka dyrygentury chóralnej, która zespołem kieruje od września 2016 r.

Nad jakością emisji głosu czuwa z kolei Izabela Bartyzel, mezzosopran Filharmonii Krakowskiej, a za akompaniament odpowiada organista Maciej Banek. Do niedawna chór nie uczestniczył w konkursach i festiwalach, ale ostatnio nadrabia zaległości. Podczas XIII Archidiecezjalnych Dni Muzyki Kościelnej wystąpił najpierw w swojej parafii (św. Józefa Oblubieńca NMP na os. Kalinowym), a później także w kościele Najświętszego Salwatora. – Ludzie byli tam zachwyceni. Słuchali ze łzami w oczach i pytali, gdzie znaleźliśmy te anielskie głosy. Mówili, że ten śpiew dodaje Eucharystii tajemniczości – wspomina ks. Grzegorz. Chór zajął też pierwsze miejsce podczas IV Festiwalu Pieśni Religijnej „Salve Caecilia” w Krzeszowicach. W nagrodę dostał 500 zł i możliwość uczestnictwa w warsztatach z chórem Polskiego Radia. – By jeszcze bardziej zintegrować chłopców, raz na miesiąc, w każdą drugą niedzielę, będziemy mieli specjalne Msze św., a potem spotkanie przy pizzy. Chodzi o to, by wszyscy byli blisko Pana Boga i żeby ci, którzy na razie pauzują przez mutację, nie stracili więzi z grupą – tłumaczy ks. Lenart.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma