Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Synu, jak będziesz umierał?

Najpierw znaleźli się w wirach dramatycznej historii Polski. Potem dawali o niej świadectwo. 30 listopada czwórka Małopolan została uhonorowana nagrodą Instytutu Pamięci Narodowej „Świadek Historii”.

Życie każdego z wyróżnionych – Stanisława M. Jankowskiego, Ryszarda Majdzika, Aleksandry Szemioth i Karola Tendery – to temat na osobną historię. 96-letni dziś K. Tendera jako 20-latek został wrzucony przez Niemców w piekło obozów koncentracyjnych Auschwitz i Flossenburg. Od wielu lat opowiada o tym, co tam się działo. Walczy również z pojawiającym się masowo w ostatnich latach określeniem „polskie obozy koncentracyjne”. Wytoczył o to m.in. proces niemieckiej telewizji ZDF. Po trzech latach, w grudniu ubiegłego roku, sąd uznał, że użycie przez ZDF sformułowania „polskie obozy” jest kłamstwem historycznym oraz naruszeniem dóbr osobistych K. Tendery. Nakazał przy tym zamieszczenie przez telewizję niemiecką stosownych przeprosin.

– Jestem bardzo zadowolony z tej nagrody, ale nie ze względów osobistych. Sądzę, że przyczyni się to do kolejnego wsparcia mojej walki o nieskazitelność opinii o Polsce. Chodzi o prawdę historyczną. Byłem świadkiem ludobójstwa dokonanego przez Niemców. Dlatego nie mogłem pogodzić się z kłamstwem pojawiającym się w tamtejszych mediach – mówi K. Tendera.

81-letnia A. Szemioth nie lubi wspominać tego, co stało się w kwietniu 1940 r. W pamięć 4-letniej wówczas Oli, pochodzącej z Wileńszczyzny, wryły się jednak głęboko łomotanie do drzwi domu, przerażenie na widok sowieckich żołnierzy z bagnetami, a potem dramatyczna podróż z mamą i trzema siostrami na zsyłkę do północnego Kazachstanu. Były tam 6 lat. – Tego nie da się zapomnieć. To strach, obawa i głód, nieustanny głód. No i step, który nie ma krańca, po horyzont – wspominała. Od kilkudziesięciu lat zajmuje się gromadzeniem i upowszechnianiem materiałów na temat Polaków zsyłanych przez władze sowieckie do Kazachstanu i na Syberię. Obecnie jest prezesem oddziału krakowskiego Związku Sybiraków. Przez wiele lat kierowała związkową Komisją Historyczną. – Naszym staraniem opublikowano m.in. kilkanaście tomów wspomnień zesłańców i więźniów sowieckich – przypomina A. Szemioth.

Stanisława M. Jankowskiego, 72-letniego historyka i pisarza, wyróżniono m.in. za wysiłki w odkrywaniu i upowszechnianiu wiedzy o zbrodni katyńskiej. Ten autor kilkudziesięciu książek, kilku tysięcy artykułów oraz słuchowisk i scenariuszy filmów o najnowszej historii Polski robił to jeszcze w czasach PRL. Redagował m.in. niezależny „Biuletyn Katyński”, był również pomysłodawcą pierwszej w Polsce wystawy o ofiarach mordów sowieckich. Ekspozycja „Zginęli w Katyniu” została pokazana w Krakowie pod koniec lat 80. – Jestem hobbystą, interesuję się trudnymi tematami. Teraz pracuję nad książką o wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. – zapowiada.

Z kolei R. Majdzik ze Skawiny w latach 70. i 80 ub. wieku był działaczem Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacji Polski Niepodległej, podziemnej Solidarności. Był wielokrotnie aresztowany przez władze komunistyczne, a w 1981 r. internowany. W 1985 r. uczestniczył w słynnej głodówce w krakowskim Bieżanowie Starym, m.in. w obronie więźniów politycznych. – To wyróżnienie dedykuję pamięci mojego ojca Mieczysława, niegdyś młodocianego członka niepodległościowego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. To on uczył mnie prawdy o historii najnowszej, nie uznając żadnych kompromisów – mówi R. Majdzik. – Nie zapomnę chwili, gdy w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wieźli nas – pobitych i zmarzniętych – w milicyjnej „suce” w nieznane. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów wszystkim kazano wysiąść. Było to, jak się potem okazało, w pobliżu więzienia w Wiśniczu, gdzie nas potem internowano. W samochodzie pozostawiono tylko mnie i ojca. Chwilę później ruszyliśmy i zatrzymaliśmy się po kilkunastu minutach. Przez szczelinę dostrzegliśmy cmentarz. Wcześniej tyle razy słyszeliśmy od esbeków, że takich jak my trzeba zabić. „Synu, chyba śmierć przyszła, trzeba się przygotować. Jak będziesz umierał?” – zapytał mnie ojciec. „Godnie, ale nie dam się od razu. Będę uciekał” – odpowiedziałem. Obaj uklękliśmy i zaczęliśmy się głośno modlić – wspomina dawny opozycjonista.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy