Nowy numer 17/2018 Archiwum

Pora na książkę o mamie

Dla Antona to będą ostatnie święta Bożego Narodzenia, które spędzi w dalekim Kazachstanie. Odlicza dni, aby wrócić do Polski, może na południe, z całą rodziną. Z kolei Weronika w Krakowie szuka śladów rodzinnych.

Są niezwykle ciepłą grupą z szerokimi horyzontami, marzą o pracy w lotnictwie, medycynie czy w branży turystycznej. Łączy ich szacunek do ludzi i wielka miłość do Polski. Chętnie poznają jej historię i poszczególne zakątki. W świątecznym czasie grupa uczniów z Niepublicznego Liceum św. Stanisława Kostki w Warszawie, gdzie uczy się młodzież polonijna, odwiedziła Skalne Podhale. – Ilekroć jestem w tych stronach, zawsze się zachwycam. Przed oczyma stają opowieści mojej mamy o przecudownym krajobrazie, życzliwych ludziach – opowiada Weronika Mandryko z Ukrainy, której mama pochodzi z okolic Krakowa. – Od 5 lat pracuję jako wychowawczyni w szkolnym internacie. W wolnych chwilach przyjeżdżam do Małopolski i szukam śladów rodzinnych ze strony mojej mamy, która pochodzi z tych okolic. Bardzo nam zależy na dotarciu do informacji – podkreśla. Jej mama to Feliksa Korocińska. Przez polskie władze została odznaczona medalem za krzewienie polskiej kultury na Ukrainie.

Apel o pomoc

Za pośrednictwem „Gościa” pani Weronika chce dotrzeć do wszystkich osób, które mają jakiekolwiek informacje na temat jej rodziny albo dysponują dokumentami. – Stan zdrowia mamy nie pozwala jej już na przyjazd do Polski. Jest autorką wielu publikacji o ludziach Małopolski, których historia życia zawiodła na Wschód. Czuję, że teraz czas na przedstawienie właśnie opowieści o mojej mamie. Może powstanie książka na jej temat? – wzrusza się Weronika. Grupa osób z polskimi korzeniami przyjechała pod Tatry na kilka dni na zaproszenie Mirosława Rzepki. – Postanowiłem, że kiedy ukończę kurs przewodnicki, nasi repatrianci będą pierwszą grupą, którą oprowadzę po Tatrach. I tak się właśnie stało – podkreśla pan Mirek. Mieszkaniec Chochołowa dziękuje też wszystkim darczyńcom, dzięki którym zorganizowany został pobyt przyjaciół zza wschodniej granicy. W programie ich pobytu na Podhalu były wycieczka nad Morskie Oko, zwiedzanie Zakopanego i wieczór z zespołem Krzesany z Cichego, który odbył się w karczmie „U Śliwy” w Chochołowie. Był pokaz góralskiego tańca i okazja do posłuchania prawdziwych armeńskich pieśni, zaśpiewanych przez Noela. – Moja babcia pochodziła z Polski. Bardzo mi się tutaj podoba. Cieszę się, że mogę się właśnie tutaj uczyć – mówił Ormianin o polskich korzeniach.

Jestem czystym Polakiem

Z kolei dla Antona Liśniewskiego tegoroczne święta Bożego Narodzenia będą ostatnimi spędzonymi poza Polską. – Mówię o sobie, że jestem „czystym” Polakiem. Już tylko dni dzielą nas od wydania decyzji administracyjnych, które pozwolą całej mojej rodzinie wrócić nad Wisłę w ramach programu dla repatriantów. Już nie mogę doczekać się tej najszczęśliwszej chwili w moim życiu. Nie będę musiał w ogóle wyjeżdżać z Polski – opowiada Anton z Kazachstanu. Kiedy skończy liceum, zamierza studiować kierunek związany z lotnictwem i geografią. Interesuje się też literaturą. Dobrze zna „Sonety krymskie” Adama Mickiewicza. – Mogę powiedzieć, że podążałem śladami poety po Krymie – śmieje się. Dodajmy, że nasz rozmówca świetnie mówi po polsku, podobnie jak inni jego koledzy z Gruzji, Armenii, Rosji i innych krajów. Aleksy Katkow, dyrektor liceum św. Stanisława Kostki, pochodzi z Białorusi. Bardzo dobrze pamięta opowieści swojej babci Polki o ojczyźnie. – Nieustannie powtarzała, że Polacy to naród rycerski, potrafiący walczyć, ale i pomagać. Doświadczam tego bardzo. Przypominam sobie też wiele historii odnoszących się do Bożego Narodzenia, a zwłaszcza babcine przysmaki z polskiej kuchni. To jest niezwykłe móc stąpać po ziemi tak umiłowanej przez moją babcię, ale i przeze mnie samego – zaznacza Aleksy, który do Polski przybył 10 lat temu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma