Nowy numer 16/2018 Archiwum

Żołnierz słusznej sprawy

Unikał wielkich słów. W ogóle mówił niewiele, skupiając się na działaniu. „Wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” – cytował często za Biblią zmarły niedawno Piotr Maria Boroń.

Był niezwykle prawym, głęboko ideowym człowiekiem. Jak patetycznie by to nie zabrzmiało, wydaje mi się, że w całym systemie jego fundamentalnych wartości na pierwszym miejscu stała Polska, na drugim Polska i na trzecim też Polska – wspomina Jerzy Giza, dyrektor Zespołu Szkół Społecznych w Krakowie, w skład którego wchodzą Szkoła Podstawowa im. Józefa Piłsudskiego i Gimnazjum im. Zbigniewa Herberta. Piotr Maria Boroń – urodzony w 1955 r. piłsudczyk, działacz niepodległościowy i społeczny w okresie PRL-u, inicjator i projektant licznych upamiętnień postaci i wydarzeń z historii Polski, muzealnik – w latach 1976–1981 był członkiem władz Akcji na rzecz Niepodległości, współdziałał z Komitetem Obrony Robotników, Studenckim Komitetem Solidarności, Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Instytutem Katyńskim, Komitetem Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu, Ruchem Młodej Polski i Konfederacją Polski Niepodległej.

Wiosną 1980 r. współzakładał Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Był jednym z najbardziej aktywnych jego członków. Redagował biuletyn „Sowiniec”, przygotowywał szereg wydarzeń patriotycznych, a także wystaw poświęconych Józefowi Piłsudskiemu oraz jego żołnierzom. Z ramienia komitetu organizował pierwsze po II wojnie światowej Marsze Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej, przywracał w Krakowie tablice, obeliski i inne znaki pamięci związane z komendantem I Brygady Legionów i jego czynem zbrojnym, utrzymywał ścisłe kontakty z działającym w konspiracji Związkiem Legionistów Polskich.

– Zwracały uwagę zarówno jego szczupła, długowłosa postać odziana na czarno, skupiony wyraz twarzy, jak i wielkie zaangażowanie w sprawę niepodległości – wspomina krakowski dziennikarz Andrzej Stawiarski. W latach 1980–1981 Piotr Maria Boroń był etatowym pracownikiem Zarządu Regionu Małopolska Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Przez wiele lat był inwigilowany przez peerelowską Służbę Bezpieczeństwa (sprawy operacyjnego sprawdzenia „Chadecja” i „Legionista” oraz obiektowa – „Jagiellończyk”), represjonowany, a od 13 grudnia 1981 r. przez ponad trzy miesiące internowany w Załężu.

Po zwolnieniu nieprzerwanie i konsekwentnie kontynuował walkę o odzyskanie przez Polskę niepodległości w podziemnych strukturach Solidarności i w niejawnych organizacjach antykomunistycznych. W listopadzie 1988 r. należał do grona współzałożycieli Towarzystwa im. Józefa Piłsudskiego, któremu przez wiele lat prezesował. Ostatnim miejscem jego pracy było Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Był m.in. przez pewien okres jego wicedyrektorem, organizował wystawy. Osoby dobrze go znające, wspominają, że unikał wielkich słów i był powszechnie znany z tego, że w ogóle mówił niewiele, ale bardzo konkretnie i z ogromnym przekonaniem co do słuszności spraw, o które zabiegał. – Spotykałem go wielokrotnie na rozmaitych manifestacjach patriotycznych. Wryła mi się w pamięć szczególnie jedna z manifestacji nowohuckich w stanie wojennym, kiedy przemywaliśmy pod pompą oczy podrażnione gazem zomowskim – wspomina Ryszard Bocian, były działacz KPN.

Piotr Maria Boroń nie był łasy na komplementy. Gdy przyjaciele chwalili go za dobrze wykonane prace, np. „Ścianę legionową” w krużgankach loretańskich kościoła kapucynów, gdzie zaprojektował tablice pamiątkowe pięciu postaci czynu legionowego (marszałka Józefa Piłsudskiego, marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego, bp. Władysława Bandurskiego i o. kapelana Kosmy Lenczowskiego), odpowiadał słowami z Ewangelii św. Łukasza: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. Za bardzo ważny czyn w znów niepodległej Polsce uważał odpowiednie, oparte na mocnych fundamentach kształcenie jej młodych obywateli.

– Wspierał mnie m.in. w wysiłkach na rzecz powołania w Krakowie pierwszej po 1989 r. niepublicznej szkoły podstawowej w Polsce – wspomina Jerzy Giza. – Nie tylko służył nam radą jako prawnik, lecz również zaprojektował sztandary, odznaki, odznaczenia i wydawnictwa naszych szkół. Zmarłego 28 grudnia ub. roku działacza pożegnano 8 stycznia Mszą św. w kolegiacie akademickiej św. Anny. Pochowano go tego samego dnia na cmentarzu w krakowskim Prokocimiu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma