Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nie chciejcie cheeseburgera

O tym, jak z Bogiem budować udane życie intymne w małżeństwie, opowiadał w poniedziałek wieczorem w Krakowie o. Adam Szustak OP.

Spotkanie w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego było kolejnym z cyklu "Pachnidła".

W swojej prelekcji do młodych duchowny odniósł się do fragmentu "Pieśni nad Pieśniami", w którym oblubieniec nazywa oblubienicę siostrą i swoim ogrodem, a następnie szuka w nim mirry z balsamem, pije miód oraz wino i mleko. - W Piśmie Świętym nie ma nieważnych słów. On mówi, że wchodzi do swojego ogrodu, czyli do swojej własności. To się dzieje między dwojgiem ludzi w momencie ślubu. Wcześniej każde takie wejście to włamanie do własności Boga - mówił 12 lutego dominikanin.

Następnie wyjaśnił, że słowo "siostra" oznacza wyjątkową relację - taką, jaka jest między osobami spokrewnionym więzami krwi, a więc nigdy nieznikającą. - Pewność takiej relacji z mężczyzną daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa i nierozerwalne związanie. Zbudowanie najpierw takiej więzi sprawia, że życie seksualne małżonków staje się udane - mówił.

O. Szustak zwrócił uwagę, że we wspomnianym fragmencie oblubieniec najpierw szuka mirry, która symbolizuje oddanie życia. - Zapamiętajcie jedno zdanie. Rzeczywistość seksualna męża i żony wyjdzie wtedy, kiedy on zapomni o sobie i zajmie się jej przyjemnością, a ona o sobie i skupi się wyłącznie na nim. To przecież jest definicja miłości - zapomnieć o sobie i zająć się całkowicie drugą osobą - uwrażliwiał.

Dodał, że do współżycia mąż i żona muszą też zapraszać Boga i czynić to na wzór modlitwy Tobiasza i Sary. - Nie chodzi o to, by kochać się z żoną z różańcem w ręku. Ale przecież każdy wierzący wie, że jeśli w najfajniejszych rzeczach nie będzie Boga, to wyjdzie lipa - tłumaczył.

Zakonnik wskazywał też na podstawowe różnice w podejściu do seksualności obu płci. Użył przy tym obrazowego porównania przygotowania dobrej pieczeni z wcześniejszym 3-godzinnym masowaniem ziołami i 6-godzinnym gotowaniem. - Facet jest zawsze gotowy. Panowie, ale kobieta nie jest mężczyzną. Nie działa tak samo. Potrzebuje czasu. Najpierw "3 godziny masowania ziołami" - mówił.

Zachęcił młodych, aby w swoich przyszłych małżeństwach szczerze rozmawiali o seksualności i dawali sobie czas na to, by dojść z Bogiem do upojenia rzeczywistością, którą On sam dał człowiekowi. - Chciałbym, byście wyszli stąd, pragnąc w waszych przyszłych małżeństwach seksu. Ale nie takiego, jaki daje dzisiejszy świat w postaci "szybkiego cheeseburgera" z fast foodu. Tylko takiego, do jakiego zaprasza sam Bóg - powiedział na zakończenie dominikanin.

Organizatorami wydarzenia byli: Langusta na palmie, Sala Na Górze, Wspólnota Pan AMA, 18.30 w Mariackim/Schola Mariacka.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Wierny
    13.02.2018 15:20
    Zabawne jak ludzie oburzają się w komentarzach kiedy temat trafia w ich czuły punkt...
    doceń 13
  • Gość
    13.02.2018 22:02
    Wierny zastanów się jaki jest twój czuły punkt sądząc po twoim komentarzu....
    doceń 0
  • Sylwia
    13.02.2018 22:23
    Można tego gdzieś posłuchać?
    doceń 1
  • aczku
    14.02.2018 02:59
    Ks. Kawecki: świętowanie walentynek nie do pogodzenia ze Środą Popielcową https://wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-kawecki-swietowanie-walentynek-nie-do-pogodzenia-ze-sroda-popielcowa/pv0zfdf Zgadza się .Walentynki to Święto . Środa Popielcowa to szarość popiołu . Walentynki to wariactwo zbawienia .Środa Popielcowa to powrót na linie startu i kolejne zaczynanie od zera . Ta niezgoda jest jak najbardziej fortunna . To nie jest niefortunne połączenie pod jedną data Walentynek i Środy Popielcowej . To jest "pod Dobrą Datą" cokolwiek to oznacza ,zdaje się coś związanego z upojeniem ; ) To okazja do dokonania wyboru . Czy smucić się jak co roku tkwiąc w corocznym korowodzie nazywanym " nawracaniem się" czyli kręceniem się w kółko , dreptaniem w miejscu ,Dans Macabre czy skorzystać z szansy na wymknięcie się dzięki przepustce wariackich papierów Św. Walentego , który jest uznawany za patrona zakochanych i psychicznie chorych ; ) Czym jest katolicyzm jeśli nie "chorobą psychiczną" ? Z obłędu wyprowadza takie szaleństwo które jest radosne i fantazyjne . Nie jest ono autodestrukcyjne i nie jest przemocą tylko radością i fantazja . Nie wyrządza krzywdy ni "szaleńcowi" ni komukolwiek przeciwnie wszyscy korzystają . W tym dniu jedno co warto to upić się warto. Z nie mających końca sprzeczności obłędu wyprowadza tylko "odmienny stan świadomości" wskazujący na spożycie w dniu Św. Walentego w towarzystwie ukochanej kimkolwiek ona jest , Dylcyneą , czy nawet jak w przypadku innej literackiej postaci Kowalskiego --- szablą : ( .Dzień Św. Walentego to coś dla czytelników książek , fantastów . Puchar trunku w towarzystwie ukochanych . Czego sobie i innym życzę na przekór smutkom Środy Popielcowej i na przekór brakom w lekturach . Zawiana głowa pokonuję "bestię" i "sztuczną inteligencję" ...
    doceń 0

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma