Święci zwyciężają w Libiążu

mk

dodane 29.10.2014 16:24

Już w piątek ulicami miasta przejdzie barwny korowód świętych. Poprzedziły go sympozjum naukowe i dyskusja uczniów.

Uczniowie dyskutowali m.in. o kulcie relikwii i związanych z nim zagrożeniach arch. ZS w Libiążu

- W Polskiej tradycji utarło się świętowanie uroczystości Wszystkich Świętych w sposób smutny, czasem przygnębiający - mówi ks. Sebastian Kozyra, współorganizator akcji "Holy Wins - Święci Zwyciężają". Tymczasem jest to święto radosne, o czym świadczy choćby biały kolor szat liturgicznych. - Chcemy przypomnieć wszystkim tę radość przeżywania tajemnicy świętych obcowania - dodaje ks. Sebastian.

Właśnie temu mają służyć kolejne elementy akcji. Punktem kulminacyjnym będzie korowód świętych, który o godz. 17. wyruszy sprzed kościoła św. Barbary i przejdzie ulicami miasta do kościoła Przemienienia Pańskiego. Tam zakończy go będzie Msza Święta.

Jednak już dwa dni wcześniej w Zespole Szkół w Libiążu zorganizowane zostały sympozjum naukowe oraz dyskusja, podczas której uczniowie zastanawiali się nad sensem kultu relikwii. W dyskusji wzięli udział także uczniowie Zespołu Szkół Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Libiążu (debatę moderował Antoni Buchała, wicedyrektor ZS KSW).

Zdania były podzielone. Z jednej strony, jak mówili uczniowie, relikwie są dowodem, że święty naprawdę istniał, pozwalają lepiej go sobie wyobrazić. Z drugiej - nie można ich przeceniać i pozwolić, by przysłoniły postać świętego, a nawet samego Boga.

Poza tym obecnie mamy do czynienia z nadmiarem i przesadną dostępnością relikwii - przekonywał Grzegorz, jeden z uczestników debaty. - Uważam, że relikwie powinny się znajdować w jednym, określonym miejscu, najlepiej charakterystycznym dla danego świętego - mówił.

Z kolei ks. ks. prof. Szymon Drzyżdżyk, z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, jeden z uczestników sympozjum, w swoim referacie przypomniał drogę świętości Matki Bożej. - To był jeden wielki stres - mówił, mając na myśli najpierw wiadomość o tym, że Maryja jest w ciąży, potem wyprawę do Betlejem, ucieczkę do Egiptu - aż po widok ukrzyżowanego i martwego Jezusa, złożonego w ramionach matki.

- Pan Bóg przeprowadził ją w tej drodze, nie oszczędzając ani jednego dnia - mówił teolog. Jak dodał, właśnie dzięki wytrwałości na tej drodze Maryja jest dzisiaj wzorem - człowieka, chrześcijanina, matki. Kluczem do zrozumienia tej drogi jest umiejętność bycia z drugim człowiekiem, zwłaszcza w trudnościach, gdy wymaga to wyrzeczeń, ofiarowania swojego życia, swojego czasu.

- Stracić dla kogoś czas to poświęcić się dla kogoś, to uczynić dar z siebie. A to jest istotą chrześcijaństwa - przekonywał.