Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bogactwo jak przekleństwo

Osielec, wieś położona w połowie drogi między Jordanowem a Makowem Podhalańskim, to jedna z najbardziej zasobnych małopolskich wsi. Zasobnych w bogactwa naturalne. Jednym z nich są lasy, drugim – kamień. Drewno pozwala całkiem nieźle żyć mieszkańcom tutejszej społeczności. Kamień, którego zasoby są największe w kraju, jest ich zmorą.

– Ludzie nie żałują ani grosza, ani własnej pracy, dlatego byłoby nam żal, gdyby z powodu tego pyłu, który wdziera się również do wnętrza, trzeba było wszystko robić od początku. Zważywszy na ogrom przedsięwzięcia i pogarszającą się sytuację bytową rodzin, dzisiaj nie podjąłbym się takiego remontu – podsumowuje proboszcz Skowronek. Skargi, petycje, protesy, jakie w sprawie uciążliwego zakładu napisali mieszkańcy Osielca do władz różnych szczebli, organizacji i instytucji, z trudem mieszczą się w czterech sporej grubości segregatorach. I co? I nic. Cała ta korespondencja, wszystkie ich interwencje psu na budę się zdały. – My generalnie nie mamy nic przeciwko temu, żeby ten zakład funkcjonował. Niech sobie działają. Każdy chce jakoś żyć, ale niech przestrzegają przepisów BHP, niech dbają o środowisko. Wystarczy, żeby wyasfaltowali drogę dojazdową do zakładu i zbudowali myjnię dla samochodów. To nie jest wielka inwestycja dla firmy, która – jak wiemy – ma całkiem

spore zyski

– mówi Kazimierz Matuła, jeden z mieszkańców Osielca. Z uciążliwym sąsiadem w komunistycznych czasach walczył wraz z ówczesnym proboszczem ojciec Kazimierza Matuły. Udało im się wywalczyć odszkodowanie dla rodzin, których domy najbardziej ucierpiały na skutek eksploatacji wyrobiska. Czy i tym razem uda się dogadać z kierownictwem kamieniołomu? – Chciałabym w to wierzyć. Jak dotychczas, to walka z wiatrakami – mówi Janina Wójcik. Pani Janina ma, niestety, wiele racji. Wygląda bowiem na to, że osielecki kamieniołom to takie państwo w państwie. Zbigniew Bryl, inspektor ochrony środowiska Urzędu Gminy w Jordanowie, twierdzi, że gminne władze popierają walkę mieszkańców Osielca. Niestety, jedyne, co mogą, to negatywnie zaopiniować składane przez kopalnię wnioski. Np. ten dotyczący magazynowania odpadów po urobku na zwałowisku, które jest położone w pobliżu rzeki. – Wszystko, co dotyczy tego zakładu, również badania związane z jego oddziaływaniem na środowisko naturalne, jest w gestii Okręgowego Urzędu Górniczego w Krakowie – zaznacza inspektor Bryl. Mieszkańcy Osielca nie mogą też za bardzo liczyć na pomoc Starostwa Powiatowego w Suchej Beskidzkiej. Tak się bowiem składa, że we władzach powiatu pracuje wieloletni nadsztygar tej kopalni. Jan Woźny, wicestarosta suski, przyznaje, że z kamieniołomem jest związany, z przerwami, od 1974 roku i kiedyś zamierza tam wrócić. Trudno się, więc dziwić, że na pytanie, czy próbował interweniować w związku ze skargami mieszkańców,

odpowiada wymijająco,

że „do niego nikt się w tej sprawie nie zwracał”. Wicestarosta Woźny „bywa na spotkaniach z mieszkańcami powiatu suskiego”. „Nie przypomina sobie jednak”, żeby „ktoś poruszał ten temat”. W Okręgowym Urzędzie Górniczym w Krakowie najpierw odesłano nas do rzecznika Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Dopiero po interwencji Jolanty Talarczyk, rzecznik WUG, mogliśmy porozmawiać z dyrektorem Wojciechem Jeziorowskim, dyrektorem krakowskiego urzędu. Mój rozmówca przyznał, że do instytucji, którą kieruje, docierają skargi na działalność kamieniołomu w Osielcu. Twierdzi, że w maju tego roku przeprowadzono tam kontrolę. – Badano m.in. parametry skarp i zboczy, a także nasypu i stwierdzono, że są prawidłowe – informuje dyrektor Jeziorowski. Na temat zapylenia okolicy i jego skutków dla ludzi i środowiska nie chciał się wypowiadać. Odesłał nas do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Ryszard Listwan, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Krakowie, przypomniał sobie, że ten temat był poruszany już przed laty. Pociesza nas, że pył z kamieniołomu nie jest aż tak groźny dla zdrowia jak np. pochodzący z pieców węglowych. – Na pewno jest uciążliwy dla mieszkańców, ale na szczęście jest szybko wydalany przez organizm, w przeciwieństwie do pyłu węglowego, który zostaje we krwi – wyjaśnia dyr. Listwan. Obiecuje, że WIOŚ zajmie się tą sprawą, ale musi mieć „podkładkę” w postaci pisma od wójta Jordanowa. Wójt Jordanowa był w trakcie pisania tego tekstu na urlopie. Rafał Lubaszka, sekretarz gminy, zapewnia, że przekaże te słowa wójtowi. Z tego, co słyszał, kierownictwo kopalni w Osielcu nie może się dogadać z jednym z właścicieli działek, przez które przejeżdżają samochody do zakładu. – Kierownictwo zapewniło nas, że jeśli tylko się dogada, to zostanie wyasfaltowana droga dojazdowa i wybudowna myjnia dla samochodów. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa. Kamieniołom w Osielcu

jest tam „od zawsze”

– jak mówią mieszkańcy wsi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama