Nowy numer 43/2020 Archiwum

Geniusz z Salwatora

Nazywano go „jednym z geniuszów rodu ludzkiego”. Dzisiaj niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę ze znaczenia dzieła urodzonego w Krakowie historyka i historiozofa.


Feliks Koneczny urodził się 
1 listopada 1862 r. na krakowskim Kleparzu. W dzieciństwie nic nie zapowiadało, że będzie kiedyś wybitnym historykiem. Musiał opuścić mury szacownego Gimnazjum św. Anny (obecnie Liceum im. Nowodworskiego), gdyż otrzymał niedostateczne noty z łaciny, greki i... historii.

Potem ukończył jednak studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, uwieńczone w 1888 r. doktoratem. Szybko zdobył sobie uznanie w świecie naukowym pracami o średniowiecznej Litwie i „Dziejach Śląska” (było to pierwsze opracowanie na ten temat w języku polskim).
Przez ponad 20 lat pracował w Bibliotece Jagiellońskiej, nie mając szans na objęcie katedry uniwersyteckiej. Był jednak bardzo aktywny w wielu dziedzinach. Pisał cenione recenzje teatralne, książki i broszury historyczne dla ludu, jeździł z odczytami po kraju, redagował na wysokim poziomie miesięcznik „Świat słowiański”. W 1919 r. powołano go do wykładów w odrodzonym uniwersytecie w Wilnie (od 1920 r. był tam profesorem). Wykładał do 1929 r., gdy po przeniesieniu w stan spoczynku powrócił do Krakowa, do swojej willi przy ul. św. Bronisławy 18 na Salwatorze.


Czym jest cywilizacja?


Koneczny na emeryturze nie próżnował. Owocem jego wieloletnich prze-
myśleń na temat możliwości wykrycia prawidłowości w historii było wydane w 1935 r. dzieło „O wielości cywilizacyj”. Autor, na podstawie wieloletnich badań empirycznych, doszedł do oryginalnego i nowatorskiego wniosku, że dotychczasowe przeciwstawianie sobie pojęć „kultury” (obejmującej wytwory duchowej działalności człowieka) i „cywilizacji” (określającej materialno-techniczną stronę działalności człowieka) jest niezadowalające. Sformułował nową definicję: „Cywilizacja jest to metoda ustroju życia zbiorowego. Tak jest! Cywilizacja jest po prostu metodą”. Kultury narodowe zaś są odmianami danej cywilizacji. Podkreślając, że cywilizacji jest bardzo wiele, wyróżnił siedem głównych: chińską, żydowską, bramińską, turańską, arabską, bizantyńską i łacińską.
Za naturalną przewagę cywilizacji łacińskiej uważał prymat etyki nie tylko w życiu prywatnym, ale także publicznym. W innych się tego nie spotyka. Za żelazne prawo dziejowe autor „O wielości cywilizacyj” uznał twierdzenie, że „Nie można być cywilizowanym na dwa sposoby”. Wszelkie syntezy cywilizacyjne są więc niemożliwe, zaś sztuczne mieszanki powodują jedynie zamieszanie.


Wciąż niedoceniony


Koneczny nie przerwał pracy nawet w trudnych czasach okupacji niemieckiej. Powstają książki, gdzie rozwija tezy zawarte w „O wielości cywilizacyj”: „Prawa dziejowe”, „Cywilizacja bizantyńska”, „Cywilizacja żydowska”, „Państwo w cywilizacji łacińskiej”, „O ład w historii”.
Umarł 10 lutego 1949 r. w zupełnym zapomnieniu. Owo zapomnienie było tym dziwniejsze, że wartość prac naukowych zmarłego skłoniła prof. Arnolda Hilckmana z Moguncji do nazwania go „jednym z geniuszów rodu ludzkiego” i „najwybitniejszym przedstawicielem historiozofii”. Potem usiłował przypomnieć go Jędrzej Giertych, wydając na emigracji przemycane z kraju maszynopisy jego prac. Wydał on również anglojęzyczny przekład dzieła „O wielości cywilizacyj”, z bardzo pochlebnymi przedmowami profesorów Arnolda Hilckmana i Arnolda Toynbee’ego. Chwalili go także Paweł Jasienica i Jerzy Braun (który znaczenie jego prac dla nauki światowej porównał do prac Mikołaja Kopernika i Pawła Włodkowica). Dopiero jednak lata 90. ub. wieku przyniosły prawdziwy renesans zainteresowania twórczością geniusza z krakowskiego Salwatora. Wielokrotnie podkreślano, że przedstawiony przez niego personalistyczny model cywilizacji łacińskiej jest zbieżny z modelem społeczeństwa obywatelskiego.
– To człowiek rangi Toyn-
bee’ego i Spenglera, a u nas wciąż się go nie docenia – mówi prof. Piotr Biliński, historyk, biograf Konecznego, szef Zakładu Teorii i Historii Badań Kulturowych UJ.
Koneczny ma w Krakowie ulicę swojego imienia. – Wydaje się, że dzisiaj, w 150. rocznicę urodzin zapomnianego uczonego, najlepszym pomnikiem, jaki możemy mu wystawić, jest sięgnięcie po jego książki. Również te popularne, jak choćby „Święci w dziejach narodu polskiego” czy „Dzieje polskie opowiedziane dla młodzieży” – mówi dr Jarosław Szarek, historyk z krakowskiego IPN.
W tej ostatniej napisał: „Odzyskanie niepodległości ułatwia nam wszelką pracę, ale też nakłada na nas jeszcze większe obowiązki. Teraz nie ma wymówki, że czegoś nie da się robić. Wolno wszystko, co dobre, wolno jawnie pracować dla Polski, a więc pracujmy. Uczmy się, ażeby umieć dobrze pracować; pracujmy, żeby innym potem naukę ułatwić. A przede wszystkim pamiętajmy o jednym: niepodległość odzyskać nie było łatwo, a utrzymać ją zdołamy tylko, nie szczędząc Ojczyźnie niczego. Bądź ofiarny na cele narodowe, a staraj się, byś całym swym życiem był Polsce przydatny. Ucz się! Pracuj! Nieuki i nieroby mogą zawsze przywieść Ojczyznę do ruiny...”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama