Nowy numer 32/2020 Archiwum

Lài znaczy jaśmin

W dzień Wniebowzięcia NMP zmarła w Krakowie Maria Teresa Trân Thi Lài-Wilkanowicz, Wietnamka z urodzenia, Polka z wyboru.


Urodziła się w 1929 roku w Than Phu w Wietnamie, w rodzinie katolickiej, mocno związanej z Kościołem; w przeszłości jej przodkowie oddawali życie za wiarę. Ojciec był mandarynem, wysokim urzędnikiem państwowym, potem więźniem politycznym, a po upadku reżimu Ngô Đình Diê.ma – kandydatem na prezydenta Wietnamu Południowego; matkę łączyły więzy pokrewieństwa z ostatnią wietnamską cesarzową.


Maria Teresa Trân Thi Lài (imię Lài znaczy jaśmin) studiowała literaturę wietnamską i francuską na uniwersytecie w Sajgonie, a potem filologię romańską w Paryżu. W Wietnamie pracowała jako nauczycielka języka francuskiego; dała się też poznać jako działaczka katolicka, szczególnie zainteresowana problematyką społeczną. Była m.in. koordynatorką Międzynarodowej Federacji Intelektualistów Katolickich „Pax Romana” na Azję Południowo-Wschodnią oraz – gdy mieszkała w Paryżu – reprezentowała „Pax Romana” przy UNESCO. Jako przedstawicielka wietnamskich organizacji katolickich brała udział w kongresach federacji w San Salvador (1957) i Manili (1959) oraz w kongresie apostolstwa świeckich w Rzymie (1957). W drodze do Salwadoru poznała młodego polskiego działacza katolickiego Stefana Wilkanowicza, który 7 lat później został jej mężem.


Pobrali się – po licznych perturbacjach o charakterze politycznym (m.in. trudności z paszportem i wizą) – w 1964 roku w Warszawie. Zamieszkali w Krakowie, gdzie na świat przyszły ich dwie córki – Marzena i Katarzyna. Pani Teresa zajmowała się przede wszystkim domem, będąc ogromnym wsparciem dla męża, który dzięki niej mógł rozwinąć szeroką działalność społeczną. Żeby podreperować budżet rodzinny (i nie stracić kontaktu z językiem), udzielała dzieciom znajomych lekcji francuskiego i pracowała jako tłumaczka, przełożyła m.in. „Znak sprzeciwu” kard. Karola Wojtyły (na francuski) i „Dzienniczek” s. Faustyny (na wietnamski). W tym charakterze współpracowała także z miesięcznikiem „Znak”. Działała również społecznie, angażując się osobiście (a nie tylko za pośrednictwem męża) w dialog polsko-żydowski i szeroko pojęty dialog międzykulturowy. Dopiero po 27 latach życia w Polsce, w 1991 roku, otrzymała polskie obywatelstwo.
W roku 2004 wydała autobiografię „Z Wietnamu do Polski. Opowieść córki mandaryna”. W zakończeniu tej niezwykłej książki napisała: „Moja ludzka przygoda (...) otwarła mnie na przestrzeń uniwersalną, ofiarowała możliwość poznania różnorodności świata, nie tłumiąc tęsknoty za krajem ojczystym, pozwalając dochować wierności ludziom i rzeczom, z którymi związało mnie moje urodzenie. Przygoda ta dała mi przekonanie, że otrzymałam skarb – wolność myślenia i widzenia świata z wielu stron”.


Przyjaciele i rodzina pożegna
li Marię Teresę Trân Thi Lài-Wilkanowicz 21 sierpnia podczas Mszy św. w kościele benedyktynów w Tyńcu, a potem na miejscowym cmentarzu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama