Tramwaje dowoziły pasażerów pod kościół norbertanek na Zwierzyńcu. Nieprzerwanym potokiem wspinali się potem na wzgórze św. Bronisławy, gdzie rozciąga się malowniczo cmentarz parafialny.
Jest tutaj pochowanych wielu wybitnych uczonych, artystów i duchownych. Światła pamięci paliły się m.in. na grobach: „radosnego biskupa” Albina Małysiaka, ks. Ferdynanda Machaya, proboszcza Mariackiego, prof. Feliksa Konecznego, historyka i historiozofa, Wincentego Lutosławskiego, pisarzy: Stanisława Lema i Stanisława Vincenza, malarza Zbysława Maciejewskiego.
- Zaglądnęliśmy tu dziś wraz z żoną, do zmarłych przyjaciół: Józefa Radwana, wspaniałego dyrygenta i wykładowcy oraz Leszka Wernera, wirtuoza organów, profesora krakowskiej Akademii Muzycznej - powiedział prof. Stanisław Galoński, dyrygent, szef Festiwalu „Muzyka w Starym Krakowie”
- Jako miłośnik Huculszczyzny, wspinam się często na wzgórze św. Bronisławy, by pomedytować przy grobie Stanisława Vincenza, autora epopei huculskiej „Na wysokiej połoninie”. Szkoda tylko, że zmarł w tym roku Roman Kumłyk, wspaniały muzyk huculski, szefujący kapeli „Czeremosz”. Gdy przyjeżdżał do Krakowa, grał zawsze wraz z „Czeremoszem” nad grobem Vincenza - powiedział z kolei Zbigniew Suflita, krakowski konserwator dzieł sztuki.
Wiele osób wracając, zagląda również na cmentarzyk przy znajdującym się poniżej kościele Najświętszego Salwatora.
- To najstarszy cmentarz na krakowskim Zwierzyńcu, pierwszy cmentarz parafialny. Zachowało się nieco XIX wiecznych nagrobków i epitafiów. Bez wątpienia spoczywają tu także parafianie zmarli w dawniejszych wiekach. Kościół istniał bowiem na pewno już w XII wieku, a do początków XVIII wieku zmarłych chowano na cmentarzach przykościelnych - mówi Jan Malik, rodowity mieszkaniec Zwierzyńca, artysta muzyk, plastyk. Wraz z żoną Anną wystawiają swe rzeźby w galerii obok kościoła.










