Nowy numer 2/2021 Archiwum

Leczyli chorych na wszytek

U krakowskich zakonników zachowały się unikatowe „Księgi chorych” dokumentujące zabiegi medyczne w ich dawnym szpitalu. Trwa konserwacja najcenniejszych z nich.

To najstarsza w Polsce i Europie szczegółowa dokumentacja medyczna. Konserwator Ewa Pietrzak, znana m.in. z renowacji rękopisów Archiwum Kapituły Metropolitalnej na Wawelu, przywraca do dawnej świetności pięć tomów „Ksiąg chorych” z lat 1628–1773, pochodzących z bonifraterskich konwentów i szpitali w Krakowie, Lublinie i Zebrzydowicach. – Trzy z nich dokumentują leczenie w latach 1657–1715 w dawnym krakowskim szpitalu bonifratrów św. Urszuli. Są bezcennym źródłem dla dziejów szpitalnictwa – mówi Marek Bebak, archiwista, muzykolog i chórmistrz, opiekujący się zbiorami Biblioteki i Archiwum Bonifratrów w Krakowie.

Febris, duszność i defenancyja

Członkowie Zakonu Braci Miłosierdzia, potocznie zwani bonifratrami (od łacińskiego Boni Fratres – „Dobrzy Bracia”), pojawili się w Krakowie w 1609 roku. Fundatorem ich klasztoru został Walerian Montelupi-Tamburini ze znanej krakowskiej rodziny kupieckiej pochodzenia włoskiego. Ofiarował na ten cel swój dom u zbiegu ulic św. Jana i Rogackiej (obecnie św. Marka). Po przebudowie powstały tu kościół św. Urszuli oraz klasztor i szpital. Leczono tu ubogich do początków XIX wieku. Potem, ze względu na duże zniszczenie budynków, bonifratrzy przenieśli się do budynków po zakonie trynitarzy u zbiegu ulic Krakowskiej i Trynitarskiej. Są tam i leczą do dziś. – Dawne szpitale były raczej przytułkami dla ubogich. Dopiero bonifratrzy zaczęli zakładać szpitale z prawdziwego zdarzenia, gdzie zajmowano się leczeniem. Do tego przyjęto zasadę przeznaczania jednego łóżka dla jednego chorego, co wcześniej nie było oczywiste. W „Księgach chorych” prócz nazwisk osób przyjmowanych do szpitala notowano także ich wiek, pochodzenie, zawód, opis przypadłości chorobowej, stan zamożności i wyznanie. Dzięki temu możemy poznać m.in. dawną terminologię medyczną – wyjaśnia M. Bebak. Zbadał on bonifraterskie „Księgi chorych” także pod kątem leczonych muzyków. Nie spotyka się wśród nich nazwisk znanych kompozytorów i wykonawców. – U bonifratrów leczono bowiem ubogich. Znani muzycy, związani z katedrą wawelską czy dworem królewskim, byli zaś leczeni przez wybitnych lekarzy z Uniwersytetu Krakowskiego – mówi M. Bebak. Ubodzy muzycy mieli rozmaite przypadłości. Marcin Głoskowicz, psałterzysta z Wawelu, był „chory na duszność i na wszystkie członki prawe”, zaś mający 25 lat Walenty Bolarski był po prostu „chory na wszytek”. W „Księdze chorych” z lat 1775–1796, niepoddanej jeszcze konserwacji, można znaleźć z kolei m.in. następujące wpisy: „Jan Kędrzak, lokaj, rodem z Żarek, lat maiący 28, z rodziców Jana i Reginy, febris, odzienie mizerne, bez pieniędzy, katolik”, „Stanisław Gylanowicz, zarobnik, rodem z Krakowa, lat maiący 59, z rodziców Bartłomieja i Reginy, defenancyja i słabość, odzienie mizerne, bez pieniędzy, katolik”, „Ignacy Kurkowski, grzebieniarz, rodem z Krakowa, lat maiący 30, z rodziców Jakuba i Agnieszki, chory na dyzenterię, odzienie mizerne”. Przy nazwisku Kurkowskiego nakreślono krzyżyk, co oznacza, że zmarł w szpitalu. „Księgi chorych” trafiły już do obiegu naukowego. Stały się m.in. podstawą pracy doktorskiej „Szpital bonifratrów w Krakowie w XVII i XVIII wieku”, którą napisała Helena Komarynska, poprzednia bibliotekarka bonifratrów.

Archiwa kryją perły

Prace konserwatorskie zostały dofinansowane kwotą 72 tys. zł przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Odnowione księgi zostaną zaprezentowane w grudniu na specjalnym pokazie. To jednak niejedyne rękopiśmienne i książkowe skarby, jakie posiadają Biblioteka i Archiwum Bonifratrów, mieszczące się w klasztorze przy ul. Krakowskiej 48. – Przejęliśmy zbiory zarówno dawnego konwentu i szpitala św. Urszuli, jak i klasztoru trynitarzy, w którym bonifratrzy znaleźli się w XIX wieku. Wśród naszych rękopisów są zarówno „Księgi chorych”, jak i inwentarze. Najstarszy inwentarz konwentu krakowskiego pochodzi z 1615 r. – opowiada M. Bebak. Biblioteka bonifraterska posiada także 1876 starodruków, czyli książek wydanych przed rokiem 1800. – Mamy jeden inkunabuł, księgę kazań wydaną przed rokiem 1500 oraz książki z superekslibrisami, czyli znakami własnościowymi wytłoczonymi w skórze opraw. Wydana w 1558 r. hiszpańska książeczka z przysłowiami św. Ignacego należała niegdyś do biblioteki króla Zygmunta III. Odkryliśmy to dopiero w ub. roku. Pochodzi z biblioteki trynitarzy. Inne superekslibrisy wskazują na pochodzenie z bibliotek znanych biskupów Piotra Gembickiego i Jana Andrzeja Próchnickiego – mówi krakowski archiwista. Pracuje on w bibliotece od listopada 2011 roku. Jest teraz doktorantem na Wydziale Historycznym UJ. Pisze pracę o działającym w I poł. XVIII w. w Krakowie kompozytorze Franciszku Liliusie. Był kapelmistrzem w katedrze na Wawelu. Uchodzi on za najwybitniejszego kompozytora w Polsce I poł. XVII wieku. – Opracowuję monografię na jego temat i przygotowuję pełną edycję jego utworów. Mówię niekiedy pół żartem, że bibliotekarzem u bonifratrów zostałem chyba dlatego, by w rezultacie odnaleźć tu książkę, która prawdopodobnie należała niegdyś do Franciszka Liliusa – śmieje się Marek Bebak. Bonifratrzy nie chcą trzymać swoich skarbów pod korcem. Kosztem 25 tys. zł wyremontowali magazyn mieszczący najstarsze zbiory, kupili aparaturę specjalistyczną i sfinansowali dezynsekcję zbiorów. – Może kiedyś powstanie w konwencie nowoczesne Muzeum Lecznictwa Bonifratrów? To jednak na razie melodia przyszłości. Takie przedsięwzięcie wymaga bowiem wielkich nakładów finansowych – wyjaśnia M. Bebak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama