Nowy numer 48/2020 Archiwum

Góralskie "tak" i "nie" dla uchodźców przejdź do galerii

Z jednej strony hasła: "Nie dla islamizacji Podhala" i "Szkoła to nie obóz dla uchodźców", z drugiej zawołania: "Posłuchajcie papieża Franciszka" czy "Pusty talerz przy wigilijnym stole w tym roku się przyda". Gorąca atmosfera w poniedziałkowe popołudnie panowała przy Urzędzie Gminy w Kościelisku.

Wojciech Cieślak, przewodniczący Społecznego Komitetu Stop Nielegalnym Imigrantom podkreślał, że Polska może na inne sposoby pomóc uchodźcom, wskazał m.in. na pomoc finansową. Głos zabrał także kandydat na posła z partii KORWIN Andrzej Skupień z Białego Dunajca. - To jest poważny problem. Zdobyłem tytuł inżyniera we Francji, widziałem co tam się dzieje, jak islamiści atakują wyznawców wszystkich religii. Są rejony we Francji, gdzie nie można wyjść spokojnie wieczorem na ulicę - mówił A. Skupień.

Wielokrotnie głos zabierał także Narcyz Sadłoń, znany lekarz i samorządowiec mieszkający w Kościelisku. - My nie jesteśmy przeciwko emigrantom, my nie jesteśmy przeciwko pomocy. Jednak ona musi mieć jakieś warunki, musi być zgodna z kulturą i naszymi możliwościami - zaznaczył N. Sadłoń. 

Pod Urząd Gminy w Kościelisku przyjechali też mieszkańcy gminy Kościelisko i Zakopanego, którzy chcą przyjąć w swoich domach, ale także na Podhalu uchodźców. Wielu z nich miało naklejki: "Uchodźcy mile widziani". Grupa zwolenników przyjęcia uchodźców przyprowadziła pod urząd także swoje dzieci. 

Zamieszanie wokół przyjęcia uchodźców w gminie Kościelisko wzięło się stąd, że wójt Bohdan Pitoń w wywiadzie prasowym wyraził chęć przyjęcia (z wykorzystaniem sal gimnastycznych) w szkołach gminnych matek z dziećmi. W wydanym dziś oświadczeniu stwierdził, że jego słowa zostały zmanipulowane. Stojący pod urzędem gminy mieszkańcy zwracali się kilkakrotnie w stronę budynku, aby wójt wyszedł do nich i potwierdził osobiście, iż nie ma jego zgody na przyjazd uchodźców na Podhale. Mimo kilku prób wejścia na teren budynku gminy i wywoływania wójta, do rozmowy mieszkańców z Bohdanem Pitoniem nie doszło. 

Wśród protestujących była też grupa dorosłych mężczyzn ubranych w dresowe bluzy z orłem. Ich twarze były zasłonięte. Byli też działacze podhalańskiego oddziału ONR. 

Osoby zgromadzone przy urzędzie mogły podpisać się pod protestem przyjmowania w Polsce nielegalnych uchodźców. - Jestem stąd, ale pracuję w Holandii. Widziałem obozy z uchodźcami, oni kradną wszystko co zobaczą, dewastują miasteczka. Widziałem to na własne oczy - mówił jeden z młodych górali do wszystkich zebranych. 

Doszło też do ostrej wymiany zdań między zwolennikami i przeciwnikami przyjęcia uchodźców na Podhalu. Jednak po ponad godzinie wszyscy rozeszli się do swoich domów. Teren w pobliżu zabezpieczała policja. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama