Nowy numer 48/2020 Archiwum

Betlejem na placach świata

Bożonarodzeniowa tradycja. Od 20 lat uczniowie i profesorowie z „Kenara” rzeźbią i strugają, by powstała wyjątkowa, europejska Święta Rodzina.

Tym razem w okresie świąteczno-noworocznym szopkę przygotowaną przez uczniów i nauczycieli z Liceum Plastycznego im. Antoniego Kenara w Zakopanem można podziwiać na dworcu kolejowym w Stuttgarcie. Powstała ona na zamówienie Stowarzyszenia Polskiego w Niemczech, które jest koordynatorem projektu od wielu lat. Do tej pory najwięcej szopek wykonanych w „Kenarze” stanęło właśnie u naszych zachodnich sąsiadów. – Tradycja szopek związana jest z przestrzenią publiczną od samego początku. Wystawione na dworcach czy lotniskach, a więc na placach świata, mają przy tym niekończącym się „świątecznym shoppingu” przypominać, czym tak naprawdę są święta Bożego Narodzenia. Chodzi o ideę, że stało coś się wielkiego – mówi Andrzej Mrowca, licealny profesor z „Kenara”.

– Nasze szopki to jakby zaprezentowanie Ewangelii w świecie. Niosą one bowiem ze sobą przesłanie mówiące: „A Słowo ciałem się stało” – dodaje Janusz Jędrzejowski, zakopiański artysta rzeźbiarz, na co dzień także profesor w szkole plastycznej. A. Mrowca i J. Jędrzejowski od kilku lat zaangażowani są w projekt drewnianej szopki.

U papieża i prezydenta

Co roku projekt ma inną nazwę, dlatego w Szopce Europejskiej zawsze pojawiają się dodatkowe postacie. Byli uchodźcy, kobiety świata, a nawet Mały Książę. W tym roku obok Najświętszej Rodziny stanęli: Piotr Skarga, Marcin Luter King i Bartolomé de Las Casas. – Łączy ich obrona praw człowieka, o którą walczyli i zabiegali, gdy chodzili po tym świecie – wyjaśnia J. Jędrzejowski. Zwykle każdy projekt jest konsultowany z katechetą. – Tylko raz zdarzyła nam się sytuacja, że postanowiliśmy obok Najświętszej Rodziny postawić – zamiast Trzech Króli – Trzech Zbójników. Katecheta odesłał nas wtedy do wyższych instancji, do których ostatecznie nie dotarliśmy. Zresztą wyjątkowo trudno rzeźbiło się tych zbójników – śmieją się pedagodzy z „Kenara”. Zazwyczaj na powstanie wszystkich postaci szopkowych czasu jest bardzo mało. Tylko część prac odbywa się bowiem w ramach lekcji i warsztatów. – Tym razem koledzy wyjątkowo mnie oszczędzali. Często to były soboty albo praca do późnego popołudnia w ciągu tygodnia, aby wszystko się udało i było na czas – mówi Ewa Ros, nauczycielka, która nad projektem pracowała dopiero drugi raz. To w jej szkolnej pracowni i pod jej czujnym okiem uczniowie rzeźbili m.in. Dzieciątko i postacie związane z obroną praw człowieka. W ciągu 20 lat zdarzyło się, że drewniana szopka trafiła raz – ale w wersji miniaturowej – do papieża Jana Pawła II, a w ostatnim roku zagościła w Pałacu Prezydenckim.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama