Nowy numer 3/2021 Archiwum

Przyprowadził mnie Jan Paweł II

Gdy abp Stanisław Dziwisz obejmował archidiecezję krakowską, wiele osób zastanawiało się, jakim będzie pasterzem i co przywiezie do Krakowa ze szkoły papieża Polaka, w której kształcił się przez 40 lat. Czas znaleźć na to odpowiedź.

Ingres nowego metropolity do katedry na Wawelu odbył się 27 sierpnia 2005 r., a uczestniczyło w nim ponad 100 biskupów z całego świata. Ten fakt dawał do zrozumienia, że przychodzi on do diecezji, w której kiedyś pasterzował kard. Karol Wojtyła, z wielkim kredytem zaufania. Świadczyły też o tym tłumy, które zebrały się na Mszy św. na Rynku Głównym. Arcybiskupa Dziwisza powitało owacyjnie ponad 70 tys. uczestników Eucharystii. Wszyscy widzieli w nim pasterza, który wzrastał duchowo przy największym z Polaków. Mówili też, że Kraków dostał biskupa najlepszego z możliwych, który będzie sprawował swój urząd „w duchu Jana Pawła”.

Nie lękajcie się!

Arcybiskup Dziwisz potwierdził te przypuszczenia w kazaniu, jakie wygłosił podczas ingresu. „Dziś staję przed wami jako wasz brat, ale również z woli Jezusa Chrystusa jako wasz pasterz. (...) Z woli Ojca Świętego Benedykta XVI mam być kolejnym ogniwem tego już przeszło 1000-letniego łańcucha apostolskiej sukcesji w Kościele krakowskim. Proszę was, módlcie się, bym był – jak pisał Jan Paweł II – »ogniwem mocnym«” – mówił, zwracając się do wiernych reprezentujących wszystkie stany i grupy tworzące Kościół krakowski. „Chciałbym, abyśmy razem służyli tej wspólnej sprawie, jaką jest człowiek, jego godność i niezbywalne prawa, troszcząc się o dobro duchowe i materialne naszych braci i sióstr. Pragnę przypomnieć słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który wzywał, by ludzie polityki i wszyscy odpowiedzialni za sprawy społeczne byli ludźmi sumienia, by kierowali się dobrem każdego człowieka, w szczególności tego, który sam nie potrafi się obronić” – mówił metropolita do tych, którzy rządzili wówczas Krakowem, Małopolską i całym krajem. Chorych prosił z kolei, by swoją ofiarą i modlitwą wspierali jego posługę w diecezji krakowskiej. Rodziny i młodzież zawierzył Matce Bożej Kalwaryjskiej, a do studentów i ludzi nauki apelował, by byli ludźmi bogatymi w Bożą mądrość. Kard. Dziwisz podziękował też za wysiłek ludziom pracy, a powierzając ich Bogu, wyraził nadzieję, że zostanie rozwiązany problem emigracji za chlebem. Nowy metropolita prosił wreszcie kapłanów i osoby konsekrowane, by wspólnie z nim brali odpowiedzialność za głoszenie Ewangelii. Arcybiskup Dziwisz zapewnił w końcu, że z pokorą podejmie się głoszenia orędzia o Bożym miłosierdziu i wyznał, że wierzy, iż to Jan Paweł II z wysokości nieba przyprowadził go do Krakowa. „Ufam, że weźmie mnie za rękę i będzie prowadził. On mówi dziś do mnie i do każdego z was: »W górę serca! Nie lękajcie się!«”.

Kościół jest tylko jeden

Kardynał Dziwisz (kreacja kardynalska odbyła się w marcu 2006 r.) przybył do Polski objąć jedną z najważniejszych diecezji w czasie, gdy dokonywały się u nas ważne przemiany polityczne. Było to bowiem zaledwie kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi (wrzesień 2005 r.) i prezydenckimi (październik 2005 r.). Decyzją Polaków, po 10 latach urzędowania postkomunistycznego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, stery w kraju objął prawicowy Lech Kaczyński. Również nowy rząd okazał się prawicowy. W związku z tym, że głos biskupa krakowskiego zawsze się liczył, gdy Polacy oczekiwali moralnej oceny bieżących wydarzeń, nowy metropolita musiał zmierzyć się z wejściem na scenę polityczną – czy tego chciał, czy nie. Co więcej, różni politycy próbowali zawłaszczyć wizerunek kardynała tylko dla siebie. Ten jednak cały czas zachowywał dystans i powtarzał, że nie ma czegoś takiego jak Kościół łagiewnicki i toruński. Kościół jest bowiem tylko jeden – Chrystusowy. Kardynał starał się również nie dawać do zrozumienia, że jest zwolennikiem którejś z partii politycznych, co było potrzebne zwłaszcza wtedy, kiedy nie doszło do utworzenia rządu złożonego z przedstawicieli PO i PiS. Wtedy dał się poznać jako pasterz, który nawoływał, by politycy porozumieli się ponad podziałami. Mówił m.in., że Polska jest większą wartością niż wszystko to, co wynika z przynależności partyjnej. Jego głos był jednak niechętnie słuchany.

Ocalić dzieło JPII

Od początku pasterskiej posługi kard. Dziwisza w Krakowie było jasne, że będzie się starał, by dzieło i myśl Jana Pawła II ocalić od zapomnienia dla przyszłych pokoleń i by był on nieśmiertelny w myślach i sercach Polaków. Mówił nawet o sobie, że jest strażnikiem całej spuścizny, jaką pozostawił Ojciec Święty. Właśnie ta myśl przyświecała mu, gdy zgodził się, by powstały najpierw książka „Świadectwo” (napisał ją we współpracy z Gian Franco Svidercoschim), a później film o tym samym tytule. Kardynał Dziwisz mówił wtedy, że Ojciec Święty Jan Paweł II wart jest tego, by o nim mówić i przybliżać tym, którzy go nie znają, bo urodzili się już po jego śmierci. Co ważne, metropolita krakowski postanowił cały dochód z książki i filmu przeznaczyć na budowę Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”. Zostało ono erygowane w styczniu 2006 r., a kamień węgielny na Białych Morzach wmurowano 23 października 2010 r. Od tego momentu kard. Dziwisz stał się patronem jednego z najważniejszych dzieł, jakie dokonały się w naszej archidiecezji za czasów jego urzędowania.

Od początku dojrzewała też w nim myśl, aby centrum stało się nowym ośrodkiem duchowym na mapie Krakowa, Polski i świata oraz aby było to miejsce, w którym ludzie będą mogli nie tylko modlić się przez wstawiennictwo papieża, kandydata na ołtarze, ale również poznawać jego duchowy testament. O tym, że kult Jana Pawła II rozwija się w centrum, świadczy m.in. wielka liczba kartek i listów zostawianych przy płycie nagrobnej Jana Pawła II oraz intencji zamawianych Mszy św. Wielkim zainteresowaniem cieszą się też Eucharystie odprawiane każdego 22. dnia miesiąca z udziałem kilku dekanatów diecezji. Warto dodać, że kiedy kard. Dziwisz 16 października br. konsekrował sanktuarium św. Jana Pawła II w Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”, miało się wrażenie, że spina on klamrą wszystkie swoje wysiłki z poprzednich lat, a ten dzień jest dla niego jednym z najważniejszych. Podczas Mszy św. z udziałem wiernych z całej Polski (z premier RP Beatą Szydło na czele) wyjaśnił też, czym to centrum ma być dla pielgrzymów. Oddając sanktuarium na własność Bogu, chciał, by stało się ono nie tylko miejscem szczególnej pamięci o Janie Pawle II, ale przede wszystkim miejscem spotkania człowieka ze Stwórcą i Zbawicielem, w którym z głębi każdego serca nieustannie będzie się wznosił hymn uwielbienia Boskiego Majestatu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama