Nowy numer 3/2021 Archiwum

Lepsze towarzystwo

Pewnie niewielu krakowian zdaje sobie sprawę, czym jest stowarzyszenie, z którym dwa wielkie muzea krakowskie podpisały niedawno umowę o współpracy.

Członkowie Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa będą mogli na mocy tej umowy bezpłatnie zwiedzać wystawy w gmachach głównych i wszystkich oddziałach Muzeum Narodowego w Krakowie oraz Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. – Aby zrozumieć genezę podpisania tego porozumienia, musimy przenieść się 120 lat wstecz. W styczniu 1897 r. odbyło się pierwsze walne założycielskie zgromadzenie naszego towarzystwa. Wzięli w nim udział jego współzałożyciele, m.in. prof. Władysław Łuszczkiewicz, pierwszy dyrektor Muzeum Narodowego, prof. Stanisław Krzyżanowski, historyk, Adam Chmiel, dyrektor Archiwum Miejskiego, prof. Marian Sokołowski, historyk sztuki, Stanisław Tomkowicz, jeden z ojców krakowskiej szkoły konserwacji zabytków, Zygmunt Hendel, architekt, i wreszcie Stanisław Wyspiański, który chwałę Krakowa głosił pędzlem i piórem.

Od tej pory aż do dziś towarzystwo grupuje grono obywateli, którzy nie tylko kochają Kraków, ale mają również o nim coś do powiedzenia. Dlatego jestem ujęty tym, że tak zasłużone instytucje muzealne zdecydowały się zacieśnić współpracę z nami – mówi prof. Jacek Purchla, historyk sztuki, znawca dziedzictwa kulturowego, prezes TMHiZK, dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie, przewodniczący Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO w Paryżu. Przez 120 lat swojego istnienia towarzystwo kierowało się wytycznymi, które na wspomnianym zebraniu założycielskim wyłożył prof. Krzyżanowski. „Pragniemy, aby ta niewyczerpana skarbnica pamięci, jaką jest Kraków, była coraz lepiej poznawaną i ocenianą przez krakowskie społeczeństwo, które jest jej spadkobiercą i stróżem. Korzyść ma być udziałem całego narodu, ale obowiązek spoczywa na tych, którzy uchem swoim łowią dźwięk Zygmuntowskiego dzwonu, których budzi co dnia hejnał mariackiej wieżycy. (...) Chcielibyśmy przypatrzeć się ludziom, którzy przed kilku wiekami myśleli i czuli na krakowskim zamku, w pałacach panów, duchownych i świeckich, w dawnym magistracie, w bankierskich kantorach, za ladą sklepową i za warsztatem rzemieślnika. Rozproszone próby i starania będzie Towarzystwo usiłowało zestrzelić w jedno ognisko i pracować dla starego Krakowa” – mówił w 1897 r. wybitny historyk. Krakowianie i turyści przemierzający codziennie ulice miasta nie zdają sobie sprawy, że wiele oglądanych przez nich zabytków już by nie istniało, nie byłoby starannie odrestaurowanych, gdyby nie grono szacownych panów, którzy pod koniec XIX w. założyli TMHiZK. Wiedza o Krakowie byłaby niepełna bez wydanych przez towarzystwo ponad 160 tomów „Biblioteki Krakowskiej” oraz 82 tomów „Rocznika Krakowskiego”.

Nie spuszczali oka z zabytków

Towarzystwo, którego siedzibą jest kamienica przy ul. św. Jana 12, ofiarowana przed wojną przez Klemensa Bąkowskiego, upominało się m.in. o los zabytków sakralnych. W latach 30. XX w. uchroniło przed zburzeniem drewnianą kaplicę św. Małgorzaty na Salwatorze. Głośnym echem odbiła się w okresie międzywojennym sprawa dzieł sztuki z klasztoru augustianów na Kazimierzu. – Gdy zakonnikom nie udało się sprzedać gruntów, z których dochód miał pójść na odnowę ogromnego kompleksu klasztornego, przystali na sprzedaż do warszawskiego Muzeum Narodowego 16 średniowiecznych obrazów przedstawiających Mękę Pańską oraz XVI-wiecznego obrazu św. Jana Jałmużnika. Fakt, że krakowskie pamiątki mogłyby się znaleźć na Mazowszu, rozjuszył krakowian. Towarzystwo doprowadziło do storpedowania tej transakcji. Obrazy pozostały pod Wawelem, kupione do zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. Można je dzisiaj oglądać na stałej wystawie w Pałacu Biskupa Erazma Ciołka, oddziale MNK – przypomina Jarosław P. Kazubowski, krakowski historyk sztuki i publicysta. Po wojnie upominanie się o zabytki sakralne było znacznie trudniejsze, ale i wtedy tego nie zaniechano. W serii „Biblioteka Krakowska” ukazały się m.in. prace Romualda Gustawa o klasztorze i kościele bernardynek, Jana Pasiecznika o kościele i klasztorze reformatów, Michała Rożka o katedrze wawelskiej w XVII wieku i ks. Jerzego Paszendy o kościele św. Barbary i jezuickim domu zakonnym przy Małym Rynku. W 1987 r., dzięki zabiegom towarzystwa, udało się umieścić na powrót krucyfiks na domu „Pod Krzyżem” przy ul. Szpitalnej. Zdjęto go w 1960 r. pod pretekstem konserwacji. „W rzeczywistości chodziło o usunięcie z bardzo uczęszczanej trasy turystycznej symbolu religijnego” – przypomniał prof. Wiesław Bieńkowski w książce „Strażnicy dziejów miasta narodowej pamięci”. Bardzo ważna częścią towarzystwa jest również Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego. Przez wiele lat z organizacją był związany także Komitet Kopca Kościuszki.

Kochają wszystko, co krakowskie

Towarzystwo kultywuje i propaguje obyczaje krakowskie. Pod jego egidą odbywał się przez wiele lat przemarsz Lajkonika, członkowie towarzystwa zainicjowali konkursy szopek krakowskich, zaś Władysław Bogatyński wymyślił obchody Dni Krakowa. Ciekawą formą utrwalania związków mieszkańców z miastem był również konkurs fotograficzny „Ocalić od zapomnienia”. – Ogłoszony w 1977 roku i organizowany przez kolejnych 25 lat miał trzech ojców, to znaczy: prof. Wiesława Bieńkowskiego, ówczesnego prezesa TMHiZK, prof. Janusza Bogdanowskiego, inicjatora konkursu, przewodniczącego Komisji Konserwatorskiej Towarzystwa, oraz Leszka Dziedzica, artystę fotografa. Kto pamięta siermiężne lata fotografii, szczególnie amatorskiej, końca lat 70., to również dzisiaj może uznać pomysł konkursu za dość szalony. A jednak ambitni fotografowie amatorzy, którzy nosili w sobie miłość do miasta, dla których Kraków był najlepszą szkołą historii, wyruszyli w miasto, poszukując tematów zarówno atrakcyjnych, jak i ciekawych, dbając o pokazanie ich zgodnie z kunsztem fotografii i estetyki – wspomina dr Jerzy Duda, komisarz konkursu od 1992 r. – W corocznych edycjach brało udział od 15 do 30 uczestników, którzy nadsyłali od 180 do 320 fotografii, chociaż były „lata chude”, w których uczestniczyło 7 fotografów ze 120 zdjęciami – dodaje J. Duda. Przez ponad 30 lat towarzystwem kierował prof. Jerzy Wyrozumski, historyk z UJ. Obecnie miłośnikom dawnego Krakowa szefuje prof. Purchla. Zamierza odmłodzić szeregi towarzystwa. – Bardzo mi zależy na tym, żeby młodzi zapisywali się w nasze szeregi. Zachętą będzie m.in. wspomniany bezpłatny wstęp na wystawy w muzeach krakowskich. Symbolem połączenia tradycji z nowoczesnością będą wprowadzone rychło nasze nowe legitymacje członkowskie. Wykonane z plastiku, formatu karty kredytowej, z hologramem ułatwią wstęp do muzeów. Nawiązaniem do tradycji będzie umieszczony na nich znak towarzystwa, zaprojektowany przez S. Wyspiańskiego – zapowiada prof. Purchla. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama