Nowy numer 39/2020 Archiwum

Od Kazimierza do Kazimierza

Orzeł biały z czasów króla Kazimierza Wielkiego nad wejściem do katedry wawelskiej symbolizuje nie tylko patronat monarchy nad świątynią. Jest również symbolem rozkwitu Królestwa Polskiego, który zaczął się w czasach tego władcy. O złotych latach „Królestwa zwycięskiego orła” w okresie 1340–1468 pisze w kolejnej księdze prof. Andrzej Nowak.

Autor na kilkuset stronach przedstawia fenomen stawania się Królestwa Polskiego w czasach od Kazimierza Wielkiego do Kazimierza Jagiellończyka państwem wielkim. Nie tylko w wymiarze terytorialnym, chociaż wówczas kraj, którego stolicą był Kraków, urósł... 12-krotnie. Było to państwo polsko-litewskie, powstałe w wyniku unii. Prof. Nowak uważa, że rozwój przez unię, nie przez podbój, jest kolejnym powodem wielkości. Ta unia przetrwała 410 lat, najdłużej w Europie. Było to wielkie osiągnięcie, bo zostało zawarte między wspólnotami politycznymi bardzo różniącymi się poziomem rozwoju kulturowego, wyznawaną religią.

– Charakterystyczna jest siła przyciągania powstałego tworu państwowego. To tutaj ściągali ludzie w poszukiwaniu dobrobytu i karier, a nie stamtąd wyjeżdżali – mówi prof. Nowak. Ciekawe są również ramy chronologiczne, jakie przyjął autor. Ani rok 1340 nie jest bowiem początkiem panowania Kazimierza Wielkiego, ani rok 1468 końcem panowania Kazimierza Jagiellończyka. – W tym pierwszym roku Kazimierz Wielki wkracza na Ruś Czerwoną, którą odziedziczył w spadku. To zmienia wektor geopolityczny Polski, bo jednocześnie monarcha rezygnuje ze Śląska. Rok 1468 z kolei to data pierwszego polskiego Sejmu walnego. W przyszłym roku minie więc 550 lat uporządkowanego parlamentaryzmu, który w wielu krajach powstanie dużo, dużo później – mówi autor „Dziejów Polski”.

To w tym okresie powstał również Uniwersytet Krakowski, którego odnowicielką była królowa Jadwiga. Wstąpiła na tron w tym samym roku, co inna Królowa Polski – Matka Boża, której obraz znalazł się w Częstochowie. „Polska zyskuje w 1384 r. dwie królowe: dobrą i najlepszą. I one w tej naszej historii zostają. Razem z politycznym narodem, który je tutaj sprowadził. A także z tymi, którzy do jego politycznej, świadomie już konstruowanej wspólnoty (jeszcze) nie należąc, złączeni zostaną z jej losem i będą przechodzić przez nią w kolejnych pokoleniach” – napisał prof. Nowak. Jego ambicją jest, by każdy z tomów „Dziejów” odzwierciedlał nie tylko interpretację autorską, ale także aktualny stan badań historycznych. Kolejnych tomów ma być jeszcze osiem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama