GN 28/2018 Archiwum

Franciszek, ojciec Stanisława

Zapowiadał się na wybitnego artystę, jednak talent zmarnował przez słabość charakteru i alkoholizm, wynikające z nieszczęść osobistych. Jego genialny syn jest powszechnie znany. O nim zaś można jedynie przeczytać niewielkie wzmianki.

Kim był Franciszek Wyspiański (1836–1901), o którym syn napisał znamienne słowa: „U stóp Wawelu miał ojciec pracownię,/ wielką izbę białą wysklepioną,/ żyjącą figur zmarłych wielkim tłumem;/ tam chłopiec mały chodziłem, co czułem,/ to później w kształty mej sztuki zakułem”? Zapowiadał się bardzo dobrze. Był w młodości dobrym znajomym wybitnych później postaci – m.in. malarzy Jana Matejki, Artura Grottgera, Aleksandra Kotsisa i Floriana Cynka, dramatopisarzy Władysława Ludwika Anczyca, Michała Bałuckiego i Józefa Szujskiego (który był również jednym z największych polskich historyków). Na zamówienie bogacza fantasty Juliusza Florkiewicza wykonał cykl plenerowych rzeźb do parku otaczającego pałac w Młoszowej koło Trzebini. Tam też powstał zachowany do dziś na miejscu pomnik Kajetana Florkiewicza, uznawany za najwybitniejsze dzieło Wyspiańskiego seniora. Jego autorską kopię, wykonaną w marmurze, można oglądać w krakowskim kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Nieszczęścia rodzinne – m.in. śmierć w krótkim czasie, od 1875 do 1876 r., małego synka Tadeusza, ojca oraz żony – spowodowały katastrofę. Zaczął się upijać, zaniedbując pracę. W rezultacie staczał się coraz bardziej, tułał po rodzinie pod Krakowem, wreszcie osiadł jako pensjonariusz w krakowskim Domu Ubogich im. Helclów i tam zmarł. Syn, którym z nieporadności i słabości nie mógł się dobrze opiekować (oddał go pod opiekę Joanny Stankiewiczowej, siostry żony), nigdy się go nie wyrzekł. Namalowany przezeń jeden z dwóch portretów ojca wisiał do końca życia Stanisława Wyspiańskiego w jego pracowni w Węgrzcach.

Wydobycie F. Wyspiańskiego z zapomnienia, z przypisów do biografii syna, to wielka zasługa Krystyny Zbijewskiej, która jako pierwsza napisała o nim obszernie w swojej wydanej w 1980 r. i wznowionej w bieżącym roku książce „Orzeł w kurniku”. Teraz dochodzi do tego wystawa o nim w Domu Józefa Mehoffera przy ul. Krupniczej, dopełniająca wielki pokaz dzieł S. Wyspiańskiego w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie.

– Był to niegdyś dom rodzinny twórcy „Wesela”, należący do jego dziadka Mateusza Rogowskiego. W pokojach, gdzie w 1869 r. urodził się syn Stanisław, zorganizowano teraz ekspozycję przypominającą ojca. Chcieliśmy przez jego popiersia, fotografie, portrety przypomnieć ów talent, noszący znamiona wybitności – zaznacza Beata Studziżba-Kubalska, kurator wystawy. – Był on człowiekiem zmarnowanych szans, przy tym bardzo wrażliwym. Miał duże poczucie własnej wartości, co przekazał synowi. Dzieła ojca pobudzały dziecięcą wyobraźnię Stasia i naznaczyły go artystycznie na całe życie – opowiada. Przy okazji dokonano pewnego odkrycia. Na potrzeby ekspozycji powiększono fotografię Domu Długosza, wykonaną przez Ignacego Kriegera w czasach, gdy była tam pracownia F. Wyspiańskiego. – W oknach znajdujących się niewiele wyżej ponad poziomem chodnika widać nie tylko rzeźby, na które zwracano uwagę już przy wcześniejszych analizach tej fotografii, lecz także zarys postaci człowieka w kapeluszu. To prawdopodobnie sam Franciszek Wyspiański – powiedziała kurator.

Wystawę „Franciszek Wyspiański – krakowski rzeźbiarz” można oglądać w Domu Józefa Mehoffera (ul. Krupnicza 26) do 30 lipca 2018 r.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma