GN 28/2018 Archiwum

Wszedł do Piwnicy i został tam długo

Nie lubi gadać po próżnicy, bo wypowiada się językiem muzyki. A ta wciąż dostarcza wielu wzruszeń tym, którzy słuchali jego kompozycji dla Ewy Demarczyk.

Andrzejowi Pacule, poecie związanemu w latach 80. XX w. z Piwnicą pod Baranami, udało się jednak namówić 76-letniego dziś Andrzeja Zaryckiego, by opowiedział o swoim życiu, „które wspomina łagodnie”. Okraszona fotografiami i wypowiedziami innych opowieść ukazała się drukiem. Zamiłowanie do muzyki A. Zarycki wyniósł z zakopiańskiego domu. Kilkuletniego Andrzejka ojciec zapisał do szkoły muzycznej. Uczył się gry na akordeonie i fortepianie. Akordeon woził do szkoły w wózku dziecięcym, bo był prawie tak wielki jak on sam. W piątej klasie podstawówki, doceniając jego umiejętności muzyczne, uczyniono go kościelnym fisharmonistą w kaplicach na zakopiańskich Skibówkach i Krzeptówkach. Grał tam podczas niedzielnych Mszy św. i nabożeństw majowych. Glejt od księdza proboszcza pomógł mu wówczas przetrwać trudne chwile, gdy zadzierżyste góralki chciały śpiewać po swojemu, a nie tak, jak chłopczyk miał w nutach.

W 1955 r. pojechał do Krakowa uczyć się w Liceum Muzycznym. Przyjaźnił się z późniejszymi wybitnymi muzykami: Mieczysławem Koszem, Wacławem Kisielewskim, Katarzyną Gärtner oraz Adamem Matyszkowiczem, znanym później jako Makowicz. Jego mistrzem w liceum i później w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej stał się prof. Lucjan Kaszycki, wykładowca kompozycji, twórca muzyki filmowej, m.in. do „Pożegnań” Wojciecha Hasa z piosenką „Pamiętasz, była jesień”. „On tak naprawdę spowodował, że zostałem kompozytorem” – powiedział A. Pacule.

Przygoda z piosenką zaczęła się dla A. Zaryckiego w 1963 r., gdy został pianistą w Teatrzyku Piosenki UJ „Hefajstos”. W 1966 r., po powrocie z Ameryki, wszedł przez ciasne okienko do siedziby kabaretu Piwnica pod Baranami i został tam na długo. Od tej pory jego nazwisko związało się nierozłącznie z Ewą Demarczyk. Stał się kompozytorem i aranżerem wykonywanych przez nią pieśni, grał wraz z m.in. Zygmuntem Koniecznym, Zbigniewem Wodeckim i Stefanem Wojtasem w towarzyszącym jej zespole muzycznym. „Kiedy śpiewała »Pejzaż«, »Walca«, »Cygankę« – ludzie słuchali jak zamurowani. W Rosji, w Niemczech, w Meksyku, w Paryżu, w Krakowie, w Gdańsku, gdziekolwiek byliśmy – widownia zastygała” – wspomina.

Wydawało się, że po wspaniałych kompozycjach Z. Koniecznego nikt nie napisze już dla E. Demarczyk czegoś, co by im dorównywało. A. Zarycki jednak potrafił tego dokonać. Zaczął z przytupem od galopującej w szalonym rytmie „Ballady o cudownych narodzinach Bolesława Krzywoustego” do tekstu Galla Anonima w tłumaczeniu Romana Grodeckiego. Słuchaczom opadły szczęki. Tak śpiewającej E. Demarczyk jeszcze nie słyszano. Potem było jeszcze inaczej, bo właściwie każda kolejna piosenka A. Zaryckiego była inna. „Cyganka” do słów Osipa Mandelsztama w tłumaczeniu Jerzego Pomianowskiego była bardzo zróżnicowana dynamicznie, od powolnej melorecytacji po szybki, ale bardzo precyzyjnie wyśpiewywany czardaszowy fragment. „Pamiętam, że jak wymyślałem ten fragment czardasza, to iskry z fortepianu leciały” – wspomina kompozytor. O laur pieśniarskiego arcydzieła z „Cyganką” konkuruje „Skrzypek Hercowicz”, napisany do wiersza tegoż Mandelsztama w przekładzie Wiktora Woroszylskiego.

Liryczny nastrój tego wiersza, jego muzyczność zostały w kompozycji A. Zaryckiego i w wykonaniu E. Demarczyk podniesione na artystyczne wyżyny. W „Pieśni nad pieśniami” do fragmentu księgi biblijnej w przekładzie ks. Jakuba Wujka barokowy akompaniament nakłada się z kolei na ekspresyjną melorecytację pieśniarki. Słuchając „Zmór wiosennych” do słów Bolesława Leśmiana łatwo wyobrazić sobie dziewczynę, która biegnie lasem i „zieleni się jej czas”, a w „Sur le pont d’Avignon” do słów Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – panów i panie tańczących menueta na moście. Nie ma tam przy tym żadnego nieznośnego przesłodzenia.

Mistrzowskie połączenie muzyki ze słowem w jego kompozycjach dało mu przydomek „poety piosenki”. Andrzej Zarycki jest przy tym kompozytorem wszechstronnym, człowiekiem teatru, autorem muzyki do wielu spektakli. Przez wiele lat był m.in. kierownikiem muzycznym teatru Groteska. Skomponował też oratorium „Zesłani” do słów Wacława Panka. Nie przelicza swoich kompozycji na pieniądze. Komponuje na przykład za darmo utwory do prowadzonego przez Annę Dymną teatru niepełnosprawnych „Radwanek”. Od ponad 20 lat jest profesorem w krakowskiej Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia, szefem klasy interpretacji piosenki. Tworzenia wciąż nie ma dosyć. „Komponowanie wciąż mnie fascynuje, obiecuje poznanie jakiejś tajemnicy, jakąś podróż w nieznane” – mówi w rozmowie z A. Pacułą.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma