Nowy numer 43/2020 Archiwum

Duchacy wracają do Krakowa

W tym roku odbyły się pierwsze święcenia kapłańskie w Towarzystwie Ducha Świętego – zgromadzeniu odwołującym się do tradycji założonego w XII wieku Zakonu Ducha Świętego. Ich seminarium mieści się w Dąbrowie, na skraju Puszczy Niepołomickiej.

Powrót do Krakowa

W 2010 roku do postulatu wstąpiło 7 braci. Nowicjat rozpoczęli w 2011 roku w Wielu (diecezja pelplińska), a w roku 2012 ks. Wiśniewski zrezygnował z funkcji proboszcza w Matemblewie, poświęcając się już tylko tworzeniu TDŚ. W sierpniu tego roku metropolita gdański za zgodą metropolity krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza erygował Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Ducha Świętego pod wezwaniem Świętego Krzyża w Krakowie. We wrześniu 6 duchaków (ks. Wiesław Wiśniewski i 5 nowicjuszy) złożyło w Wielu pierwsze śluby. Dwa tygodnie później przenieśli się do Krakowa, gdzie klerycy rozpoczęli studia teologiczno-filozoficzne na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Początkowo mieszkali u zmartwychwstańców, modląc się o własny kąt. W 2014 roku podczas nowenny przed Zesłaniem Ducha Świętego (większość ważnych dla zgromadzenia wydarzeń wiązała się z tym świętem) otrzymali telefon: jest dla nich dom. – Kiedy zadzwoniłem, wydawało mi się, jakby o. Wiesław już coś o tym wiedział – wspomina rozmowę Jacek Kościółek z Dąbrowy koło Szarowa. Miał dom (dziś powiększony i wyremontowany) i masarnię (dziś wyburzoną, w jej miejscu rosną mury przyszłego seminarium). Od dłuższego czasu nosił się z zamiarem przekazania nieruchomości któremuś z zakonów. O tym, że duchacy szukają dla siebie miejsca, dowiedział się z gazety. Spotkali się z o. Wiesławem i klerykami, a niebawem ruszyły pierwsze prace. – Dobrze nam się współpracowało. O. Wiesław jest dobrym budowlańcem, zna się na tym. Ja skończyłem technikum budowlane, buduję domy – opowiada J. Kościółek. – Mieszkamy razem. Mam tu swój pokój, łazienkę, nadal im pomagam – dodaje. – Można powiedzieć, że dzięki Bożej opatrzności i pomocy dobrych ludzi wszystko poszło sprawnie i już po roku od przekazania mogliśmy się tu wprowadzić – wspomina br. Piotr. Na początku nie było, co prawda, ogrzewania i ciepłej wody, ale wreszcie byli u siebie. Tak duchacy zagościli w Dąbrowie, na skraju Puszczy Niepołomickiej, ok. 30 km od centrum Krakowa.

Nowa twarz starego zakonu

Po wszystkich tych perypetiach 4 braci przyjęło 18 maja br. święcenia kapłańskie. Sakramentu udzielił im w Gdańsku bp Zbigniew Zieliński. Msze św. prymicyjne odprawiali także w Małopolsce – w parafii w Szarowie, do której należy Dąbrowa, oraz w kościele Świętego Krzyża. W tej ostatniej Eucharystii wzięli udział przedstawiciele wspólnot, z którymi przez ostatnie lata związani byli młodzi duchacy – przede wszystkim „Huty Ducha Świętego” i „Chrystusa w Starym Mieście”. Co będzie dalej? – Filarami każdego zgromadzenia są dom nowicjatu i seminarium oraz realizacja charyzmatu. Na nich musimy się teraz skupić – wyjaśnia o. Wiesław. Obecnie wraz z neoprezbiterami w TDŚ jest 6 kapłanów – 4 ma pracować w Wielu, 2 zostanie w Dąbrowie. Oprócz nich wspólnotę tworzy 5 kleryków i nowicjusz. Razem 12 członków. – Możemy grać w dwóch zespołach w siatkówkę. Ale chcielibyśmy rozgrywać mecze piłki nożnej, dlatego modlimy się o nowe powołania – żartuje o. Wiśniewski. Pytani, co Towarzystwo Ducha Świętego chce wnieść w życie Kościoła, duchacy zwracają uwagę na kilka aspektów. Pierwszy to „świeżość” wspólnoty i jej rodzinny charakter. – To wciąż jest mała wspólnota, możemy poczuć radość bycia razem, radość braterstwa i wspólnego budowania. To dom otwarty i gościnny, który można poznać, rodzina, z którą można się zaprzyjaźnić – wyjaśnia br. Piotr. Nie bez znaczenia są też przyziemne doświadczenia z budowy, ogrodu czy kuchni. – To, że potrafimy rozmawiać ze zwykłymi ludźmi o tym, jak przyprawić zupę czy co poprawić w zakładanym ogrodzie, powoduje, że możemy następnie naturalnie przejść na poziom rozmowy duchowej – podkreśla o. Wiesław. Towarzystwo Ducha Świętego przede wszystkim chce jednak wracać do charyzmatu Zakonu Ducha Świętego. Okazuje się on zaskakująco aktualny. Duchacy bowiem już wieki temu łączyli otwarcie się na Trzecią Osobę Trójcy Świętej z dziełami miłosierdzia. – To Duch jest miłością miłosierną, prawdziwym pocieszycielem, prawdziwym Ojcem Ubogich, dlatego to On jest naszą regułą – mówi o. Wiśniewski. Podkreśla, że „Pięćdziesiątnica zaczyna się na Golgocie”, a Ducha trzeba szukać pod krzyżem – także pod krzyżem drugiego człowieka. – To, co odkryli duchacy, jest kapitalne – chcesz doświadczać wylania Ducha, to stań przy krzyżu człowieka, którego Bóg stawia na twojej drodze. Tam doświadczysz Go na pewno – podkreśla moderator TDŚ. – To są perełki duchowości, której staliśmy się spadkobiercami – dodaje z dumą.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama