Nowy numer 41/2019 Archiwum

Widziałam to dziecko, tuliłam je

W tej opowieści nic nie jest oczywiste. Ani pierwsze spotkanie Marii i Emmanuela Mulamba Salumu, ani dzieci, które pojawiły się w ich świecie. Oczywista jest tylko miłość. Głęboka, wypróbowana i oparta na zaufaniu Bogu.

Emmanuel dzieciństwo i młodość spędził we Francji. Kiedy dorósł, zapragnął poznać rodzinny kraj i wyjechał do Konga. Zaczęły się zamieszki. Jego rodzice nie są politykami, ale współpracowali z byłym prezydentem Demokratycznej Republiki Konga. To wystarczyło, żeby mieli problemy, kiedy nastał nowy rząd.

– Początkowo miałem jechać do Kanady, ale ojciec kolegi wysyłał go na studia do Polski i zaproponował, bym pojechał z nim – opowiada. Najpierw był roczny kurs języka polskiego, potem studia. Założył z kolegami zespół muzyczny. Grali muzykę kongijską. Kiedyś przyjechali na koncert do Libiąża.

Kiedy go spotkasz, będziesz to czuła

Był rok 2001. – Nie miałam nawet 18 lat. Na ten koncert poszłam z koleżankami. To była jakaś impreza charytatywna. Oni, ten zespół, kompletnie mnie nie interesowali, ale mój kolega zaczął rozmawiać z Emmanuelem – rozpoczyna opowieść Maria. Zostali sobie przedstawieni, a reszta potoczyła się bardzo szybko. Po miesiącu byli już parą. – Zakochałam się od pierwszego wejrzenia – wspomina.

Z Emmanuelem było inaczej. – Małżeństwo to nie zabawa. To sakrament, który wiąże na zawsze. Dziś jest tak, że ludzie biorą ślub, a za jakiś czas każdy idzie w swoją stronę. A to jest na wieki wieków amen, do śmierci. Tego się bałem – tłumaczy. Jego rodzice się rozstali i pamięta, co wtedy przeżywał. Musiał dojrzeć do tego, że Maria jest kobietą na dobre i na złe.

– Co mnie najbardziej w nim ujęło? – zastanawia się głośno Maria, wpatrując się w Emmanuela. – Jego oczy. Sposób, w jaki na mnie patrzył – mówi bez namysłu. I dodaje: – Godzinami ze sobą rozmawialiśmy. O wszystkim.

Gdy była nastolatką, zapytała mamę, skąd wiadomo, że to jest właśnie ten mężczyzna, z którym chce się przejść przez życie. „Kiedy go spotkasz, będziesz to czuła” – odparła mama. Maria tak mocno się zakochała, że nie było żadnych wątpliwości.

– Zmieniła mój sposób myślenia. Jest inna niż wszyscy. Zawsze byłem człowiekiem zabawnym, ale zamkniętym w sobie. Swoje problemy chowałem głęboko. Marynia o mnie wie wszystko – podejmuje temat Emmanuel.

Tam, gdzie Bóg kładzie rękę

Gdy się poznali, on był dojrzałym mężczyzną, ona licealistką. – Patrzyłem na nią nie jak na atrakcję, którą można się bawić, ale jak na kobietę, z którą chce się spędzić życie. Bóg nas złączył – nie ma wątpliwości Kongijczyk.

Wychował się w rodzinie katolickiej, choć niezbyt praktykującej. Jednak zawsze modlił się i ufał Bogu. – Tego mu zazdroszczę. Jestem zakorzeniona w Kościele, ale nie mam tak głębokiej relacji z Bogiem. Uczę się jej od Emmanuela. Kiedy mam gorsze chwile, on mówi: „Przestań, zobaczysz, że Pan nas wysłucha” – wyznaje Maria.

Wychowała się w Kościele, to jej naturalne środowisko. Rodzice byli inicjatorami pierwszego kręgu Domowego Kościoła w Libiążu. Jako roczne dziecko jeździła z nimi na oazy. Kiedy poznała Emmanuela, ich dyskusje dotyczyły wiary. W Polsce przyjął sakramenty chrztu, bierzmowania i Eucharystii. – U dominikanów. 19 kwietnia był chrzest i Komunia św., dzień później – sakrament bierzmowania. Potem mi się oświadczył. Ksiądz, który go przygotowywał i był jego przyjacielem, błogosławił mój pierścionek zaręczynowy – wspomina Maria. Dlaczego to było takie niezwykłe? – Rozpoczynał ważny etap w swoim życiu. Stał się członkiem Kościoła i chciał zabrać mnie w tę drogę ze sobą – wyjaśnia.

Dziwi ich pytanie o różnice kulturowe, bo jedyną różnicą, jaką widzą, jest kolor skóry. – Tu i tam najważniejsza jest rodzina – Emmanuel woli mówić o podobieństwach. A Maria potwierdza. – Tam wszyscy żyją razem. Babcie, ciotki, kuzyni wspierają się, pomagają. Tak jest też w moim domu – dodaje. Drugą podstawą jest wiara. – Jednym z pierwszych krajów, jakie odwiedził Jan Paweł II, było Kongo. To nie był przypadek. Papież widział, jak ten kraj jest związany z Bogiem – przekonuje Emmanuel. – Pojechałam kiedyś do Konga na Wielkanoc. Wchodzę do kościoła i widzę obraz Matki Bożej Częstochowskiej, a po lewej stronie – wizerunek św. Jana Pawła II. Malutki kościółek na obrzeżach Kinszasy! Poczułam się jak w domu – dodaje jego żona. Czuje się białą Afrykanką. – Moje serce jest pół polskie i pół kongijskie – śmieje się.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL