Nowy numer 42/2019 Archiwum

Z koronką nad paletą

Wykonane przez niego kopie obrazu Jezusa Miłosiernego z krakowskich Łagiewnik są rozsiane po całym świecie. Modlą się przed nimi tysiące czcicieli. Dla Janusza Antosza każdy wizerunek, który wychodzi spod jego ręki, nie jest jednak zwykłą repliką, lecz obrazem świętym.

Laikom wydaje się, że kopiowanie obrazu jest zwykłą rzemieślniczą czynnością, wykonywaną bez większych emocji. Dla mieszkającego w podkrakowskich Wrząsowicach malarza Antosza każda z jego prac jest związana z przeżyciem religijnym, jest przemodlona. – Uczę się tego m.in. ze wschodniej teologii ikony. Obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany przez Adolfa Hyłę, spełnia zresztą kryteria ikony – obrazu objawionego. Przy tworzeniu jego kolejnych odwzorowań konieczne są więc modlitwa, świadomość tego, czym obraz ma być, czemu ma służyć. Jeżeli nie będziemy przygotowani duchowo, będziemy mieli w głowie bałagan, to będzie bałagan i na płótnie. Codziennie towarzyszy mi Koronka do Bożego Miłosierdzia. Przez wiele lat czytywałem regularnie „Dzienniczek” s. Faustyny. Teraz znam go prawie cały na pamięć – mówi J. Antosz. – Z wielką pokorą i drżeniem obserwuję, jak ludzie modlą się przed wykonanymi przeze mnie obrazami. To wzmacnia poczucie mojej malarskiej odpowiedzialności. Kiedyś w bocheńskiej kaplicy Bożego Miłosierdzia w kościele św. Pawła byłem mimowolnym świadkiem prowadzonej półgłosem rozmowy modlitewnej z Jezusem – dodaje.

Z Wrząsowic w świat

Wykonane przez artystę kopie są rozsiane po całym świecie. Są świadectwem coraz mocniejszego rozwoju kultu Bożego Miłosierdzia. Na półpiętrze pracowni malarza wisi mapa wszystkich kontynentów, gdzie oznaczono miejsca, w których znajdują się obrazy Jezusa Miłosiernego jego pędzla. Najwięcej, bo kilkadziesiąt, jest ich w Polsce, nie tylko blisko Krakowa, lecz także m.in. w katedrze w Koszalinie, w kaplicy biskupów polowych Wojska Polskiego w Warszawie, w Gdyni, Gdańsku, Łodzi, Poznaniu, Wałbrzychu, Wrocławiu. Są jednak także w Rosji, m.in. w Saratowie i Kursku, na Białorusi, w Austrii, Niemczech, we Francji, w Hiszpanii, Irlandii, Anglii, we Włoszech, m.in. w Rzymie, Mediolanie, Bolonii i Padwie, w Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Paragwaju, Meksyku, afrykańskim Beninie, na Madagaskarze, w australijskim Melbourne, w Malezji i na Filipinach. – W 2016 r. trafiła do mnie prośba od sióstr z kontemplacyjnego Zgromadzenia Apostołek Bożego Miłosierdzia z miejscowości Aregua w Paragwaju, gdzie znajduje się sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Wspomniały, że bardzo by pragnęły mieć obraz Jezusa Miłosiernego, ale jako ubogie mniszki nie będą w stanie za niego zapłacić. Wykonałem go więc w darze – mówi artysta.

Niesamowita historia jest związana z obrazem Jezusa Miłosiernego pędzla J. Antosza, który w 2005 r. znalazł się w ołtarzu Bożego Miłosierdzia w kościele pw. św. Andrzeja w Kopfing w Górnej Austrii. Proboszczował tam ks. Andrzej Skoblicki z Polski. Ołtarz, gdzie umieszczono także relikwie św. Faustyny, zaprojektował prof. Czesław Dźwigaj z Krakowa. Po odbiór gotowego obrazu przyjechała do Łagiewnik grupa parafian z proboszczem na czele. – Przywiózł ich kierowca, będący o ile nie ateuszem, to na pewno „niedowiarkiem”. Obchodziło go jedynie, by bezpiecznie dowieźć pasażerów, cel podróży był mu zaś obojętny. Nocowali w pokojach gościnnych u sióstr. Opowiadał potem, że w jego pokoju zjawiła się w nocy jakaś zakonnica, mimo że zamknął wcześniej starannie drzwi. Spoglądała na niego życzliwie, a potem zniknęła. Nie wiedział, co o tym sądzić. W trakcie porannej opowieści zobaczył w witrynie sklepiku klasztornego portret św. Faustyny. „To ta była u mnie!” – powiedział zdumiony. Zdaje się, że to wydarzenie zmieniło jego stosunek do wiary – mówi artysta. J. Antosz nie jest jednak tylko kopistą jednego obrazu. Bardzo często zamawiający wystrój danego kościoła czy kaplicy chcą od niego także inne malowidła, np. wizerunki Matki Bożej lub portrety świętych czcicieli Bożego Miłosierdzia – s. Faustyny i św. Jana Pawła II. – Niekiedy zamówienie rodzi kolejne pomysły artystyczne. Tak było w przypadku wystroju „polskiej” kaplicy w bazylice św. Antoniego w Padwie, gdzie znajdują się malowidła Tadeusza Popiela, autora m.in. znanej panoramy „Golgota”. Musiałem dopasować stylistykę do tego, co już tam było. Dwa wolne miejsca na filarach bocznych okazały się idealne do umieszczenia wizerunków św. s. Faustyny i św. Jana Pawła II w postaci stojącej – wspomina. – Wielkim przeżyciem było dla mnie malowanie dla jednej z parafii łódzkich wizerunku Matki Bożej Opiekunki Nienarodzonych. To wstrząsający obraz, na którym Maryja, zalana łzami, trzyma na rękach Dzieciątko – dodaje.

Zaczęło się od sklepiku

48-letni artysta pochodzi z bieszczadzkiego Baligrodu. Jest absolwentem Liceum Plastycznego w Jarosławiu i Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W trakcie studiów uczył się u rzeźbiarza Mariana Koniecznego, potem znalazł się w klasie malarstwa prof. Stanisława Rodzińskiego. – Był dla mnie prawdziwym mistrzem, nienarzucającym swojego punktu widzenia, lecz wskazującym drogę – mówi J. Antosz. Tuż po ukończeniu liceum namalował obrazy drogi krzyżowej do kościoła w Jabłonkach k. Baligrodu. W czasie studiów zaś, by się utrzymać, malował kopie obrazu jasnogórskiego, które można było kupić w sklepiku paulińskim. Przygotował także wzory kopii innych obrazów, m.in. Jezusa Miłosiernego. W trakcie jednego ze spotkań w Krakowie zwrócono mu uwagę, że potrzeba licencji na wykonywanie repliki tego wizerunku. Wsiadł od razu w tramwaj i pojechał do klasztoru łagiewnickiego, żeby się dowiedzieć o szczegóły.

– Trafiłem na s. Elżbietę Siepak. Potem odwiedzałem ją kilkakrotnie, pokazując kolejne wersje obrazu. Było to w 1997 r., przed pielgrzymką Ojca Świętego, w trakcie której zaprezentowano plany budowy bazyliki Bożego Miłosierdzia. Później, gdy Ojciec Święty był już w Rzymie, siostry z Łagiewnik zatelefonowały do mnie z informacją o przyznaniu licencji. Początkowo wykonywałem kopie, które potem można było kupić w sklepiku przy bramie klasztoru łagiewnickiego. Po kilku latach, już po kanonizacji s. Faustyny i poświęceniu bazyliki Bożego Miłosierdzia, zaczęły się poważniejsze zamówienia, związane z rozszerzającym się szybko kultem. Były to już duże obrazy – ołtarzowe, do kościołów lub takie, których używano w trakcie peregrynacji diecezjalnych, np. w archidiecezji krakowskiej – wspomina artysta. W pracy wspierają go żona Iwona, także malarka, oraz starszy syn Tymon. Przy umieszczaniu obrazu w konkretnym miejscu trzeba rozwiązać wiele, niekiedy niespodziewanych szczegółów technicznych. – W jednej ze świątyń już po tym, jak obraz został zawieszony, okazało się, że zamontowane tam oświetlenie zaburza widok na malowidło, nie sprzyjając modlitwie. Światło odbijało się jaskrawo od fragmentu powierzchni obrazu – „blikowało” i w rezultacie ów fragment był zupełnie nieczytelny. Trzeba było więc zmieniać układ lamp – mówi malarz.

Nie ustaje w pracy

Na sztalugach w jego pracowni stoi teraz wielki obraz przedstawiający kard. Franciszka Macharskiego, jako czciciela Bożego Miłosierdzia, obok bazyliki łagiewnickiej, której budowa miała miejsce w czasach jego pasterzowania w Krakowie. Artysta ma z okien swojego wrząsowickiego domu szeroką perspektywę z widokiem na bazylikę w oddali. Kolory nieba i zieleni na malowidle są wczesnowiosenne, z okresu, gdy obchodzone jest święto Bożego Miłosierdzia. Malarz wciąż pracuje nad tym obrazem. Po ukończeniu trafi on do bazyliki. W przedsionku pracowni oparto zaś o ścianę kolejne tworzone przedstawienie Jezusa Miłosiernego. Postać nie ma jeszcze twarzy. – Obraz trafi do kościoła w belgijskim Leuven, gdzie duszpasterzują Polacy. Napis: „Jezu, ufam Tobie” będzie w języku flamandzkim – wyjaśnia artysta. Wciąż rozszerza swój horyzont artystyczny. Teraz przyszedł czas m.in. na fascynujące go od dawna projektowanie witraży. Wrócił niedawno z niemieckiego Augsburga, gdzie w Polskiej Misji Katolickiej montowano zaprojektowane przez niego dzieła przedstawiające siedem sakramentów. Wcześniej wykonał tam także obraz Jezusa Miłosiernego.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL