Nowy numer 41/2019 Archiwum

Polski hrabia, wnuk rosyjskiego admirała

Jego życiorysem można by obdzielić kilka osób. 2 sierpnia na krakowskim cmentarzu Rakowickim odbył się pogrzeb mjr. Jerzego Krusensterna.

Był hrabią, w prostej linii potomkiem sławnego admirała – podróżnika w służbie rosyjskiej, lecz patriotą polskim, czemu dawał dowód z bronią w ręku. Ów obrońca Grodna przed Sowietami w 1939 r., żołnierz Armii Krajowej i powojennego podziemia niepodległościowego, współtwórca krakowskiego Muzeum AK, przez wiele lat pomagający polskim dzieciom i młodzieży ze Wschodu, zmarł 26 lipca w 95. roku życia. Jerzy Krusenstern urodził się 22 sierpnia 1924 r. w Druskiennikach, gdzie jego hrabiowska rodzina miała liczne nieruchomości. Jego prapradziadkiem w linii prostej był sławny żołnierz, badacz i podróżnik w służbie rosyjskiej adm. Adam Johann Krusenstern (1770–1846), Niemiec bałtycki z Estonii.

Rosja do dziś chlubi się adm. Krusensternem. W Petersburgu stoi jego pomnik, jego imię nosi również krater na Księżycu oraz znany żaglowiec rosyjski, na którego pokładzie w 2011 r. goszczono w Szczecinie polskiego potomka admirała. W czasie, gdy urodził się pan Jerzy, mieszkający w Polsce ród Krusensternów był już spolonizowany. Zarówno losy jego rodziny, jak i rodziny jego matki (O’Brien de Lacy), jego ojca chrzestnego (hr. Adam Ronikier), jego dalszych kuzynów (Szalikaszwili), ich matki (z domu Rydygier-Bielajew) świadczą o sile przyciągania polskości. Obce nazwiska i rodowody łączyły się z wielkim przywiązaniem do kultury i tradycji polskiej. Irlandzka rodzina de Lacy wywodzi się od rycerzy normańskich z XI wieku. Jedna z jej gałęzi osiedlona w Polsce spolszczyła się zupełnie i wydała wielu polskich patriotów. Rodzina babki Rozmarynowskiej z kolei niezbyt chętnie zgodziła się na jej małżeństwo z mieszkającym w Królestwie Polskim Krusensternem, bądź co bądź carskim dygnitarzem. „W końcu doszło jednak to tego mariażu i mój urodzony w Warszawie ojciec był już mocno związany z Polską. Wychowywany był przez matkę w polskim duchu” – wspominał J. Krusenstern.

Do gimnazjum chodził w Grodnie, wychowując się w polskich tradycjach patriotycznych. Tu jako harcerz we wrześniu 1939 r. brał udział w obronie miasta przed nacierającymi oddziałami Armii Czerwonej. Zagrożony aresztowaniem w noc wigilijną 1939 r. przedostał się do Generalnej Guberni. W Warszawie znalazł oparcie m.in. w rodzinie Szalikaszwilich. Spotykał się z kilkuletnim wówczas dalekim kuzynem Jankiem Szalikaszwilim, zwanym Duckiem. „Nikt nie spodziewał się wtedy, że Ducek zostanie z czasem generałem armii amerykańskiej, szefem Kolegium Połączonych Sztabów Sił Zbrojnych USA. Nie zapomniał zresztą języka polskiego” – wspominał.

Młody Krusenstern znalazł pracę w Dębicy, gdzie miejscowe władze niemieckie, wiedząc o jego korzeniach rodzinnych, próbowały zmusić go do przyjęcia niemieckiego obywatelstwa. Jego polski patriotyzm jednak przeważył. W 1943 r. został żołnierzem AK, przybierając pseudonim Tom. W 1944 r., walcząc w okolicach Dębicy w oddziale 5 Pułku Strzelców Konnych AK, m.in. w bitwie pod Kałużówką, został ranny. Po wojnie dzielił los innych rodzin tzw. bezetów (byłych ziemian). W 1945 r. aresztował go tarnowski UB. Po uwolnieniu wyjechał do Inowrocławia, gdzie pracował jako stróż nocny w kopalni soli. Uczył się jednak pilnie i udało mu się dostać do Wyższej Szkoły Handlowej w Krakowie. Z miastem związał się już na dobre. Po studiach z nakazu pracy pracował przy budowie Nowej Huty. Ceniły go też różne firmy budowlane, wysyłając m.in. na kontrakty w Iraku. Bezpieka nie zapominała jednak o nim, inwigilując go właściwie do końca lat 80. ub. wieku. W latach 90. zaangażował się w działalność Światowego Związku Żołnierzy AK. Stał na czele jego krakowskiego oddziału. W ostatnich latach przewodniczył zaś w Krakowie Niezależnemu ŚZŻ AK. Brał także udział w pracach Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. Odegrał dużą rolę w powstaniu Muzeum AK.

Wraz ze swoimi kolegami kombatantami wspomagał także polskie dzieci i młodzież, szczególnie z jego rodzinnych Druskiennik. Współorganizował dla nich pobyty letnie, wspomagał z własnej emeryckiej kieszeni, gdy przyjeżdżały na studia pod Wawel.

Był żonaty z Marią z Dębowskich, lekarzem radiologiem. Doczekali się pięciorga dzieci. Major Krusenstern był dumny ze swojego arystokratycznego pochodzenia, nie obnosił się jednak z nim. Brał udział w zjazdach rodziny Krusensternów w szwedzkim Kalmar. „To nie tytuły, ale gotowość do służenia innym, zgodnie z zasadą, że »szlachectwo zobowiązuje«, świadczy o wartości człowieka. Więc kiedyś będą mi przede wszystkim pamiętali, że walczyłem za Polskę, że współtworzyłem szczęśliwą rodzinę, że pomagałem potrzebującym, a nie to, że byłem hrabią” – wspominał niegdyś.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL