Nowy numer 3/2021 Archiwum

Miłość jak respirator

Nieuleczalna choroba odebrała im normalne życie. Ale Marysia i Ania, siostry z zespołem Leigha, są jak światło.

Lekarze przyznali, że nie umieją pomóc. Ze szpitala w Krakowie wynosiła na rękach swoje półnieprzytomne dziecko i myślała tylko: „Przecież ostatnie słowo ma Bóg”. Babcia Marcina powiedziała jej o cudownej figurce Dzieciątka Koletańskiego w kościele św. Józefa u krakowskich bernardynek. Młodzi rodzice zawierzyli Marysię małemu Jezusowi i modlili się o cud. Jakiś czas potem w Warszawie spotkali się prywatnie z o. Johnem Bashoborą, który na zakończenie długiej modlitwy krzyczał za mamą dziecka: „Magdalena, nigdy nie trać nadziei!”. Był rok 2010.

– Wyszliśmy z tego spotkania i zadzwoniła prof. Ewa Pronicka z Centrum Zdrowia Dziecka, która o tej chorobie wie wszystko. Powiedziała, że w USA prowadzone są testy na leku, który może pomóc Marysi. Zapewniała, że ten lek poprawi jej komfort. Nie jest przyczynowy, ale może pomóc – Marcin uśmiecha się do tego wspomnienia.

Okazało się, że eksperymentalnego leku nie można podać w Polsce. Mijały miesiące, stan dziecka dramatycznie się pogarszał, a rodzice wciąż szukali możliwości rozpoczęcia obiecującej terapii. Na szczęście lekarze z rzymskiego szpitala Bambino Gesù podjęli ryzyko i w ciągu miesiąca porozumieli się z firmą produkującą specyfik w Stanach Zjednoczonych. Marysia trafiła do Włoch. Lekarze prognozowali, że bez leku będzie żyła 3 miesiące. Ale nie gwarantowali, że lekarstwo jej nie zabije.

– Miała wtedy krzyki mózgu, nie spała w nocy, a my byliśmy zmęczeni i bezradni. Przyszedł lekarz, dał mi stos dokumentów do podpisu. Szłam przestraszona z tymi papierami i zobaczyłam figurkę Dzieciątka Jezus. Uświadomiłam sobie, że Ono jest patronem tego szpitala, i ogarnął mnie spokój – opowiada mama Marysi.

Ruszyło leczenie. Już po dwóch tygodniach było jasne, że dziewczynka dobrze zareagowała. Zaczęła się rozwijać, rosnąć, przybierać na wadze. Po pół roku ustały krzyki mózgu. Wcześniej na niczym nie mogła się skoncentrować, a po podaniu leku szybko nadrabiała zaległości. Dziś chodzi do szkoły, uczy się czytać.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama