Nowy numer 22/2020 Archiwum

Czy piękno unosi nas do Boga?

– Nie ma tutaj przypadkowych osób. Każdy miał swoją drogę do odkrycia ikony i jej wpływu na swoje życie. Bo ona nie jest tylko zbiorem pigmentów na drewnianej desce – mówi Magdalena Węc.

W tworzenie ikony Magda zawsze stara się wkładać całe serce i myśleć o osobie, która ją dostanie. Poleca tego kogoś Bogu i opiece Matki Bożej lub świętego, którego maluje. – Powstaniu ikony powinna towarzyszyć konkretna intencja. Nie bez powodu o. Zygfryd Kot SJ uczy nas, że ona dopiero wtedy staje się ikoną, gdy – patrząc na nią – jesteśmy w stanie się modlić. Zachęca nas też, byśmy przed nią usiedli, poświęcili czas na rozmowę z Bogiem i przedstawili Mu swoją intencję. Dzięki temu to, co robimy, nie będzie rzemiosłem, tylko dotykaniem sacrum – tłumaczy. W pracowni krakowskiego Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Twórców Sztuki Sakralnej „Ecclesia”, które niedawno skończyło 20 lat, Magda znalazła swoje miejsce na ziemi. Jak przekonuje, odzyskuje tu spokój i ładuje duchowe baterie, a gdy w pędzie codzienności czuje spadek mocy, wystarczy, że zapatrzy się w ikonę i od razu na jej twarzy pojawia się uśmiech.

Wracamy do korzeni

Stowarzyszenie powstało w 1999 r. z inicjatywy ojców jezuitów i osób, które chciały krzewić sztukę sakralną (tę z najwyższej półki), by w ten sposób świadczyć o Bogu. Początki były skromne. Pracownia znajdowała się w podziemiach kolegium oo. jezuitów, zwanych „katakumbami”, gdzie trudno było zmieścić grupę 10 osób. A chętnych do podjęcia takiej działalności wciąż przybywało. Dziś zajęcia odbywają się w pięknej i jasnej sali, w której każdy ma tyle przestrzeni, ile potrzebuje. Skupienie uwagi na sacrum ułatwia też chóralna muzyka sącząca się cicho z każdego zakamarka pracowni. – Gdyby to wszystko nie było miłe Panu Bogu, już dawno by nas nie było, bo według praw rządzących dzisiejszym światem sztuki nie powinniśmy istnieć – uważa o. Zygfryd. W polskim Kościele nie ma bowiem szeroko rozumianego mecenatu sztuki. – Skupiamy się na jej konserwacji i zabytkach, a nie na tworzeniu. A jednak zapotrzebowanie na to, co robimy, pozwala nam istnieć, mimo że jesteśmy organizacją non profit. Nie zajmujemy się komercją i nie reklamujemy się, a osób chcących pisać ikony nie brakuje. Podobnie jak tych, którzy działalność tę doceniają. Nasze prace można bowiem znaleźć w różnych miejscach na całym świecie: w USA, Meksyku, Japonii, Australii, Rosji, Brazylii, Rumunii, we Włoszech – wylicza jezuita. Jedna z prac jest też w Afryce. Wzorowany na dziele Justusa Sustermansa obraz św. Cecylii, patronki pierwszej szkoły muzycznej w Republice Środkowej Afryki (założonej w Bouar przez br. Benedykta Pączkę OFMCap), namalowała bowiem i w ramach projektu „Lumen dla misji” podarowała szkole Maria Pilch. Należy ona do działającej przy stowarzyszeniu grupy „Lumen”. Stowarzyszenie nieustannie zadaje też współczesnemu człowiekowi kilka ważnych pytań: Co stało się ze sztuką w Kościele i w kościołach? Czy piękno unosi nas dzisiaj do Boga? I czy piękno, tak jak kiedyś, może być narzędziem ewangelizacji?

– Kryzys w sztuce sakralnej jest faktem, którego trudno nie zauważyć. Ciekawym zjawiskiem były w Polsce lata 80. XX wieku. Zapotrzebowanie na sztukę sakralną przeżywało wtedy boom. To spowodowało jej rozwój i zapoczątkowało modę na nią, lecz efekt był krótkotrwały. Symbole religijne zostały wówczas nieszczęśliwie połączone z symbolami patriotycznymi – wskazuje o. Kot. Trudno więc dziwić się, że dziś wolimy modlić się w kościołach starych, zabytkowych, w których czuje się klimat sprzyjający kontemplacji, a nie w tych nowych, bo w ich wnętrzach czegoś po prostu brakuje. – A ludzie, by się modlić, potrzebują nie tylko słowa, ale i obrazu – zaznacza zakonnik. Czy więc pisanie ikon może być lekarstwem na ten kryzys i sposobem na to, by sztuka na nowo prowadziła do Boga? – Na pewno warto zgłębiać to, co działo się w sztuce sakralnej na przestrzeni wieków. Żeby dobrze tworzyć ten rodzaj sztuki, trzeba przecież widzieć jej głęboki, mistyczny rozwój i znać jej historię. Pisząc ikony, wracamy więc do korzeni, do tradycji Kościoła bizantyjskiego – wyjaśnia o. Zygfryd. Sam odkrył je ponad 30 lat temu, a od 20 lat swoją pasją zaraża innych. Skutecznie. Bo ci, którzy raz przyszli na warsztaty organizowane przez stowarzyszenie „Ecclesia”, przygody z ikonami nie kończą, ale w większości zapisują się na kolejny kurs, i kolejny...

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama